Deficyt powstał, bo spółka RosUkrEnego, kontrolowana przez rosyjskiego monopolistę, nie wywiązuje się z ważnej do końca 2009 r. umowy z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG). Przedwczoraj PGNiG alarmowało, że potentat nie odpowiada na propozycje spotkania w sprawie rozwiązania problemu. Dziś Gazprom w komentarzu przygotowanym specjalnie dla „PB” wyjaśnia powód niezwiększenia dostaw:
,,Kontrakt na dostawy gazu do Polski jest częścią porozumienia międzyrządowego podpisanego w 1993 r. i opatrzonego dodatkowym protokołem w 2003 r. Renegocjacja kontraktu wymaga kontaktu pomiędzy odpowiednimi organami, w tym wypadku rządowymi” – pisze Gazprom w komentarzu dla „PB”.
Podkreśla, że wszystko jest w rękach rządów Polski i Rosji.
,,Podkreślamy jednocześnie, że Gazprom jest gotowy, aby pokryć braki w dostawach gazu do Polski, ale wymaga to podjęcia nowych negocjanci w celu podpisania międzyrządowego porozumienia.” – pisze rosyjska spółka.
Tymczasem w Polsce narasta obawa, że Gazprom próbuje wymusić korzystniejsze warunki nowej umowy na dostawy brakujących 2,3 mld m sześc. rocznie. Nie można też wykluczyć, że zażąda większej kontroli nad EuRoPol Gazem, spółką Gazpromu i PGNiG, zajmującą się tranzytem paliwa do Niemiec. Może też domagać się ścięcia opłat za tranzyt. Obecnie przewagę w EuRoPol Gazie ma kapitał polski, a decydujący głos w zarządzie należy do polskiego prezesa.