Andrzej Lepper trzyma łapę nie tylko na wekslach posłów, ale też ponad 800 kandydatów Samoobrony do Sejmu. Każdy na pół miliona złotych – pisze „Gazeta Wyborcza”. Działacze się boją, iż Lepper weksle gdzieś zastawił.
Do tej pory wiadomo było o 56 wekslach, które podpisali posłowie Samoobrony. To miał być straszak – gdyby któryś Samoobronę porzucił, musiałby oddać partii pół miliona. O wekslach zrobiło się głośno, gdy Lepper próbował dyscyplinować nimi zdrajców, którzy za namową PiS odeszli z Samoobrony po rozpadzie koalicji – przypomina „Gazeta Wyborcza”.
Dziennik dodaje, że ludzie Leppera podsunęli weksle do podpisu wszystkim 837 kandydatom Samoobrony do Sejmu. Łącznie opiewają na prawie pół miliarda. „Ja podpisywałem weksel w Poznaniu” – wspomina niedoszły poseł Marian Włodarczyk, rolnik spod Konina. Dodaje, że kandydaci stali w długiej kolejce. Za biurkiem siedziała komisja i jak w fabryce: zbierała i chowała. „Wszyscy mówili: to ludzie z Warszawy” – czytamy w dzienniku.
Na działaczy padł blady strach, gdy po Samoobronie poszła pogłoska, że partia używa weksli jako zabezpieczenia pod różne pożyczki. „O tym mówiło się w partii od miesięcy” – mówi poseł Tadeusz Dębicki, który zasiada teraz w popierającym PiS klubie Ruch Ludowo-Narodowy. „W końcu dotarłem do człowieka, który wie. Dał do zrozumienia, że weksle zastawiono pod prywatne pożyczki! Żądam wyjaśnień od Leppera!” – dodaje Dębicki.
IAR