Gdyby politycy pomogli

Bartosz Krzyżaniak
03-03-2006, 00:00

Gdyby politycy przypomnieli sobie o gospodarce, wzrost PKB w 2006 roku mógłby być znacznie wyższy niż 4-4,5 proc. przewidywane przez ekonomistów.

Mocny wzrost inwestycji, przyspieszenie konsumpcji i negatywny wpływ eksportu netto na PKB — to konkluzje płynące z opublikowanych wczoraj przez Główny Urząd Statystyczny danych o wzroście PKB w IV kwartale. Ważne też, że z kwartału na kwartał wzrost gospodarczy przyspiesza i — zdaniem wielu ekonomistów — korzystne tendencje w gospodarce będą utrzymane w 2006 roku.

Nie jest źle...

— Świadczą o tym dane za styczeń. Pierwszy kwartał powinien przynieść wzrost gospodarczy rzędu 4,5 proc., a drugi — przyspieszenie do około 5 proc. W całym roku PKB wzrośnie o 4,5 proc. Ten wynik będzie osiągnięty bez wsparcia parlamentu, który od dłuższego czasu nie przyjął żadnych ustaw wspomagających gospodarkę. Ze wsparciem posłów gospodarka rozwijałaby się szybciej — uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Informacje o PKB w czwartym kwartale nie zaskoczyły ekonomistów i rynkowych graczy, bo już wcześniej znali dane o wzroście gospodarczym w całym 2005 roku.

— Dlatego reakcje rynków na wczorajszą publikację okazały się bardzo umiarkowane. Teraz inwestorzy czekają na dane o inflacji, które będą podpowiedzią w przewidywaniu scenariusza dla stóp procentowych — uważa Marcin Bilbin, analityk Pekao.

Po czterech kwartałach korzystnego wpływu salda obrotów zagranicznych na PKB, koniec 2005 roku przyniósł ujemny (0,8 proc.) wpływ eksportu netto na wzrost gospodarczy. Jednak, jak uspokajają ekonomiści, nie oznacza to, że eksport traci impet.

— Jego dynamika utrzymuje się na wysokim poziomie. Jednak ze względu na odbudowujący się popyt, szybciej niż jeszcze kilka miesięcy temu rośnie import. I to on jest przyczyną ujemnego wpływu bilansu handlowego na PKB. Ale to wcale nie jest zła informacja, bo rosnący import świadczy o poprawie popytu — uspokaja Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.

A ten wzrósł w ostatnim kwartale o 5 proc., na co złożył się wysoki, blisko 10-procentowy wzrost inwestycji i poprawa konsumpcji. Według ekonomistów, kolejne kwartały przyniosą dalszą jej poprawę, ze względu na rosnące zatrudnienie i płace, oraz dodatkowe 6 mld zł pochodzące z waloryzacji rent i emerytur. I to właśnie popyt stanie się motorem wzrostu zastępując eksport.

...mogłoby być dużo lepiej

Organizacje zrzeszające przedsiębiorców nie tryskają jednak optymizmem. Zdaniem Andrzeja Malinowskiego, prezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich, dobra passa budujących wzrost gospodarczy przedsiębiorstw może się niebawem skończyć.

— Jeśli rząd nie przedsięweźmie kroków sprzyjających rozwojowi przedsiębiorczości, korzystne tendencje w gospodarce mogą zostać przerwane. I to już za kilka miesięcy — ostrzega prezydent KPP.

Andrzej Arendarski, szef Krajowej Izby Gospodarczej, narzeka na nadmierną biurokrację, wysokie podatki i brak działań rządu, które pozwoliłyby ograniczyć pozapłacowe koszty pracy.

Według Jeremiego Mordasewicza z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, 4-procentowy wzrost gospodarczy nie jest w tym roku zagrożony.

— Ale to nie zasługa rządu. Taki wzrost jest możliwy, gdy rząd nic nie robi. Gdyby sprzyjał gospodarce, dynamika PKB mogłaby wzrosnąć do 6 proc. Te z pozoru niewiele znaczące 2 proc. różnicy dałoby 20 mld zł, czyli np. 200-250 tys. nowych miejsc pracy — uważa ekspert PKPP.

Jacek Wiśniewski zwraca jednak uwagę, że otoczenie prawne przedsiębiorców w ostatnich dwóch latach niewiele się zmieniło, a mimo to firmy dobrze dawały sobie radę i zwiększały zyski.

— Myślę, że i tym razem przedsiębiorcy sobie poradzą. Byle politycy niczego nie popsuli — dodaje ekonomista Raiffeisen Banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gdyby politycy pomogli