GAWRONIK URUCHAMIA SKLEPY WOLNOCŁOWE

Paweł Janas
opublikowano: 2000-06-29 00:00

GAWRONIK URUCHAMIA SKLEPY WOLNOCŁOWE

Rejs po Odrze miałby stanowić okazję do zrobienia atrakcyjnych zakupów

PREMIERA LATEM: Zdaniem władz Kostrzyna nad Odrą, pierwszy statek Aleksandra Gawronika ze sklepem wolnocłowym na pokładzie może rozpocząć rejsy po Odrze już w lipcu. fot. ARC

Aleksander Gawronik, jeden z najbardziej kontrowersyjnych przedsiębiorców RP, ma nowy pomysł na biznes. Tym razem chce uruchomić sklepy wolnocłowe na statkach pływających między Kostrzynem a Słubicami. GUC zrobi jednak wszystko, by uniemożliwić taką działalność.

W ubiegłym tygodniu Aleksander Gawronik złożył władzom Kostrzyna nad Odrą nieformalną ofertę dotyczącą wydzierżawienia nabrzeża Warty dla należących do niego statków białej floty. Poznański biznesmen zamierza uruchomić rejsy pomiędzy Kostrzynem a Słubicami z zawijaniem do portu we Frankfurcie nad Odrą. Atrakcją takich wycieczek byłaby możliwość zrobienia zakupów w sklepach wolnocłowych.

— Formalna oferta powinna zostać złożona w tym lub przyszłym tygodniu. Wcześniej jednak Aleksander Gawronik musi uzyskać koncesję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na prowadzenie tego typu działalności — mówi Krzysztof Prętnicki, zastępca burmistrza Kostrzyna nad Odrą.

Miasto się zgadza

Władze miejskie Kostrzyna są bardzo zainteresowane sfinalizowaniem tej transakcji. Liczą głównie na opłaty wnoszone z tytułu dzierżawy nowego, oddanego do użytku w 1999 r. , nabrzeża Warty. Latem tego roku miasto ogłosi przetarg w tej sprawie i panuje opinia, że Aleksander Gawronik ma największe szanse na jego wygranie.

Plany kontrowersyjnego biznesmena budzą jednak duży niepokój lokalnych kupców. Protestuje m.in. Rejonowa Spółdzielnia Zaopatrzenia i Zbytu obawiająca się spadku sprzedaży alkoholu, który będzie można taniej kupić na statkach. Kierownictwo spółdzielni chce się porozumieć z innymi kupcami z Kostrzyna i wystąpić do władz miejskich z formalnym protestem.

Przetarty szlak

Pomysł Aleksandra Gawronika nie jest nowy. Podobne sklepy wolnocłowe funkcjonują na statkach wypływających z Gryfina, Nowego Warpna czy Trzebieży. Jeden z promów kursujących między Polską a Niemcami już nawet nie sprzedaje biletów na rejsy, aby ściągnąć jak najwięcej ludzi do sklepu na pokładzie.

Krzysztof Prętnicki podkreśla, że 11 lipca przedstawiciele Kostrzyna spotkają się z władzami Gryfina, aby przeanalizować tamtejsze doświadczenia z działalnością sklepów wolnocłowych na statkach.

Zgodne z prawem, ale...

Krystyna Urbańska, dyrektor biura analiz Głównego Urzędu Ceł przypomina, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, sklepy wolnocłowe mają prawo znajdować się na statkach opuszczających polskie wody terytorialne. W sklepie takim można dokonać zakupów bez obciążeń podatkowych, a sprowadzić je do Polski tylko w ramach limitów. Formalnie więc statek pływający z Kostrzyna do Frankfurtu nad Odrą spełnia te warunki. GUC ma jednak zastrzeżenia do tego typu działalności. Wiadomo bowiem, że wielu chętnych będzie odbywać regularne rejsy tylko po to, by bez cła sprowadzać alkohol, perfumy czy papierosy.

— Przepisy mówią, że np. alkohol czy tytoń bez opłat celnych można wwieźć do kraju jedynie dwa razy w miesiącu. Jednak zdarza się, że paszporty nie są stemplowane, co utrudnia ustalenie, jak często dana osoba przekracza granicę — podkreśla Krystyna Urbańska.

GUC chce zmian

Zdaniem Głównego Urzędu Ceł, w kodeksie powinien znaleźć się zapis, że z ulg i norm celnych mogą korzystać tylko podróżni. W rozumieniu konwencji nowojorskiej są nimi osoby, które przebywały za granicą minimum 24 godziny.

Poprawki do kodeksu są rozpatrywane w komisjach sejmowych. Gdyby weszły w życie, działalność sklepów wolnocłowych na statkach byłaby mniej opłacalna. Nie wiadomo jednak, kiedy się to stanie.

Możesz zainteresować się również: