Gdy plotkują, że szef nie daje sobie rady

Joanna Inorowicz
03-07-2006, 00:00

Rada dla menedżera, któremu zaczyna brakować motywacji do pracy: znajdź sobie nowy cel w życiu albo zmień firmę.

— Mam wewnętrzną moc, która daje mi siłę i pomysły na to, by ciągle szukać nowych rozwiązań i pasji. Jeżeli na mojej drodze pojawiają się przeciwności, motywuje mnie to podwójnie. Staram się zawsze iść do przodu i nie oglądać na to, co było — mówi Witold Franczak, dyrektor naczelny Domain Menada, firmy importującej wina.

— Największą motywacją jest dla mnie świadomość, że zajmuję się tym, co mnie interesuje i co lubię. Dzięki temu nie zmuszam się do mniej atrakcyjnych obowiązków i nie czekam każdego dnia na wybicie godziny 17 — mówi Mariusz Stasiak, dyrektor działu partnerów handlowych w firmie Emapa.

Co ma jednak zrobić menedżer, któremu zaczyna brakować wewnętrznej napędzającej go siły? Co ma począć, gdy sam czuje, że się wypalił i boi się, że wkrótce młodsi od niego o ćwierć wieku zaczną plotkować, że „dyrektor nie daje sobie rady”?

Podstawową siłą napędową w pracy menedżerskiej jest motywacja wewnętrzna — bodźce płynące z potrzeby realizacji własnych ambicji i osobistych celów. Gdy jej zabraknie, pozostaje motywacja zewnętrzna — zazwyczaj różne formy wynagradzania.

— Warto pamiętać, że pieniądze dają jedynie krótkotrwały impuls do pracy — mówi Ewa Zengota, trener z Centrum NLP.

Nowy cel

Co więc można poradzić mało zmotywowanym menedżerom?

— Menedżer zmagający się z brakiem motywacji do pracy powinien znaleźć sobie nowe wyzwanie. Jeśli cel może osiągnąć w ramach organizacji i zajmowanego stanowiska, wówczas ma szansę odzyskać radość z działania, a więc i motywację — twierdzi Krzysztof Manthey, niezależny trener.

Taki menedżer powinien skupić się na zdobyciu nowej konkretnej umiejętności, na przykład nauczyć się kolejnego języka obcego czy zdobyć nową wiedzę profesjonalną. Jeśli zechce realizować się w dziedzinie, która niewiele ma wspólnego z jego pracą, to dla dobra własnego i organizacji powinien zmienić środowisko.

— Może również zastanowić się nad działalnością w radach i izbach gromadzących ludzi biznesu. Możliwości jest wiele, ważne, żeby wybór wynikał z potrzeby rozwoju i realizacji, a nie z mody czy z presji środowiska — zaznacza Krzysztof Manthey.

Może to być na przykład realizacja pasji albo niesienie pomocy innym.

— Znam osoby, które właśnie w tym celu założyły specjalną fundację. Inni zarobione pieniądze zainwestowali w stadninę koni i schroniska dla zwierząt — dodaje Ewa Zengota.

Możliwa zmiana

Menedżer tracący motywację do pracy powinien usiąść i zrobić swój zawodowy rachunek sumienia, czyli ocenę kariery.

— Najlepiej spisać 25 swoich dokonań, zastanowić się nad tym, co zrobiło, co dawało satysfakcję i co można by robić nawet wtedy, gdyby nie dostawało się za to wynagrodzenia. Jeżeli menedżer czuje, że jest sfrustrowany, oznacza to, że liczba elementów demotywujących w jego pracy jest większa niż motywujących. Rady są dwie — starać się usunąć te elementy lub zmienić pracę — mówi Grzegorz Turniak, prezes BNI Polska.

Człowiek szukający motywacji powinien odpowiedzieć sobie na pytanie: jaki mam talent, który chcę zrealizować w tej pracy i na tym stanowisku? Czy jest we mnie potencjał, który mogę rozwinąć?

— Postawienie sobie ostro i jednoznacznie takich pytań może przynieść zaskakująco radykalne odpowiedzi: „nie ma nic, co chciałbym i mogę rozwinąć, przynajmniej w tym miejscu, w którym się znajduję”. To może oznaczać w konsekwencji zmianę sposobu życia i planów — zwraca uwagę Krzysztof Manthey.

— Zdarzyło mi się w trakcie pracy zawodowej mieć poczucie, że powinienem coś zmienić. Nie do końca byłem przekonany, że chciałbym się zajmować właśnie tym, co oferowała mi firma. Pracowałem tam półtora roku, ale praktycznie od razu zacząłem szukać nowego zajęcia. Byłem przekonany, że nie ma co czekać, tylko trzeba intensywnie działać — dodaje Grzegorz Turniak.

Jeżeli menedżer ma problem ze znalezieniem czegoś, co da mu siłę do działania, być może warto zainwestować w szkolenie z zakresu automotywacji.

— Takie szkolenia są zwykle dwudniowe, w grupach maksymalnie piętnastoosobowych. Uczestnicy pracują m.in. nad stawianiem sobie celów i pobudzaniem wyobraźni, która ma pomóc w przełamaniu schematycznego myślenia — mówi Ewa Zengota.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Inorowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Gdy plotkują, że szef nie daje sobie rady