Genworth Financial jest już trzeci

Grzegorz Nawacki
27-04-2007, 00:00

Już 600 mln EUR wart jest polski rynek ubezpieczeń płatności dodawanych do kart i kredytów. Ostro walczy na nim amerykański gigant.

Już 600 mln EUR wart jest polski rynek ubezpieczeń płatności dodawanych do kart i kredytów. Ostro walczy na nim amerykański gigant.

Znajomość marek: Genworth, Europa czy Cardif jest niewielka. Mimo że kilka milionów Polaków jest przez te właśnie firmy ubezpieczonych. Taka jest specyfika ubezpieczeń płatności, czyli ubezpieczeń dodawanych do kart bankowych czy kredytów. Pozwala- ją na spłacanie zobowią- zań: kredytów czy pożyczek w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń: śmierci, choroby czy utraty pracy. Wartość tego rynku w Polsce eksperci szacują już nawet na 500-600 mln EUR, a rośnie on w tempie 40 proc. rocznie.

— Spodziewam się, że w ciągu dwóch lat jego wartość się podwoi — mówi Adam H. Pustelnik, dyrektor polskiego oddziału Genworth Financial.

Genworth to amerykański ubezpieczyciel, notowany na giełdzie w Nowym Jorku. Zebrana w 2006 r. składka: 6,5 mld USD, daje mu miejsce wśród największych graczy na świecie. W Polsce działa od 2005 r. i szybko zdobywa rynek. Najnowszy sukces to kontrakt z GMAC Bankiem — ubezpieczenie będzie dodawane do kredytów samochodowych. Dziś jego ubezpieczenia oferowane są w bankach Nordea, Santander i PKO BP (w tym ostatnim w ramach wspólnego produktu z PZU).

— Na koniec tego roku będziemy mieli już ponad 5-procentowy udział w polskim rynku, co uplasuje nas w gronie trzech największych graczy — zapowiada Adam H. Pustelnik.

Kontrakt z GMAC Bankiem to nie koniec ekspansji w tym roku.

— Wkrótce ujawnimy drugi tegoroczny kontrakt, a do końca roku podpiszemy jeszcze przynajmniej dwa kolejne podobnej wielkości — dodaje Adam H. Pustelnik.

Amerykański ubezpieczyciel zna receptę na podbój rynku.

— Mamy szybką likwidację szkód, innowacyjne produkty i potrafimy skutecznie szkolić pracowników banków. Nasze ubezpieczenie kupuje 30-40 proc. klientów banków, przy średniej rynkowej 3-7 proc. — twierdzi Adam H. Pustelnik.

I odważnie patrzy w przyszłość, mimo że konkurencja jest spora.

— Rynek będzie rósł, bo polskie banki jeszcze w niewielkim stopniu wykorzystują możliwości uzyskiwania przychodów z ubezpieczeń. Na świecie ubezpieczenia są źródłem nawet 40 proc. ich przychodów. Na polskim rynku walka jest ostra, bo regularnie działa kilkanaście firm. Obecni są już praktycznie wszyscy najistotniejsi światowi gracze — mówi Adam H. Pustelnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Genworth Financial jest już trzeci