Gaz warunkowo, atom do trybunału

opublikowano: 03-01-2022, 20:00

Przejęcie od 1 stycznia półrocznej prezydencji Rady Unii Europejskiej przez Francję niewątpliwie może zaznaczyć się we wspólnotowym dorobku prawnym, czyli acquis communautaire.

Ten ministerialny organ branżowy to druga izba legislacyjna, równorzędna wobec Parlamentu Europejskiego. Naturalnie prezydent Emmanuel Macron puszy się i roztacza mocarstwowe miraże, czegóż to on nie dokona, ale wszystkie jego plany skażone są wyborami prezydenckimi – pierwsza tura już 10 kwietnia, w Niedzielę Palmową, zaś rozstrzygająca 24 kwietnia. Bez względu jednak na wyniki prezydenckiej gonitwy, francuska klasa polityczna w jednej sprawie jest zgodna i mogłaby do końca przewodzenia Radzie UE, czyli do 30 czerwca, pożytecznie popchnąć jej prace. Notabene od 1 lipca półroczną pałeczkę przejmują Czechy i jest to okoliczność również sprzyjająca interesom m.in. Polski. Chodzi o strategiczne rozporządzenie w sprawie taksonomii energetycznej, czyli usystematyzowania w UE zielonych źródeł energii. W sylwestra Komisja Europejska (KE) ujawniła wstępny pomysł, aby pełnoprawny status „zrównoważonych” uzyskały również energetyki gazowa i jądrowa. Oznaczałoby to, że obie będą uprawnione do korzystania ze strumienia wspólnotowych pieniędzy.

Wstępny rozkład sił wśród 27 państw potwierdza, że w Radzie UE obie energetyki raczej znajdą tzw. podwójną większość. Projekt rozporządzenia autorstwa KE musi zostać poparty przez co najmniej 55 proc. (czyli minimum 15) państw, reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności UE. System głosowania w tej sprawie okazuje się zatem zbawienny dla interesów Polski, ponieważ jedno państwo niechętne np. atomowi niczego nie zablokuje. Mrzonką PiS jest przyjmowanie dosłownie każdej unijnej decyzji jednomyślnie, ponieważ obecni władcy Polski na forum międzynarodowym umieją tylko jedno – posługiwać się groźbą weta.

Ciekawe, że w UE znacznie mniej kontrowersji wywołuje zakwalifikowanie do zielonych źródeł energii… gazu. Ale nie generalnie i na stałe, tylko na okres przejściowy i w określonych sytuacjach. Gaz uznawany jest za najmniej szkodliwe spośród generalnie szkodliwych źródeł kopalnych. Infrastruktura gazowa jest popierana, albowiem w przyszłości może być wykorzystywana do transportu czystego wodoru, który ma ogromny potencjał jako nośnik energii w transporcie i przemyśle. Wykorzystując gaz jako technologię pomostową UE może szybciej osiągnąć redukcję emisji dwutlenku węgla. Dlatego gaz może przejściowo wypełnić lukę i pomóc wspólnocie szybciej osiągnąć konkretne wyniki. Taka jest oficjalna wykładnia entuzjastów Zielonego Ładu.

Samo wodorowe tankowanie trwa kilka minut, ale kolejne auto może skorzystać z instalacji dopiero po wyrównaniu ciśnienia. Bezdyskusyjnie jednak wodór to przyszłość.
Adobe Stock

W koncepcji KE warunkowość obejmuje także energetykę jądrową. Otrzymuje ona zielone barwy jako technologia niskoemisyjna w krajowych koszykach energetycznych, ale pod warunkiem rygorystycznego zapewnienia najwyższych standardów bezpieczeństwa, z uwzględnieniem także kwestii transgranicznych. W odróżnieniu od gazu, atom ma jednak w UE zdecydowanych przeciwników. Konsekwentnie odchodzą od energetyki jądrowej Niemcy, akurat w sylwestra wyłączyły trzy siłownie, pozostały jeszcze trzy. Najbardziej nieprzejednana pozostaje Austria, która doktrynalnie wykluczyła atom od lat siedemdziesiątych, czyli na grubo przed pomysłem przystąpienia do wspólnoty. Mimo zmian w fotelu kanclerza, rząd Austrii zapowiada pozwanie KE do Trybunału Sprawiedliwości UE, jeżeli ta nie zrezygnuje z włączenia energii jądrowej do ostatecznego projektu rozporządzenia o taksonomii. A zatem przed proatomową Francją podczas prezydencji naprawdę trudne zadanie…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane