W województwie łódzkim Gazelami Biznesu, czyli najbardziej dynamicznie rozwijającymi się firmami, zostało 191 firm. W czasie kuluarowych rozmów uczestnicy gali przede wszystkim dawali wyraz uldze, że trudny 2009 r. się skończył, i nadziei, że teraz będzie już tylko lepiej. Pojawiały się jednak głosy studzące nadmierny optymizm. Niektórzy przedsiębiorcy nadal wyraźnie mają w pamięci problemy, z jakimi musieli borykać się w poprzednim roku. Dlatego uważnie obserwują swoje branże i ostrożnie prognozują poprawę sytuacji dopiero za kilka miesięcy.
Brak pomocy
— Myślę, że I połowa roku będzie trudna, a lepiej powinno być dopiero w II połowie. W firmie mocno odczuliśmy kryzys w ostatnim kwartale. Wtedy zauważyliśmy spadek popytu na nasze produkty i odnotowaliśmy mniejsze wyniki sprzedaży, niż zakładaliśmy — mówił Jerzy Michalski, prezes firmy Jumi z Pabianic, produkującej i importującej ozdoby świąteczne.
W latach 2006-08 przychód Jumi wzrósł o ponad 340 proc., co dało firmie 9. miejsce w łódzkim rankingu Gazel Biznesu. Ale osiągnięcie takiego wyniku nie było łatwe. Prezes firmy zwraca uwagę, że największym problemem dla przedsiębiorców, którzy wpadają w tarapaty, jest brak pomocy państwa.
— Wcześniejsze problemy, jakie mieliśmy, nie były spowodowane kryzysem w naszym kraju, ale sytuacją na rynkach walutowych, i niestety, brakiem jakiejkolwiek pomocy ze strony władz — począwszy od urzędu skarbowego, a na Banku Gospodarstwa Krajowego kończąc — mówił Jerzy Michalski.
Walka o przetrwanie
Po tym, jak banki z dnia na dzień zmieniły zasady przyznawania kredytu, niektóre firmy ledwo wiązały koniec z końcem.
— Dla takiej firmy jak nasza koniec 2008 r. i cały poprzedni rok były walką o przetrwanie.
Udało nam się dzięki pomocy chińskich kontrahentów i polskich banków spółdzielczych — podkreślał Jerzy Michalski.
Wyzwania, z jakimi przedsiębiorcy musieli się zmierzyć w poprzednim roku, nie odbierają jednak Gazelom energii i chęci do rozwijania biznesu.
— Choć poprzedni rok był trudniejszy, nie narzekamy. Trzeba pamiętać o tym, że na rynku panuje konkurencja, a my wciąż na nim jesteśmy, dlatego optymistycznie patrzymy w przyszłość — mówiła Danuta Oziembło, właścicielka Zakładu Mięsnego Ozdan.
Łódzkie Gazele na gali przede wszystkim świętowały swój sukces, ale nie zapomniały także, że to świetna okazja na nawiązanie kontaktów i wymianę doświadczeń. Kuluarowym rozmowom towarzyszyła wymiana wizytówek i… propozycji współpracy.


