Gdy jesteś mamą lub tatą

Dorota Czerwińska
23-02-2007, 00:00

Nie chcą być tylko niedzielnymi rodzicami. Pracują dużo, ale znajdują też czas dla dzieci. Jak to robią?

Jak mieć czas dla dzieci

Nie chcą być tylko niedzielnymi rodzicami. Pracują dużo, ale znajdują też czas dla dzieci. Jak to robią?

Dla Pawła Bochniarza, prezesa firmy Idea! Management Consulting, najbardziej napięty jest poranek.

— Wstaję o 6, a gdy chcę jeszcze popracować, nawet o 4. O 6.30 wstają dzieci. To jedyna pora, gdy w domu obowiązuje wojskowy dryl. Inaczej nie dalibyśmy rady z naszą czwórką. Rano każda minuta jest cenna. O 7.45 wychodzimy. Najstarsze dzieci odwożę na przystanek, skąd zabiera je autobus do szkoły, ja ruszam do pracy — opowiada Paweł Bochniarz.

Do domu wraca o 17.30-18. Dwa razy w tygodniu wcześniej, bo idzie z dziećmi na basen. Jak godzi zarządzanie firmą z wychowaniem dzieci?

— Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest dla nas największą wartością w życiu. Potem trzeba to respektować, rozwiązywać kolejne dylematy, walczyć z własnym egoizmem — mówi menedżer.

Kiedy założył rodzinę i pojawiły się dzieci, wzmógł samodyscyplinę.

— W pracy zawsze jest coś do zrobienia, zwłaszcza gdy ma się, jak ja, sto pomysłów na godzinę. Gdybym pracował po 12 godzin dziennie, nie byłbym dobrym ojcem —stwierdza Paweł Bochniarz.

Twarde zasady

Także Jacek Maśliński, marketing menedżer na region Europy Środkowo-Wschodniej w dziale OEM Microsoft, tata dwójki dzieci, uważa, że najważniejsze jest ustalenie zasad i trzymanie się ich. Jego pierwsza zasada: nie pracuje w ciągu dnia w weekendy.

— Sobota i niedziela jest dla rodziny. Zwalniamy tempo. Jesteśmy razem — mówi Jacek Maśliński.

Czas z maluchami jest dla niego cenny. Dlatego to on odwozi córkę do przedszkola. W tygodniu jest w domu około 19-19.30. Kąpie i usypia dzieci. Uwielbia wymyślać bajki dla córeczki. Średnio spędza po dwa, trzy dni w tygodniu za granicą. Stąd kolejna zasada: nie wylatuje po południu czy wieczorem, bo wtedy może pobyć z rodziną. Woli wyjechać o świcie. Czasem po dłuższym wyjeździe bierze dzień urlopu. Dwa razy w roku rodzina wyjeżdża na dwutygodniowe wakacje. Jacek Maśliński komórkę włącza wtedy tylko dwa-trzy razy w tygodniu, żeby odebrać wiadomości.

Nie rezygnuje też z zainteresowań. Jego pasja to strategiczne gry komputerowe. Kiedy gra? Gdy dzieci śpią.

Bez wyrzutów sumienia

Menedżer z Microsoftu mówi, że obserwuje na lotniskach, jak tatusiowie biegają po sklepach po prezenty dla dzieci.

— Nie zabijam wyrzutów sumienia zabawkami. Kiedy moja córka poprosiła kiedyś o przywiezienie czegoś z podróży, powiedziałem, że mogę jej coś kupić, ale wtedy będę musiał chodzić po sklepach i przyjadę do domu później. Wybrała wcześniejszy powrót taty —opowiada Jacek Maśliński.

Jego zdaniem dzieci szybko przyzwyczajają się do tego, że rodzice dużo pracują.

— Ale jak tylko jesteśmy razem, musimy okazywać im dużo zainteresowania i ciepła. Ludzie, niestety, często o tym zapominają — mówi menedżer z Microsoftu.

Także rodzina Pawła Bochniarza nie spędza weekendów w supermarketach czy przed telewizorem.

— Nie idziemy na łatwiznę, choć jest to walka ze sobą i ze swoimi słabościami — tłumaczy Paweł Bochniarz.

Podkreśla, że wychowywanie dzieci to współpraca i wspieranie się przez oboje rodziców. Jego żona też pracuje, choć nie na pełnym etacie.

Trudne wybory

O wspieraniu się mówi także Daria Gołębiowska-Tataj, wykładowca w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej, prezes Fundacji Diadem, właścicielka firmy doradczej. Ma troje dzieci. Nie podołałaby obowiązkom bez pomocy męża.

— Akceptuje moje wybory i pomaga w sprawach domowych. Wymaga to od niego dużego wysiłku. Kobiecie łatwiej łączyć role matki i pracownika, jeśli w rodzinie jest podział obowiązków — przekonuje Daria Gołębiowska-Tataj.

Uważa, że matki mogą osiągać sukcesy zawodowe.

— Mamy predyspozycje osobowościowe, które pomagają nam robić kilka rzeczy naraz. Niestety, często przeszkadzają nam wzorce kulturowe i pracodawcy. Na świecie koncerny wprowadzają elastyczny czas pracy, będący prawem, o które może się ubiegać każdy. To wynik wojny o talenty. Zrozumiano tam, jak ważne jest dla pracowników rozumienie ich potrzeb. W Polsce ludzie przesiadują w pracy po 10-12 godzin. Doba ma 24, więc jak być jeszcze matką czy ojcem? — komentuje Daria Gołębiowska-Tataj.

Godzenie ról mamy i menedżera oznacza więc czasem trudne wybory.

— Pracowałam w firmie zajmującej się bankowością instytucjonalną. Moje drugie dziecko miało dwa lata, gdy zaproponowano mi stanowisko w Monachium. Był to znaczący awans i szansa na dalszy rozwój zawodowy. Podjęłam się tego. Na weekendy przylatywałam do Warszawy. Po kilku miesiącach byłam wykończona psychicznie i fizycznie. Zrezygnowałam. Nie można mieć wszystkiego — zauważa menedżerka.

Przyznaje, że w pewnym okresie matce trudno być jednocześnie pracownikiem.

— Gdy dziecko jest małe, to zbyt wysoka cena. Nie trzeba się jednak zupełnie wycofywać z życia zawodowego, wystarczy praca w niepełnym wymiarze. Ale na to musi się zgodzić pracodawca — mówi Daria Gołębiowska-Tataj.

Właśnie wraca do pracy w półtora roku po urodzeniu trzeciego dziecka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Gdy jesteś mamą lub tatą