Gazele powoli zapominają o roku dekoniunktury

Marta Bellon
opublikowano: 28-01-2010, 12:02

Szacowanie skutków kryzysu już zakończone. Czas ruszać do przodu. Dlatego łódzcy przedsiębiorcy na pierwszej z cyklu dwunastu gal Gazel Biznesu świętowali swój sukces i nawiązywali kontakty.

W województwie łódzkim Gazelami Biznesu, czyli najbardziej dynamicznie rozwijającymi się firmami, zostało 191 firm. W czasie kuluarowych rozmów uczestnicy gali przede wszystkim dawali wyraz uldze, że trudny 2009 r. się skończył, i nadziei, że teraz będzie już tylko lepiej. Pojawiały się jednak głosy studzące nadmierny optymizm. Niektórzy przedsiębiorcy nadal wyraźnie mają w pamięci problemy, z jakimi musieli borykać się w poprzednim roku. Dlatego uważnie obserwują swoje branże i ostrożnie prognozują poprawę sytuacji dopiero za kilka miesięcy.

Brak pomocy

— Myślę, że I połowa roku będzie trudna, a lepiej powinno być dopiero w II połowie. W firmie mocno odczuliśmy kryzys w ostatnim kwartale. Wtedy zauważyliśmy spadek popytu na nasze produkty i odnotowaliśmy mniejsze wyniki sprzedaży, niż zakładaliśmy — mówił Jerzy Michalski, prezes firmy Jumi z Pabianic, produkującej i importującej ozdoby świąteczne.

W latach 2006-08 przychód Jumi wzrósł o ponad 340 proc., co dało firmie 9. miejsce w łódzkim rankingu Gazel Biznesu. Ale osiągnięcie takiego wyniku nie było łatwe. Prezes firmy zwraca uwagę, że największym problemem dla przedsiębiorców, którzy wpadają w tarapaty, jest brak pomocy państwa.

— Wcześniejsze problemy, jakie mieliśmy, nie były spowodowane kryzysem w naszym kraju, ale sytuacją na rynkach walutowych, i niestety, brakiem jakiejkolwiek pomocy ze strony władz — począwszy od urzędu skarbowego, a na Banku Gospodarstwa Krajowego kończąc — mówił Jerzy Michalski.

Walka o przetrwanie

Po tym, jak banki z dnia na dzień zmieniły zasady przyznawania kredytu, niektóre firmy ledwo wiązały koniec z końcem.

— Dla takiej firmy jak nasza koniec 2008 r. i cały poprzedni rok były walką o przetrwanie.

Udało nam się dzięki pomocy chińskich kontrahentów i polskich banków spółdzielczych — podkreślał Jerzy Michalski.

Wyzwania, z jakimi przedsiębiorcy musieli się zmierzyć w poprzednim roku, nie odbierają jednak Gazelom energii i chęci do rozwijania biznesu.

— Choć poprzedni rok był trudniejszy, nie narzekamy. Trzeba pamiętać o tym, że na rynku panuje konkurencja, a my wciąż na nim jesteśmy, dlatego optymistycznie patrzymy w przyszłość — mówiła Danuta Oziembło, właścicielka Zakładu Mięsnego Ozdan.

Łódzkie Gazele na gali przede wszystkim świętowały swój sukces, ale nie zapomniały także, że to świetna okazja na nawiązanie kontaktów i wymianę doświadczeń. Kuluarowym rozmowom towarzyszyła wymiana wizytówek i… propozycji współpracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane