Gaspol wpadł w grupowo zakupową pułapkę

opublikowano: 31-05-2012, 00:00

Urzędnicy i sąd jeszcze raz dowiedli, że nie liczy się sens biznesowego przedsięwzięcia, lecz papier

SHVEnergy, wielki holenderski koncern (17,4 mld EUR przychodów ze sprzedaży w 2011 r.), poległ w Polsce na przepisach dotyczących obrotu gazem. Poległ, mimo że od lat niczym innym się nie zajmuje, a urzędnicy sami przyznają, że żadnych przekrętów nie robił. Gaspol — taką marką SHVEnergy posługuje się w Polsce — nie miał jednak kompletu papierków.

Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację Izbie Celnej w Warszawie, uznając, że gaz przeznaczony do ogrzewania nie jest zwolniony z podatku akcyzowego. Nie jest, jeśli chociaż jedno ogniwo w łańcuchu jego sprzedaży nie złoży stosownego oświadczenia.

A to, że tym ogniwem jest pośrednik, który nie zużył nawet kropli gazu, tylko odsprzedawał go dalej, nie ma znaczenia.

Faktyczne wykorzystanie gazu do ogrzewania przez jego docelowych odbiorców dla sądu i celników też się nie liczyło. Nie liczyło się, mimo że nie budziło wątpliwości. Spółka nie składa broni i czeka teraz na rozprawę przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.

Pośrednik czy nabywca

Początki historii sięgają ostatniej dekady ubiegłego stulecia. 83 hodowców drobiu założyło spółkę Farmer, by wziąć udział w prywatyzacji Iławskich Zakładów Drobiarskich. Do rejestru sądowego została wpisana 19 stycznia 1993 r. Na próżno.

Zakłady przejął mięsny potentat — Animex. Hodowcy indyków postanowili jednak utrzymać spółkę i wykorzystywać ją jako wehikuł zakupowy pozwalający negocjować korzystniejsze ceny. Obecnie z jej usług korzysta około 170 drobiarzy, z czego 130 jest jej udziałowcami.

— Duży może więcej. W imieniu hodowców negocjujemy więc zakupy paszy, piskląt, energii elektrycznej, opału, ściółki oraz ceny usług weterynaryjnych, ubezpieczeń i utylizacji odpadów. W niektórych sprawach tylko reprezentujemy hodowców, w innych dokonujemy zakupów, a następnie odsprzedajemy to, co kupiliśmy. Efekt jest jednak taki, że hodowca i tak kupuje zawsze taniej, niż gdyby robił to indywidualnie — wyjaśnia Włodzimierz Olszewski, od 1999 r. prezes Farmera.

Mechanizm odsprzedaży zastosowano również przy dostawach gazu z Gaspolu. Hodowcy rozliczali się Farmerem, a ten płacił Gaspolowi fakturę zbiorczą. Kontrakt podpisano w sierpniu 1997 r. Od tego czasu hodowcy dzwonili do biura Farmera, który faksem wysyłał do Gaspolu informację o zamówieniu. Po odebraniu zamówienia

SHVEnergy, wielki holenderski koncern, poległ w Polsce na przepisach dotyczących obrotu gazem. Poległ, mimo że od lat niczym innym się nie zajmuje, a urzędnicy sami przyznają, że żadnych przekrętów nie robił. Gaspol — taką marką posługuje się w Polsce — nie miał jednak kompletu papierków.

Gaspol wysyłał cysternę do konkretnego kurnika, którego właściciel potwierdzał odbiór gazu i oddawał jej kierowcy oświadczenie o tym, że gaz nie będzie wykorzystywany do napędu samochodów, co jest warunkiem zwolnienia z akcyzy.

Co do tego nie ma wątpliwości. Nawet w dokumentach urzędów celnych operacje te określane są mianem „rzeczywistego obiegu gazu” i, według Gaspolu, powoduje to, że Farmer powinien być traktowany jako „podmiot pośredniczący w sprzedaży”, a nie jako nabywca.

Litera w porządku

Celnicy pojawili się w sprawie w listopadzie i grudniu 2006 r. Wówczas Urząd Celny w Elblągu przeprowadził kontrolę w Farmerze. Jej konsekwencją była kontrola I Urzędu Celnego w Warszawie w Gaspolu w lutym i marcu 2007 r.

