Udało się znaleźć nabywcę kluczowej części majątku stoczni. Duży dok poszedł aż za 175 mln zł.
Czyżby do czterech razy sztuka? Wczoraj Bud-Bank Leasing, zarządca stoczniowej kompensacji, przeprowadził kolejny przetarg na sprzedaż majątku Stoczni Gdynia. Dotychczas nabywców znajdowały niewielkie części aktywów tej spółki, ale kluczowy majątek, czyli duży dok, nikogo nie kusił. Do wczoraj. W czwartym przetargu dok znalazł nabywcę. To firma Crist, trójmiejski gracz stoczniowego rynku, który już wcześniej kupił część aktywów Gdyni. Teraz firma musiała stoczyć walkę z firmą Patria, mającą ukraińskie korzenie. O zaciętym boju świadczy cena. Dok został sprzedany za 175 mln zł, choć dotychczas nie było chętnych przy wycenie na poziomie 96 mln zł.
Przedstawiciele branży są zdziwieni — zastanawiają się, jak na pogrążonym w kryzysie rynku Crist znajdzie takie pieniądze.
— Skoro zdecydowaliśmy się licytować, to znaczy, że jesteśmy w stanie zapłacić —mówi jedynie Andrzej Szwarc z Crista.
Patryk Michalak, prezes Stoczni Gdynia, uważa, że impulsem dla inwestorów jest opracowany przez niego pomysł aktywizacji stoczniowych aktywów. Skrzyknął grupę (w której jest także Crist), która stara się o kontrakty na statki FPSO, służące do wydobycia z dna morza ropy i gazu, wstępnego ich oczyszczania, transportu i przechowywania. "PB" pisał o tym 23 sierpnia. Stocznia chce też namówić do współpracy polskie firmy paliwowe. Prezes Michalak nie ukrywa, że po artykule "PB" rozpoczął wstępne rozmowy z Petrobaltikiem.