Getin Noble Bank wciąż potrzebuje kapitału

opublikowano: 29-01-2018, 22:00

Prawie 200 mln zł wsparcia od Leszka Czarneckiego się przyda. Nie załatwia jednak wszystkich problemów

Rzadko się zdarza, by decyzja o podwyższeniu kapitału z wyłączeniem prawa poboru wywołała taki entuzjazm jak wczoraj w przypadku Getin Noble Banku. Jego kurs rósł w poniedziałek ponad 7,5 proc. (ostatecznie skończyło się na 5,2 proc.). W piątek po sesji bank poinformował, że zarząd skorzysta z opcji, jaką przyznało mu walne zgromadzenie z grudnia 2015 r., i zwiększy liczbę akcji o blisko 8 proc.

Zwołane na 23 lutego 2018 r. NWZA musi tylko podjąć uchwałę o wyłączeniu prawa poboru. To formalność, bo nowe akcje ma objąć Leszek Czarnecki, dysponujący prawie 57 proc. głosów w banku. Zapłaci 2,73 zł za akcję i to jest klucz do rozszyfrowania przyczyny entuzjazmu inwestorów mniejszościowych. Na takim poziomie giełda wyceniała ostatnio Getin Noble Bank w końcówce 2015 r., a od tamtej pory bank scalił jeszcze akcje w stosunku 3:1.

— Z czysto finansowego punktu widzenia ta emisja to dla akcjonariuszy mniejszościowych informacja pozytywna. Skoro kurs zamknięcia w piątek wynosił 1,72 zł, a ktoś zapłaci 2,73 zł za akcję, to mimo rozwodnienia jakby dawał innym pieniądze — mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

— Ryzyka po stronie akcjonariuszy mniejszościowych nie ma żadnego. Nie muszą partycypować w kosztach programu naprawczego. Legitymizuje to proces uzdrawiania banku — dodaje Grzegorz Górski, analityk Banku Zachodniego WBK.

Kto by to kupił?

Sam proces naprawczy, w trakcie którego jest Getin Noble Bank, powoduje jednak, że ocena emisji, w ramach której Leszek Czarnecki wpompuje do spółki 190 mln zł, nie jest już taka jednoznaczna.

— Bank po prostu potrzebuje kapitału, a nikt by tych akcji nie kupił po takiej cenie. Główny akcjonariusz ma zaś zobowiązania wobec Komisji Nadzoru Finansowego. Wyobraźmy sobie, że bank nie znajduje kapitału na rynku, a główny akcjonariusz też nie kupuje nowych akcji. Co wtedy? Po jakie rozwiązania sięgnęłaby KNF — pyta Łukasz Jańczak.

I nie są to wcale rozważania czysto teoretyczne.

„Zarząd banku rozważał również alternatywny sposób pozyskania tych środków tj. w ramach oferty publicznej. Biorąc jednak pod uwagę: obecną sytuację rynkową, brak skłonności inwestorów do nabywania akcji instytucji finansowych, bieżące notowania akcji banku, harmonogram i znaczne koszty przeprowadzenia takiej transakcji, ryzyko ewentualnego niepowodzenia oferty publicznej jest w ocenie zarządu banku wysokie. Dodatkowo niepowodzenie oferty publicznej wiązałoby się również ze stratami wizerunkowymi” — czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały NWZA wyłączającej planowaną emisję z prawa poboru.

To jeszcze nie wszystko

Poza tym, 190 mln zł, którymi wesprze instytucję Leszek Czarnecki, nie załatwia jeszcze wszystkich problemów kapitałowych. Łukasz Jańczak zakłada, że drugie tyle bank będzie potrzebował na przełomie lat 2018 i 2019. Grzegorz Górski podkreśla, że nie znamy jeszcze współczynników kapitałowych banku na koniec 2017 r. Ale bazując na wcześniejszych danych, prognozuje, że bank potrzebuje jeszcze 300-350 mln zł kapitału Trier 1. Analitycy dość zgodnie zakładają, że w tym roku bank zacznie pokazywać zyski. Należy jednak pamiętać, że z powodu programu naprawczego zyski te będą specyficzne. Instytucja objęta takim programem zwolniona jest bowiem z tzw. podatku bankowego.

— A co, jeśli trzeba będzie zapłacić 150-200 mln zł podatku rocznie? Odpowiedzi na to pytanie nikt nie zna i szybko nie pozna. Getin Noble Bank to spółka, w którą się po prostu wierzy lub nie — uważa Łukasz Jańczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Getin Noble Bank wciąż potrzebuje kapitału