Geopolityka sprzyja cenom surowców

Marek Wierciszewski
23-04-2018, 22:00

Dalsze zawirowania w geopolityce mogą podbijać ceny surowców, jednak nawet w takim przypadku skala zwyżek powinna być co najwyżej umiarkowana

W ubiegły czwartek surowcowy indeks Bloomberg Commodity na chwilę wyszedł na dwuipółletni szczyt, przekraczając pułap 91 pkt. Choć wybicie z dotychczasowego pasma wahań okazało się nieudane, to i tak w skali tego roku wskaźnik utrzymuje się na 1,5-procentowym plusie (dla porównania — indeks giełdy nowojorskiej S&P500 jest obecnie 0,6 proc. nad kreską, a rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich poszły w górę o 53 pkt. baz., co oznacza wyraźną przecenę). Rynki surowcowe w górę ciągną ropa i metale przemysłowe (ceny ropy brent poprawiły 3,5-letni szczyt, zbliżając się do 75 USD za baryłkę, a aluminium podrożało od początku miesiąca o jedną czwartą). Wśród przyczyn zwyżek na poszczególnych rynkach przewijają się amerykańskie sankcje oraz bardziej ogólnie — ryzyko geopolityczne. Zdaniem specjalistów, dalszy wzrost napięć oraz zaostrzenie kursu administracji amerykańskiej wobec Rosji i Iranu będą oznaczały kontynuację zwyżek cen surowców. Problem w tym, że wydarzenia tego typu przewidywać jest bardzo trudno.

— Jedynym sposobem na przewidzenie kierunku zmian w geopolityce byłoby posiadanie informatora mającego dostęp do osób podejmujących kluczowe decyzje — zauważa Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.

Ropa brent podrożała w ciągu 12 miesięcy o 38 proc., a do ostatnich zwyżek przyczyniły się komentarze przedstawicieli krajów OPEC i Rosji, że mimo redukcji zapasów i zbliżania się rynku do równowagi cięcia produkcji ropy powinny zostać utrzymane. Minister ds. ropy Zjednoczonych Emiratów Arabskich Suhail Al Mazrouei ocenił, że cięcia produkcji jeszcze nie w pełni spełniły swoje zadanie, a jego rosyjski odpowiednik Aleksander Nowak stwierdził, że przedstawiciele OPEC nie planują dyskutować nad możliwością podwyższenia limitów wydobycia, w celu skompensowania wpływu spadku produkcji wenezuelskiej. Na ostateczną decyzję producentów co do limitów wydobycia trzeba będzie zaczekać do zaplanowanego na czerwiec szczytu, jednak nie ulega wątpliwości, że na utrzymaniu wysokich cen zależy liderowi OPEC Arabii Saudyjskiej, a to za sprawą zapowiadanego na drugą połowę roku debiutu giełdowego Saudi Aramco. Tymczasem według ekspertów banku Goldman Sachs w pierwszym kwartale popyt na ropę wzrósł najmocniej od 2010 r., bo o 2,5 mln baryłek dziennie, a dodatkowąpresję na zwyżki cen tworzą obawy, że dostawy surowca zakłócą sankcje.

— Do 12 maja obowiązuje decyzja Baracka Obamy o zawieszeniu sankcji nałożonych na Iran. Jeśli Donald Trump zdecyduje o przywróceniu restrykcji, to ropa będzie musiała jeszcze trochę podrożeć — przewiduje Dorota Sierakowska. Według Wayne’a Gordona z towarzystwa UBS WM potencjał zwyżek mają jeszcze notowania aluminium, które skoczyły po decyzji administracji amerykańskiej o objęciu sankcjami wobec Rosji producenta aluminium Rusal. Za sprawą sankcji notowania metalu mają szanse zyskać nawet kolejne 20 proc., sięgając 3000 USD za tonę, jednakw perspektywie 12-miesięcznej ustabilizują się w okolicach 2400 USD, czyli nieco poniżej obecnie obserwowanych pułapów, zapowiadał Wayne Gordon w rozmowie na antenie telewizji Bloomberg. Wiele będzie zależało od tego, czy amerykańska administracja widzi nałożenie sankcji na Rusal jako część szerszego planu sankcji, a wypowiedzi przedstawicieli administracji są w tej sprawie sprzeczne. Zdaniem specjalisty UBS WM, sytuacja fundamentalna przemawia za zwyżkami cen niklu, który jest istotnym towarem eksportowym Rosji. Tymczasem Dorota Sierakowska wskazuje na możliwość objęcia sankcjami rosyjskiego producenta palladu, co z pewnością podbiłoby jego notowania. Zdaniem specjalistki DM BOŚ, fundamenty nie wskazują na dalsze znaczące zwyżki cen surowców, jednak w razie wzrostu napięć międzynarodowych zwyżki cen surowców, na które miałyby one największy wpływ, mogłyby pozwolić indeksowi Bloomberg Commodity wyjść na nowy szczyt.

— Gdyby porównywać surowce jako grupę chociażby z akcjami, to po wielu latach odpływu kapitału są one relatywnie tanie. Jednocześnie właśnie ze względu na niskie wyceny dotychczasowe zwyżki nie powinny być zagrożeniem dla trwałości globalnego wzrostu, a to również pozytywny dla nich sygnał — zauważa Dorota Sierakowska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Geopolityka sprzyja cenom surowców