Genetyczny gniew

Wiktor Szczepaniak
29-01-2007, 00:00

Firmy rolno-spożywcze podjęły walkę z zakazem obrotu nasionami modyfikowanymi genetycznie. Z sukcesem.

Spór o żywność Modyfikowane ziarno kontra oficjalne zakazy

Firmy rolno-spożywcze podjęły walkę z zakazem obrotu nasionami modyfikowanymi genetycznie. Z sukcesem.

Batalia o możliwość stosowania surowców zmodyfikowanych genetycznie (GMO) w Polsce jeszcze się nie skończyła. Firmy przechodzą do nowej, zdecydowanej ofensywy. Walka z zakazami za pomocą próśb i apeli spaliła na panewce, więc postanowiono wytoczyć ciężkie działa.

Cztery wyroki

Jako pierwsi bój z ustawowym zakazem obrotu nasionami GMO rozpoczęli dwaj dystrybutorzy nasion modyfikowanej genetycznie kukurydzy —firmy Monsanto oraz Pioneer, którym odmówiono rejestracji nowych odmian w krajowym katalogu odmian roślin. Spółki zaskarżyły w sądzie odmowne decyzje Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin, utrzymane w mocy przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

— Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał precedensowe orzeczenia w sprawie powyższych decyzji. Orzekł o ich uchyleniu, stwierdzając, że ustawa o nasiennictwie w części wprowadzającej zakaz rejestracji odmian roślin GMO jest sprzeczna z dyrektywami Unii Europejskiej — mówi Monika Jurkiewicz z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy, która reprezentowała interesy obu firm.

Czy to oznacza, że rośliny GMO będą teraz rejestrowane i dopuszczane do obrotu w Polsce? Niekoniecznie. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Nie wiadomo też, jak zachowa się resort rolnictwa, który może się od decyzji sądu odwołać.

— Nie mamy jeszcze na piśmie wyroku ani jego uzasadnienia. Nie chcemy więc na razie komentować sprawy — ucina dyskusję Bożena Nowicka, dyrektor Departamentu Nadzoru i Ochrony Roślin w resorcie rolnictwa.

Od nasion do żywności

Jedno jest pewne: branża rolno-spożywcza nie zamierza odpuścić. Wielu jej przedstawicieli mówi nawet o możliwości zaskarżenia ustawy o nasiennictwie do Trybunału Konstytucyjnego. Nie brak też głosów, że Komisja Europejska naciska na polski rząd, żeby zmienił tę ustawę.

Przedstawiciele branży argumentują, że możliwość stosowania surowców modyfikowanych genetycznie ma kolosalne znaczenie ekonomiczne zarówno dla rolników, jak i przemysłu rolno-spożywczego.

— Surowce GMO są często tańsze i lepsze jakościowo od niemodyfikowanych odpowiedników. Ci, którzy ich używają, mogą uzyskać poważną przewagę konkurencyjną nad tymi, którzy nie mają do nich dostępu — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Zastrzega jednak, że polski przemysł spożywczy nie pali się na razie do stosowania surowców GMO.

— Społeczne postrzeganie żywności GMO jest u nas w dalszym ciągu negatywne. Dopóki tak będzie, przemysł nie będzie używać surowców GMO — dodaje Andrzej Gantner.

Kierunek zmian wydaje się jednak oczywisty. Na przykład już dziś większość soi produkowanej na świecie to odmiany zmodyfikowane.

Okiem Eksperta

Maciej Tomaszewicz

sekretarz Izby Zbożowo-Paszowej

Co wyrośnie z tych nasion

Przewidziane na 2008 r. wprowadzenie zakazu stosowania surowców genetycznie zmodyfikowanych w produkcji pasz będzie mieć katastrofalne skutki dla przemysłu paszowego, a także dla całego sektora mięsnego oraz hodowców. Spowoduje spadek konkurencyjności. Jeśli władze nie zmienią tych planów, Polska stanie się europejskim skansenem rolno-spożywczym. Nic dziwnego, że krytyczny stosunek do polskiej ustawy o paszach ma Unia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Genetyczny gniew