Gazeta.pl chce pokonać Interię i o2

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 09-01-2008, 00:00

Portal wydawcy „Gazety Wyborczej” chce być trzeci na rynku. Pomóc mają blogi, telewizja, olimpiada i piłkarskie mistrzostwa Europy.

Agora planuje skok na podium portali internetowych

Portal wydawcy „Gazety Wyborczej” chce być trzeci na rynku. Pomóc mają blogi, telewizja, olimpiada i piłkarskie mistrzostwa Europy.

Agora coraz bardziej rozpycha się na rynku internetowym. Inwestycje i dynamiczny rozwój mają już niebawem przynieść wymierne efekty.

— Naszą ambicją jest wejść do pierwszej trójki polskich portali i wyprzedzić w rankingu o2 i Interię. Realnym celem jest pozyskanie w ciągu roku kolejnego miliona użytkowników — mówi Tomasz Józefacki, szef pionu internetu w Agorze.

W końcu października Gazeta.pl miała 6,1 mln unikalnych użytkowników, a Interia — 6,7 mln — wynika z danych PBI/Gemius. Pierwsze miejsce w rankingu przypada Google, ale Tomasz Józefacki nie liczy go, twierdząc, że wyszukiwarka ma inny model funkcjonowania.

Telewizja i ogłoszenia

Właściciel „Gazety Wyborczej” zapowiada dywersyfikację działalności — Marek Sowa ma ogłosić szczegóły nowej strategii 20 lutego. Internet jest naturalnym polem ekspansji Agory, skupionej do tej pory głównie na działalności wydawniczej. Już w ubiegłym roku portal szybko się rozwijał: najważniejsze pomysły to sojusz z serwisem społecznościowym bebo i wprowadzenie serwisu telewizyjnego tivi.pl. W tym roku Gazeta.pl zmienia pocztę w kooperacji z Google.

— Nasze główne kierunki rozwoju wyznaczają trzy elementy: serwisy społecznościowe, multimedia i ogłoszenia. W ubiegłym roku budowaliśmy pozycję w społecznościach i wideo. W tym roku chcemy ten trend kontynuować, bo rynek ten jest bardzo perspektywiczny i mało rozwinięty w Polsce — wyjaśnia Tomasz Józefacki.

Specjaliści przewidują, że ogłoszenia drobne będą się stopniowo przenosiły z prasy do internetu. Agora chce zająć pozycję na tym rynku, zanim trend dotrze z Europy Zachodniej do Polski, gdzie cały rynek reklamowy nadal rośnie. Koncern nastawia się głównie na ogłoszenia z kategorii: praca, dom i motoryzacja.

Pora na sport

Oglądalność mają też napędzać serwisy informacyjne. Agora liczy na wzrost zainteresowania użytkowników sportem w związku z olimpiadą w Pekinie i piłkarskim Euro 2008.

Można spodziewać się aktywności Agory na rynkach zagranicznych, szczególnie na Ukrainie. Startuje tam już platforma blogowa. Z nieoficjalnych informacji wynika, że polska spółka negocjuje kupno wpływowej politycznej witryny Ukrayinska Pravda. Tomasz Józefacki nie chce odnosić się do tych informacji.

— Zawsze szukamy możliwości akwizycji firm małych i dużych. W ubiegłym roku udało się dokonać kilku przejęć. Ten rok powinien być podobny — wyjawia jedynie Tomasz Józefacki.

Rynek internetu będzie coraz ważniejszy w przychodach Agory. W ciągu trzech kwartałów 2007 wydawca „GW” zarobił na tej działalności 19 mln zł.

— Internet stanowił w ubiegłym roku 6 proc. rynku reklamy. Jest już blisko poziomu reklamy radiowej. Jeśli trend się utrzyma, ten segment wkrótce przegoni radio — twierdzi Tomasz Józefacki.

Agora szacuje, że polski rynek reklamy internetowej wzrósł o 40-45 proc. w 2007 r. do poziomu ponad 300 mln zł. Własnych danych na razie nie podaje, wiadomo jedynie, że segment internetowy w koncernie wzrósł bardziej niż rynek.

okiem eksperta

Krzysztof Kaczmarczyk

DB Securities

Ukraina to jest to

Internet na razie nie będzie miał znaczącego udziału w przychodach Agory. Trudno jest obecnie wypracować duże pieniądze z reklamy internetowej, która — moim zdaniem — ma niską skuteczność. Więcej będzie można zarobić, gdy pojawią się opłaty za dostęp do poczty, telewizji czy kontentu (zawartości) wideo. Cały rynek reklamy w sieci powinien być w tym roku wart 305 mln zł. Jednak pozycjonowanie się w segmencie internetowym jest słuszną strategią. Przewidywalność rozwoju tego rynku jest niewielka, więc dobrze być na nim obecnym — zwłaszcza

że nie powoduje to gigantycznych kosztów.

Inwestycje na Ukrainie to kierunek przyszłościowy. Jeśli nie będzie przeszkód natury politycznej, są realne szanse na to,

by projekt ukraiński rozwinął się na poważną skalę. Ale to kwestia pięciu lat, może nawet więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu