GGT tworzy konsorcjum

Cezary Pytlos
opublikowano: 1999-11-29 00:00

GGT tworzy konsorcjum

Handel rybami na Wybrzeżu może trafić w ręce Holendrów lub Francuzów

Gdańska Giełda Towarowa chce stworzyć na Wybrzeżu konsorcjum 3-5 aukcji rybnych. Do pomysłu musi jeszcze przekonać rybaków i firmy przetwórcze, a tymczasem prowadzi już wstępne rozmowy z firmami zagranicznymi.

O konieczności powołania aukcji rybnych w Polsce mówi się już od początku lat 90. Od czasu upadku Centrali Rybnej projekty uregulowania rybnego rynku kończyły się jednak fiaskiem.

GGT — pomysłodawca konsorcjum — uważa, że uruchomienie pojedynczych aukcji rybnych i tak nie załatwia problemów ani rybaków, ani handlowców.

— Trzeba zbudować konsorcjum, w którego skład wejdzie od 3 do 5 aukcji rybnych w portach o największej podaży surowca rybnego — mówi Mirosław Kamiński, prezes GGT.

Koszty niezbędnych inwestycji w każdym z portów przekroczyłyby 1,5-2 mln zł.

— Do inicjatywy powinny włączyć się m.in. stowarzyszenia rybackie, rybacy i właściciele kutrów, firmy połowów dalekomorskich i bałtyckich, zakłady przetwórstwa rybnego oraz agencje rządowe — mówi Mirosław Kamiński.

Unijne wsparcie

Środowisko rybackie jest jednak na razie skłócone i rozdrobnione. Działają aż cztery organizacje zrzeszające rybaków.

— Prowadzimy rozmowy w celu utworzenia elektronicznej aukcji rybnej, połączonej z unijnymi — mówi Maciej Dlouhy, prezes Krajowej Izby Rybackiej.

Koszt jej utworzenia wahałby się w granicach 9 mln zł, ale inicjatorzy liczą na wsparcie ze środków przedakcesyjnych, bowiem uregulowanie obrotu rybami jest jednym z warunków przyjęcia nas do UE. KIR nie wyklucza wejścia inwestora zagranicznego, doświadczonego w organizowaniu takich przedsięwzięć.

Na wsparcie ze strony agencji rządowych oraz pomocowych środków unijnych liczy także GGT. Zainteresowanie jej projektem wykazują zagraniczne firmy, francuskie i holenderskie. Prezes GGT nie ujawnia jednak ich nazw.

Rybne zamieszanie

Problem aukcji rybnych związany jest z limitowanymi kwotowo połowami morskimi. O ile kwoty przyznane flocie dalekomorskiej są za małe w stosunku do naszego potencjału połowowego, o tyle wykorzystanie kwot połowowych na Bałtyku ciągle spada. Jedną z przyczyn jest właśnie zła organizacja rynku. Jego uregulowanie pozwoli na optymalne wykorzystanie także limitów połowowych.