Gazowe obligo za ciasne dla firm

Uciekając spod topora kar Komisji Europejskiej, polski rząd ekspresowo nowelizuje prawo energetyczne. Na przemysł padł strach

Dziś pierwsze czytanie, a już w piątek — czytanie trzecie. I od razu głosowanie nad przyjęciem ustawy. Taki będzie finisz prac nad nowelizacją prawa energetycznego, bo rządowi najwyraźniej się śpieszy.

Jak się rząd śpieszy…

— Owszem, śpieszymy się. Ma to związek z postępowaniem wszczętym przez Komisję Europejską, związanym z brakiem implementacji przez Polskę dyrektywy dotyczącej liberalizacji rynku gazu ziemnego. Jako że potencjalne kary szacuje się na około 120 tys. EUR dziennie, postanowiliśmy przyspieszyć prace nad ustawą. To powinno skłonić Komisję do odstąpienia od zarzutów — mówi Andrzej Czerwiński, poseł Platformy Obywatelskiej oraz wiceprzewodniczący Komisji Gospodarki.

Nad tzw. dużym trójpakiem (prawem energetycznym, gazowym i OZE) pracuje Ministerstwo Gospodarki. Projekt, zgodny z wymaganiami europejskimi, ma być gotowy w sierpniu, a wejście w życie przewidziano na 1 stycznia 2013 r. To jednak za późno, biorąc pod uwagę grożące Polsce kary.

— Dlatego wyjęliśmy kilka zapisów, tworząc tzw. mały trójpak, i chcemy go szybko uchwalić, do końca tego tygodnia — tłumaczy Andrzej Czerwiński.

…to przemysł się nie cieszy…

Wśród ekspresowo nowelizowanych przepisów jest ten o tzw. obligu giełdowym dla gazu, czyli o obowiązku sprzedaży określonej ilości gazu na giełdzie (która dopiero zostanie utworzona). Temat gorący, zwłaszcza dla monopolistycznego dostawcy, czyli PGNiG, oraz wielkich zakładów gazochłonnych, głównie z branży paliwowej i chemicznej. Dotychczas mówiło się, że obligo będzie na poziomie 70 proc. rocznego zużycia gazu, które w Polsce wynosi 14,5 mld m sześc.

Takie założenia, na lata 2013-15, znalazły się w „Programie Uwalniania Gazu”, przygotowanym i konsultowanym przez PGNiG. Na taki wolumen liczyli też odbiorcy przemysłowi. Teraz przemysł czuje się zagrożony. PO proponuje obligo na poziomie 15 proc. I jest konflikt.

— Uważamy, że na początku procesu liberalizacji bezpieczny i optymalny byłby poziom około 25-30 proc. Zagwarantowałby pobudzenie wolnego rynku gazu ziemnego w Polsce — mówi Wojciech Kozak, członek zarządu Puław.

— Im wyższe obligo, tym lepiej dla rynku i tym większa szansa na spadek cen gazu. Na początek mogłoby to być 30-40 proc., a w ciągu 2-3 lat ten poziom powinien rosnąć — podkreśla Andrzej Kozłowski, dyrektor wykonawczy ds. strategii w PKN Orlen.

— Naszym zdaniem, obligo powinno wynosić od 30 proc. do 70 proc. — szacuje Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

…bo nie chce wzrostu cen…

Skąd wysokie oczekiwania przemysłu? Chodzi oczywiście o ceny. Przemysł alarmuje, że niskie obligo to dla niego wysokie ceny gazu.

— Niskie obligo nie uczyni rynku bardziej liberalnym. Ale może potencjalnie skłonić prezesa Urzędu Regulacji Energetyki do zniesienia taryfikacji cen dla przemysłu. A wtedy PGNiG, nawet pod ciężarem obligo, wciąż będzie sprzedawało aż 85 proc. wolumenu w kontraktach bilateralnych, czyli poza giełdą. I będzie tu dowolnie podnosił ceny, wobec braku konkurencji — tłumaczy nam, anonimowo, przedstawiciel branży chemicznej. Pojawi się też ryzyko spekulacji.

— PGNiG będzie mogło spekulować grą giełdową i sprzedawać na giełdzie gaz po niskich cenach, aby zniechęcić potencjalnych nowych graczy do wejścia na rynek polski. Ta elastyczność wynika stąd, że gaz krajowy jest kilkakrotnie tańszy niż ceny gazu importowanego. Jednocześnie gaz z kontraktu jamalskiego — najdroższy w koszyku PGNiG — będzie sprzedawany do odbiorców przemysłowych w kontraktach bilateralnych, już bez taryfy — uważa ten menedżer. Dlatego, jego zdaniem, obligo powinno być na tyle wysokie, by PGNiG musiało sprzedawać gaz ze wszystkich kierunków.

…choć powinien być spokojny

PGNiG nie ujawnia swoich oczekiwań co do poziomu obligo.

— Liczymy na rozwiązania, które będą akceptowalne dla wszystkich uczestników rynku. Powinny z jednej strony przyczynić się do rozwoju konkurencji, a z drugiej uwzględnić realia funkcjonowania PGNiG, wynikające z wcześniejszych zobowiązań, np. kontraktu jamalskiego [kontrakt obowiązuje do 2022 r. — red.] — zauważa Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

Uspokajająco brzmi natomiast Andrzej Czerwiński, który będzie posłem sprawozdawcą.

OKIEM EKSPERTA

70 proc. to niewyobrażalny poziom

GRZEGORZ KACZOR

menedżer w Ernst & Young

Obligo giełdowe dla gazu na poziomie 70 proc. uważam za absolutnie niewyobrażalne. Doprowadziłoby do załamania cen tego surowca. Kto miałby nagle odebrać tak duży wolumen? Uważam, że nawet do poziomu 15 proc. powinniśmy dochodzić stopniowo, testując krok po kroku procedury giełdowe. Na razie zapisy dotyczące obligo są przecież nieprecyzyjne, a giełda jeszcze nie istnieje.

PGNiG zadeklarowało na razie, że w roli animatora będzie sprzedawać przez giełdę 100 mln m sześc. gazu kwartalnie. To dobry wolumen do testowania systemu.

— Obligo na poziomie 15 proc. to po pierwsze — kompromis zaspokajający oczekiwania odbiorców i spółek obrotu, a po drugie — rozwiązanie, które sprawdziło się już kilka lat temu na rynku energetycznym. Poza tym to dopiero początek drogi, jeśli chodzi o liberalizację rynku gazu — podkreśla Andrzej Czerwiński. Jego zdaniem, koncepcja obligo będzie jeszcze szlifowana w trakcie prac nad dużym trójpakiem.

— Jeśli pojawią się lepsze pomysły, skorygujemy przepisy. Będziemy jeszcze dyskutować — deklaruje Andrzej Czerwiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy