Gdyńska rozgłośnia odzyskuje markę

Joanna Barańska
opublikowano: 22-03-2006, 00:00

Warszawski WSA uchylił wczoraj decyzję o unieważnieniu logo Radia Eska Nord.

Rozgłośnia Eska Nord z Gdyni powstała w 1993 r. jako spółka zależna Radia Eska. Teraz Radio Eska nie jest już wspólnikiem Eski Nord, a obie stacje dzieli ostry konflikt. Jednym z jego przejawów jest spór o prawo do logo.

Rok temu Eska doprowadziła do unieważnienia marki Eski Nord, znaku towarowego słowno-graficznego z wizerunkiem fal. Sama ma zarejestrowany znak z elementami słownymi „radio 73,2 FM Eska” i uważa, że to fragment „Eska” indywidualizuje oba znaki, a używanie go przez obie rozgłośnie prowadzi do mylenia ich przez słuchaczy. Urząd Patentowy (UP) się z tym zgodził i znak Eski Nord unieważnił. Skargą na tę decyzję zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (WSA).

Eska Nord podkreślała, że spółka powstała jako córka Radia Eska, a zatem macierzysta rozgłośnia doskonale wiedziała i zgadzała się na używanie i nazwy, i spornej marki. Konflikt zaczął się w 1999 r., kiedy Eska, kupiwszy lokalną stację Arnet, zaczęła nadawać w okolicach Trójmiasta. Eska odpowiadała, że teraz obie rozgłośnie nie mają powiązań kapitałowych, a słuchacze nadal mylą je z powodu wspólnego elementu w nazwach i znakach. Eska Nord broniła się, że znak towarowy należy rozpatrywać w całości, a przeciętny odbiorca, patrząc na obie marki, widzi, że nie są podobne.

WSA w ogóle nie wnikał w tę argumentację.

— Decyzja UP zostaje uchylona z przyczyn formalnych — oświadczyła sędzia Olga Żurawska-Matusiak.

Otóż kolegium orzekające UP obraduje w składzie trzech członków. Pod decyzją podpisują się wszyscy, pod jej uzasadnieniem — przewodniczący i ten członek kolegium, który je sporządził. Pod uzasadnieniem decyzji unieważniającej logo Eski Nord podpisał się tylko przewodniczący.

— To poważny brak formalny, a poza tym sam dokument wygląda dziwnie: są na nim jakieś uwagi na marginesach, jakieś ptaszki. Efekt jest taki, że uzasadnienia nie ma, a sąd nie może skontrolować decyzji, nie mogąc poznać toku rozumowania, które doprowadziło UP do takiego rozstrzygnięcia — mówiła sędzia Żurawska-Matusiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Barańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu