Gdynia przeciera śmieciowy szlak

Anna Pronińska
opublikowano: 2012-09-10 00:00

Miasta szykują się do przetargów na wywóz śmieci. A Inowrocław zapowiada walkę o nowelę ustawy.

Od lipca przyszłego roku powinien działać nowy system gospodarki odpadami komunalnymi. Do tego czasu gminy mają m.in. rozstrzygnąć przetargi na wywóz śmieci. Rynek wart jest 5 mld zł w skali roku. Połowę skonsumują komercyjne firmy. Tak będzie w Gdyni, która jako pierwsza zapowiedziała przetarg na wywóz śmieci i ich zagospodarowanie za kwotę 72 mln zł.

— Do końca roku chcemy go ogłosić i rozstrzygnąć. Nie mamy własnej spółki komunalnej dla takich zadań, więc nastawiamy się na firmy komercyjne, które zajmą się wywozem śmieci — mówi przedstawicielka wydziału ochrony środowiska w gdyńskim ratuszu. Usługa będzie świadczona przez dwa i pół roku, a zakresem obejmie wszystkie dzielnice miasta, w którym średnio na jednego mieszkańca przypada rocznie ponad 300 kg odpadów.

— Dotychczas nie było konkretnych ogłoszeń, a czas nagli. Miasta powoli się szykują do przetargów, a poziom zaawansowania prac jest bardzo różny. Reguły nie ma — mówi Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Jego zdaniem, gminy mają poważne zadanie, bo muszą się zdecydować, czy ogłoszą przetarg tylko na odbiór odpadów, czy kompleksowo na odbiór wraz z zagospodarowaniem. Ma nadzieję, że nowy system będzie oparty na zdrowej konkurencji.

— Dotychczasowe praktyki wskazują na to, że dość powszechnie samorządy gminne stosowały metody dające ich spółkom uprzywilejowaną pozycję. Mogą to robić np. układając specyfikacje istotnych warunków zamówienia w taki sposób, by wymagania spełniały spółki komunalne.

Do nieprawidłowości może też dochodzić przy uchwalaniu regulaminu przestrzegania czystości. Uważam, że nie można dzielić spółek na prywatne i samorządowe, tylko na spółki prawa handlowego mające takie same szanse w przetargu — mówi Dariusz Matlak. Do przetargów nie spieszy się Inowrocław, którego prezydent Ryszard Brejza od dawna głośno występuje przeciwko nowym przepisom o gospodarce komunalnej.

W zeszłym tygodniu otwarcie zasugerował podjęcie inicjatywy ustawodawczej, by władze samorządowe miały prawo decydować, czy wywóz śmieci powierzyć własnej jednostce, czy zorganizować przetarg. Jednym z jego argumentów jest to, że w ostatnich latach gminy korzystając z dotacji unijnych, zainwestowały kilkaset milionów złotych w przygotowanie własnych jednostek do realizacji zadań z zakresu gospodarki odpadami. Teraz mogą nie spełnić zobowiązań, a przez to będą ryzykowały zwrot dotacji.

— Faktycznie część miast, w tym Inowrocław, sporo zainwestowało w infrastrukturę służącą gospodarce odpadami. Teraz daje im to ogromną przewagę w planowanych przetargach, nie ma więc powodu, aby namawiać do noweli dopiero co przyjęte tzw. ustawy śmieciowe. Jeśli miejskie spółki są wystarczająco silne, to nie tylko mogą startować w przetargach, ale też je wygrywać. Część miast może mieć inny problem, bo dopóki ich firmy komunalne nie miały gwarancji na odbiór śmieci, to raczej nie inwestowały w ten segment rynku — mówi Daria Kulczycka z departamentu energii i ochrony klimatu w PKPP Lewiatan.

Jej zdaniem, w takich przypadkach lepiej powierzyć, zawsze w drodze przetargu, zadanie komercyjnej firmie lub rozważyć opcję PPP.

— Jeśli trzeba w danej gminie od podstaw budować infrastrukturę i angażować pieniądze publiczne, to lepiej oddać projekt w ręce kapitału prywatnego — uważa Daria Kulczycka. Podkreśla jednocześnie, że byłoby źle, gdyby tylko firmy prywatne mogły się zająć wywozem śmieci i mieć na to monopol.

Skala emocji

Jeszcze więcej emocji niż organizacja przez gminy przetargów na wywóz śmieci budzą postępowania związane z budową spalarni odpadów. Gorąco robi się zwłaszcza wokół krakowskiej, gdzie okazało się, że zwycięskie konsorcjum z Budimeksem nie podpisze umowy z zamawiającym, bo wycofał się konsorcjant odpowiedzialny za dostawę technologii. Następne w kolejce jest koreańskie Posco Engineering & Construction.