Gdy zawodzi sieć

Artur Szymański
opublikowano: 31-03-2006, 00:00

Internet zrewolucjonizował handel papierami wartościowymi na warszawskiej giełdzie, co nie znaczy, że nie jest pozbawiony wad.

Dom maklerski, z którym inwestor podpisał umowę prowadzenia rachunku inwestycyjnego, zobowiązany jest przede wszystkim do sprawowania funkcji pośrednika między klientem a giełdą. Aby wywiązać się z wziętych na siebie zobowiązań, broker musi utrzymywać systemy informatyczne w stanie ciągłej sprawności, tak aby były w stanie bezawaryjnie obsługiwać przekazywane przez klientów dyspozycje i kierować je natychmiast do systemu giełdowego WARSET.

Bez wyjścia awaryjnego

Od każdej zrealizowanej transakcji dom maklerski pobiera prowizję, powinno mu więc zależeć, aby wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku. Zdarzają się jednak awarie, na skutek których do realizacji transakcji nie dochodzi. Brak możliwości złożenia zlecenia powoduje, że klient nie osiąga spodziewanych korzyści. Zawodzi albo pracownik biura maklerskiego, albo sprzęt elektroniczny. Z tą drugą ewentualnością mamy do czynienia znacznie częściej niż z pierwszą. Brokerzy nie ujawniają jednak informacji o liczbie zanotowanych awarii, co nie dziwi, jako że nie ma się czym chwalić. Niestety, stwarza to sytuację, że klienci nie mają pełnego dostępu do informacji i zakładając konto, decydują się de facto na randkę w ciemno. O wszelkich nieprawidłowościach klient dowiaduje się poniewczasie na własnej skórze.

Gdy szwankuje sprzęt

Najczęstsza awaria sprzętowa uniemożliwiająca dokonanie zaplanowanej transakcji dotyczy problemu z zalogowaniem się inwestora na swój rachunek. Zazwyczaj pełna sprawność systemu przywracana jest po kilkunastu minutach, zdarzają się jednak i takie sytuacje, gdy dostęp do rachunku jest niemożliwy nawet przez kilka godzin. Gorzej, jeśli zawieszeniu ulegnie cały system informatyczny brokera.

Naprawienie poważnej awarii jest bardziej czasochłonne, może się przeciągnąć nawet na cały dzień. Pół biedy, jeśli uda się złożyć zlecenie drogą tradycyjną, np. przez telefon lub osobiście w punkcie obsługi klienta, jeśli mamy do niego niedaleko. Niestety, zazwyczaj w takich sytuacjach szybkie dodzwonienie się do brokera i złożenie zlecenia graniczy z cudem. Inwestorzy, którzy nie mają możliwości złożenia zlecenia przez internet szybko powodują też korek na łączach telefonicznych.

Dostęp do informacji

Zdarzają się i takie sytuacje, że po zalogowaniu nie można śledzić na bieżąco cen wybranych instrumentów finansowych, bo nie działa system przekazywania notowań w czasie rzeczywistym. W takiej sytuacji ratunkiem są bezpłatne notowania zamieszczane przez szereg portali o tematyce finansowej, np. www.pb.pl/notowania, z tym że z 15-minutowym poślizgiem. Praktycznie co kilka dni na różnych forach dyskusyjnych internauci informują się wzajemnie, że padł system danego brokera lub są kłopoty z dostępem do notowań.

Ogólny zapis

W regulaminach świadczenia usług brokerskich oraz prowadzenia rachunku inwestycyjnego znaleźć można zasady składania reklamacji. Lepiej zapoznać się z nimi wcześniej. Nie brak w nich bowiem zastrzeżeń, za jakie problemy klientów domy maklerskie nie ponoszą odpowiedzialności. Po pierwsze — domy maklerskie nie odpowiadają za szkody zawinione umyślnie. To bardzo ogólny zapis, w zasadzie kończący wszelką dyskusję, bo przecież żadnemu z brokerów nie zależy na umyślnym szkodzeniu własnym klientom.

Czynnik ludzki

Wyjątkiem od reguły są szkody zawinione przez pracowników, którzy mieli świadomość że łamią prawo. To jednak trzeba im udowodnić przed sądem. Niestety, procedura jest niezwykle skomplikowana, a przede wszystkim czasochłonna. Osoby poszkodowane w słynnej aferze kontraktowej z 4 lutego 2004 r. do tej pory nie doczekały się sprawiedliwości. Rozprawa ma się rozpocząć dopiero w maju, czyli po ponad dwóch latach!

Po drugie — domy maklerskie zastrzegają też, że nie ponoszą odpowiedzialności za szkody spowodowane przez dostawców sprzętu i oprogramowania komputerowego, dostawców sprzętu biurowego i instalacji w budynku, w którym biuro to się znajduje.

Po trzecie — nie ma winnego, w sytuacji gdy dom maklerski zostanie pozbawiony elektryczności lub telefonów.

Po czwarte — nie zapomniano wspomnieć o działaniu sił wyższych i „zakłóceniach pojawiających się w szerokim zakresie w gospodarce i życiu publicznym”, cokolwiek by to miało znaczyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu