Sieć sprzedaży usług GSM o greckich korzeniach chciałaby sprzedawać usługi wszystkich operatorów. W Polsce nie jest to łatwe.
Germanos, firma kontrolująca dwie sieci sprzedaży Ery i Orange, zamierza przeznaczyć w tym roku na inwestycje w Polsce 50 mln zł. Znacząca część tej kwoty zostanie przekazana na przejęcie któregoś z konkurentów.
— Nasze przychody z polskiego rynku wzrosną w tym roku o 60 proc. — mówi John Karagiannis, dyrektor generalny Germanosa.
Jeżeli ten plan uda się zrealizować, to sieć sprzedaży w Polsce przyniesie Germanosowi ponad 650 mln zł (wobec 420 zł w roku ubiegłym).
— Taki wzrost przychodów na polskim rynku jest możliwy tylko dzięki znacznemu zwiększeniu liczby salonów sprzedaży albo wprowadzeniu do salonów nowych produktów — ocenia Robert Krasowski, członek zarządu Tella, konkurencyjnego dilera sieci Orange.
Germanos myśli raczej o pierwszej metodzie stymulowania przychodów. Firma posiada łącznie 340 salonów sprzedaży oferty operatorów GSM i jest liderem na polskim rynku. Do końca przyszłego roku chce ich mieć 500.
— To jest strategiczny plan na dwa lata, ale jeżeli uda się go zrealizować wcześniej, to dobrze — mówi Jacek Kuzniecow, szef Germanosa w Polsce, który niedawno zastąpił na tym stanowisku Prodromosa Alexiadisa.
John Karagiannis nie przesądza, czy Germanos rozpocznie współpracę z trzecim operatorem. W Polsce jest to trudne, ponieważ regułą są umowy z operatorami na wyłączność. Kiedy Germanos — diler Ery przejmował GTI — dilera Idei (dzisiaj Orange), PTK Centertel zareagował bardzo nerwowo. Było blisko zerwania współpracy z GTI.
— Wierzymy, że wraz z rozwojem rynku będzie możliwa współpraca ze wszystkimi operatorami — mówi John Karagiannis.
Z wypowiedzi przedstawicieli Germanosa wynika jednak, że jeżeli tylko będzie taka możliwość (czyli zgoda Polkomtela), to grupa zacznie sprzedawać także produkty pod marką Plus GSM.