Gdańsk chce, Tivoli - mniej

Marta Filipiak
opublikowano: 2004-11-30 00:00

Gdańsk liczył na bajkowy lunapark wzorowany na kopenhaskim Tivoli. W rzeczywistości ma szansę na o wiele mniejszy obiekt. O ile w ogóle...

Kiedy powstawały plany wybudowania pod Gdańskiem parku rozrywki pod patronatem duńskiego potentata branży rozrywkowej — Tivoli, mieszkańcy oczyma wyobraźni widzieli lunapark z hotelami, basenami, barami, restauracjami, salami kinowymi i scenami koncertowymi, gdzie zatrudnienie w sezonie znalazłoby 2 tys. osób. Obiekt miał powstać w ciągu dwóch lat, a kwota inwestycji sięgnęłaby wówczas kilkudziesięciu milionów euro. Rzeczywistość zaczyna mocno odbiegać od marzeń. Okazało się bowiem, że niekoniecznie możemy liczyć na obiekt podobny do kopenhaskiego.

Zmiana koncepcji

— Nie przesądziliśmy jeszcze ostatecznego kształtu ewentualnej inwestycji w Polsce. Być może będzie to park letni albo centrum rozrywki dla dzieci, i to niekoniecznie pod szyldem Tivoli — mówi Stine Lolk, rzecznik Tivoli.

Negocjacje trwają już drugi rok, mimo że zaproponowane przez miasto 100 hektarów po poligonie w Jasieniu bardzo Duńczykom odpowiada.

— Zależy nam na czasie i chcemy sfinalizować rozmowy jeszcze w tym roku — podkreśla Marcin Szpak, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej.

Dla Tivoli nie jest to jednak równie pilna sprawa.

— Rozważamy różne lokalizacje i aspekty tego typu inwestycji. Ostateczna decyzja zapadnie najwcześniej w pierwszym kwartale przyszłego roku — wyjaśnia Stine Lolk.

Nie ma tego złego...

Miastu bardzo zależy na współpracy z Duńczykami, jednak nie uzależnia realizacji projektu od Tivoli.

— Jeśli negocjacje nie powiodą się, rozważymy poszukiwanie innego operatora — zapowiada Marcin Szpak.

Samo Tivoli także rozgląda się za innymi lokalizacjami.

— Jednocześnie badamy możliwości powstawania parków w Grecji, Włoszech, Korei czy Wietnamie — mówi Stine Lolk.

Opóźnienie realizacji parku może wyjść jednak Gdańsku na dobre.

— Żeby tego typu lunapark przynosił zyski, to ceny biletów muszą wynosić 13-25 EUR (55-105 zł). Obecnie Polaków nie stać na taki wydatek, dlatego parki rozrywki z prawdziwego zdarzenia zaczną mieć rację bytu dopiero za kilka lat — ocenia Leszek Rajchert, właściciel Rajnetu, firmy doradczej w zakresie projektowania i budowy profesjonalnych parków rozrywki.