Celnicy zakwestionowali możliwość zwolnienia gazu do ogrzewania kurników z akcyzy i naliczyli Gaspolowi 681 tys. zaległej akcyzy za dostawy zrealizowane w 2005 r. Powód? „Właściwi odbiorcy gazu nie mogą być uznani za podmioty, od których spółka Gaspol jako sprzedawca obowiązana była uzyskać oświadczenia o przeznaczeniu gazu, aby spełnić jeden z warunków dla zwolnienia z podatku akcyzowego”.

— Kto może oświadczyć, że nie zużywa gazu do napędu samochodów? Ten, kto w ogóle gaz zużywa — zżyma się Adam Kubiak, radca prawny Gaspolu. Zdaniem celników, oświadczenie powinno pochodzić jednak od spółki Farmer, która gazu na oczy nie widziała. Ona bowiem płaciła zbiorcze faktury Gaspolowi.

„W tej sytuacji bez znaczenia jest fakt dostarczania przez Gaspol gazu propan sprzedanego spółce Farmer bezpośrednio podmiotom, nabywającym go już od spółki Farmer”.

Bez znaczenia jest też to, że Gaspol z właścicielami ferm łączyły umowy określające zasady dostaw gazu. Faktury wystawiane przez Gaspol opłacał bowiem Farmer. I właśnie to stało się podstawą oddalenia skargi Gaspolu przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Sąd uznał, że z punktu widzenia właścicieli kurników Gaspol był firmą outsourcingową dostarczającą drobiarzom gaz kupiony od Farmera. To jemu płacili bowiem hodowcy.

A „zapłata ceny jest obowiązkiem kupującego należącym do istoty umowy sprzedaży”. Na dodatek na fakturach wystawianych przez Farmera jako tytuł należności do zapłaty wpisywano cenę gazu, a nie „jakiegokolwiek rodzaju prowizję, należną (…) tytułem pośrednictwa w dostawach gazu”. Na koniec uzasadnienia sąd dodał, że „problemem w tej sprawie nie są przepisy prawa, którym nie sposób zarzucić ani braku racjonalności, ani nieproporcjonalności.

Skorzystanie ze zwolnienia od podatku akcyzowego nie wymaga od podatnika sprzedającego gaz płynny dokonania żadnych nadmiernie uciążliwych czynności. Trudno bowiem za nadmiernie uciążliwy uznać wymóg odebrania od właściwego podmiotu oświadczenia o przeznaczeniu gazu. Skarżąca nie miała problemu z uzyskaniem oświadczeń.

Rzecz w tym, że uzyskała je od niewłaściwych podmiotów. Przyczyną obciążenia Skarżącej podatkiem akcyzowym nie były wadliwie skonstruowane przepisy prawa, a ewidentne niedostosowanie się przez nią do tych przepisów”.

Celnicy na składzie

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że magazyn Gaspolu w Rypinie, z którego zrealizowano 338 kwestionowanych dostaw gazu do kurników, miał w 2005 r. status składu podatkowego.

— Skład podatkowy to magazyn, w którym celnicy urzędowali na stałe i na bramie sprawdzali każdy kurs, niezależnie od tego, czy dotyczył gazu do celów napędowych czy grzewczych. Gdy cysterna wracała pusta, ponownie sprawdzali dokumenty. Wtedy nie mieli żadnych zastrzeżeń — twierdzi Adam Kubiak.

Można inaczej, czyli lepiej

Andrzej Dera, poseł Solidarnej Polski, zgłosił projekt zmian w prawie eliminujących absurdalne przepisy dotyczące dokumentowania sprzedaży paliw na cele grzewcze.

Zakłada on, że kto zechce z paliwa korzystać, będzie informował urząd celny o swojej instalacji grzewczej i otrzymywał w zamian specjalne zaświadczenie pozwalające na zakup bez akcyzy.

To zaświadczenie przedstawi sprzedawcy. Ten zaś co miesiąc będzie przesyłał wszystkie kopie i informacje o ilości sprzedanego oleju do urzędu celnego. Sprawdzanie prawidłowości wykorzystania oleju opałowego stanie się domeną celników. Projekt posła ma już status oficjalnego druku sejmowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu