Firmy meblarskie niechętnie mówią o swoim zużyciu surowców. Chwalą się za to wzrostami produkcji. Wniosek? Potrzebują więcej drewna i nie tylko.
Wejście Polski do Unii Europejskiej spowodowało wzrost popytu na produkowane w kraju meble zarówno pokojowe, jak i biurowe. Świadczy o tym stały wzrost wartości produkcji — w 2003 r. zwiększyła się ona o 20,6 proc., w 2004 r. o 15,3 proc. W ubiegłym roku w wyniku wahań kursu euro nastąpiło pewne wyhamowanie. W rezultacie wartość całkowitej produkcji mebli wzrosła jedynie o 4,3 proc.
— Pobudzenie popytu ze strony zagranicznych odbiorców mebli spowodowało wzrost zapotrzebowania na materiały wśród polskich producentów mebli — wyjaśnia doc. dr hab. Ewa Ratajczak, dyrektor ds. naukowych Instytutu Technologii Drewna w Poznaniu.
W rezultacie, w latach 2004-05 eksport tarcicy i półfabrykatów zmalał o 22 proc., a import wzrósł prawie o 24 proc., natomiast w przypadku płyt drewnopochodnych zanotowano w tym czasie zarówno wzrost importu, jak i eksportu o 3-4 proc.
Struktura rynku
Głównymi dostawcami drewna dla potrzeb branży meblarskiej są przede wszystkim firmy powstałe po przekształceniu przedsiębiorstw wchodzących dawniej w skład Zjednoczenia Przemysłu Drzewnego. Największymi podmiotami na tym rynku jest dziesięć przedsiębiorstw przemysłu drzewnego, m.in. w Łomiankach, Drawsku Pomorskim, Damnicy i Szczecinku. Obok nich działają mniejsze firmy i lokalne tartaki. Łącznie w całej Polsce jest ich ponad 1,5 tys. Większość produkcji z tych zakładów trafia jednak do firm z branży budowlanej.
— Koszalińskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego (KPPD) w Szczecinku wśród swoich klientów ma firmy zajmujące się wyłącznie produkcją mebli, ale nie jest to grupa dominująca. Głównymi odbiorcami produktów spółki są firmy sektora stolarskiego i budowlanego, producenci wyrobów klejonych, urządzeń ogrodowych, płyt wiórowych, wyrobów podłogowych oraz firmy handlowe — wyjaśnia Dariusz Kozak z KPPD-Szczecinek.
Większość podmiotów to nadal firmy polskie. Kapitał zagraniczny nie wykazuje zainteresowania inwestowaniem w tę branżę. Powodem jest brak gwarancji uzyskania surowca na stabilnych warunkach.
Słabo przetworzony surowiec sprzedawany jest przede wszystkim firmom produkującym płyty drewnopochodne — np. wiórowe i pilśniowe — z których obecnie produkuje się większość mebli. Rynek dostawców drewnopochodnych przyciągnął wielu inwestorów zagranicznych, głównie z Niemiec.
Zapotrzebowanie wzrasta
— Rynek materiałów drewnopochodnych jest w Polsce dobrze rozwinięty i panuje na nim duża konkurencja. W Polsce producentami materiałów drewnopochodnych dla meblarstwa są m.in.: Grupa Kronospan, która ma swoje zakłady w Szczecinku i Mielcu, Pfleiderer w Grajewie i Wieruszowie oraz Kronopol w Żarach. Poza tym należy pamiętać o importerach — mówi Marek Piekarz — kierownik działu marketingu w grupie Kronopol.
Opisywanie rynku dostawców materiałów drzewnych dla branży meblarskiej jest utrudnione, ponieważ nie doczekał się on całościowych statystyk i informacji dotyczących wielkości zużycia drewna.
— Wynika to przede wszystkim z dużego stopnia przetworzenia surowca drzewnego ostatecznie zastosowanego w produkcie finalnym, a także ze złożonego składu materiałowego tych produktów. Tylko w grupie materiałów drzewnych jest to tarcica, płyty klejone z elementów tartych, sklejki, okleiny, płyty stolarskie, płyty wiórowe, płyty pilśniowe. Zresztą danych o faktycznym zużyciu tych materiałów również nie ma — musiałyby to być bowiem dane uzyskane bezpośrednio od producentów mebli. Niestety, sami niechętnie takie dane przekazują — przekonuje Ewa Ratajczak.
Dopiero ostatnio w Instytucie Technologii Drewna w Poznaniu przeprowadzono badania, których rezultatem jest publikacja pt. „Zużycie materiałów drzewnych w gospodarce”. Z danych w niej zawartych wynika, że w 2004 r. do produkcji mebli zużyto w Polsce 4,4 mln m sześc. różnego rodzaju materiałów drzewnych, co stanowiło około 26 proc. ich zużycia w produkcji różnych wyrobów gotowych. W tej ilości ponad 3 mln m sześc. stanowiły płyty wiórowe, a 115 tys. m sześc. — materiały tarte. Najwięcej materiałów drzewnych — około 2,8 mln m sześc. — zużyto do produkcji mebli pokojowych, do biurowych zaś około 117 tys. m sześc. Ta dysproporcja jest skutkiem coraz szerszego wykorzystywania w produkcji mebli biurowych tworzyw sztucznych i plastiku, który jest tańszy od drewna.
— Coroczny, relatywnie wysoki wzrost produkcji mebli w Polsce w praktyce oznacza zwiększenie zapotrzebowania na różnego rodzaju materiały drzewne, zwłaszcza na płyty drewnopochodne. Trend ten powinien się utrzymać w przyszłości, choćby ze względu na dalsze możliwości wzrostu eksportu mebli i szanse ożywienia popytu na rynku krajowym — uważa Ewa Ratajczak.