Getin sięga po średniaków

ET
opublikowano: 2011-03-14 00:00

Bank buduje kolejną sieć sprzedaży do obsługi firm. Mobilni sprzedawcy poszukają średnich firm.

Bank buduje kolejną sieć sprzedaży do obsługi firm. Mobilni sprzedawcy poszukają średnich firm.

Getin obsługuje już 85 tys. firm, przy czym zdecydowana większość to osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, w innych bankach klasyfikowane najczęściej jako klienci indywidualni. Większość z nich ma roczne obroty do 20 mln zł. Teraz bank idzie dalej i zaczyna tworzenie sieci doradców mobilnych do obsługi firm z rocznymi przychodami do 50 mln zł. Jest to już kolejny lotny zespół sprzedawców. Getin ma już grupę 100 pracowników, którzy dojeżdżają do większych klientów firmowych. Dla mikrofirm, osób z działalnością gospodarczą oraz firmy typu start-up bank utworzył specjalne stanowiska w 50 placówkach sieci detalicznej. Piotr Burwicz, dyrektor departamentu klienta firmowego Getin Noble Banku, wyjaśnia, że w tych trzech kanałach trwa intensywny nabór. Nie chce jednak ujawnić, ile placówek zostanie zaadoptowanych na potrzeby biznesu firmowego oraz ilu pracowników znajdzie się w sieciach mobilnych w 2011 r.

— Biznes szybko się rozwija, stale więc prowadzimy rekrutację — mówi Piotr Burwicz.

Wolumenowo pion firmowy na tle detalicznego jest już zauważalny. W 2010 r. sprzedaż kredytów dla klientów biznesowych wyniosła 1,2 mld zł, nieznacznie mniej bank udzielił kredytów detalicznych, samochodowych przyznał za 1,6 mld zł (choć sporą część z nich stanowili również klienci firmowi), a hipotecznych za 6,5 mld zł. Dynamika portfela firmowego, za wyjątkiem szybkich pożyczek, była najniższa. W tym roku sprzedaż zdecydowanie przyspieszyła.

Piotr Palenik, analityk ING Securities, do miesięcznych wolumenów podawanych przez banki podchodzi z dystansem. Przypomina, że w Getinie i w detalu, i w korporacjach w IV kw. 2010 r. dużych dynamik nie było widać. Niemniej dobrze wróży firmowej części banku.

— Wierzę, że jest on w stanie zbudować dobrą bankowość dla mikro- i małych firm. W przypadku dużych korporacji może być dużo trudniej, gdyż do tego potrzebne są m.in. duże kapitały i know-how — mówi Piotr Palenik.