GIEŁDA ENERGII MUSI OPÓŹNIĆ DEBIUT FUTURES
4-proc. udział w sprzedaży energii to próg, od którego GE zacznie zarabiać
WILCZY APETYT: Giełda Energii mogłaby objąć funkcję finansowego operatora systemu opłat kompensacyjnych. Jako instytucja nie prowadząca obrotu energią na własny rachunek zapewnilibyśmy sprawne i nie preferujące żadnej ze stron funkcjonowanie systemu — deklaruje Jan Buczkowski, nowy prezes Giełdy Energii. fot. Grzegorz Kawecki
5-proc. udział transakcji giełdowych w krajowym obrocie energią to warunek rozpoczęcia intensywnych prac nad uruchomieniem parkietu terminowego. Na razie udział GE w całkowitej sprzedaży nieznacznie przekracza 1 proc.
Przygotowania do uruchomienia rynku terminowego na Giełdzie Energii ruszą pełną parą, gdy GE w ciągu dwóch-trzech miesięcy utrzyma stabilny, 5-proc. udział w krajowym obrocie prądu. Tak twierdzi Jan Buczkowski, nowy prezes energetycznego parkietu.
Futures z poślizgiem
Zarząd GE zapowiadał, że notowania kontraktów futures na dostawę energii będą mogły rozpocząć się w kwietniu 2001 r. Jednak deklaracje te padały na podstawie optymistycznych prognoz rozwoju giełdy.
Gdy 1 lipca 2000 r. ruszały energetyczne notowania, zapowiadano, że do końca roku GE osiągnie 2-8-proc. udział w rynku energii. Dzisiaj udział ten tylko nieznacznie przekracza 1 proc. i do końca roku parkiet może mieć trudności nawet z jego podwojeniem.
Tymczasem, według Jana Buczkowskiego, próg rentowności GE, utrzymującej się z prowizji od transakcji, wynosi 4 proc.
W tej sytuacji rynek terminowy będzie musiał poczekać przynajmniej do połowy przyszłego roku.
— Minimalne nakłady, jakie musiałaby ponieść giełda na uruchomienie drugiego parkietu, przekraczają 5 mln zł. Zainwestowanie takiej sumy, bez uprzedniej liberalizacji rynku energii, byłoby dla spółki zbyt ryzykowne — uważa prezes Buczkowski.
Zdaniem nowego szefa GE, liberalizacja rynku wymaga przede wszystkim wdrożenia systemu opłat kompensacyjnych (tzw. SOK) lub innego modelu zapewniającego rozwiązanie problemu kontraktów długoterminowych (obejmujących około 70 proc. krajowej sprzedaży energii elektrycznej). Kolejnym krokiem powinno być całkowite zwolnienie z taryfowania wytwórców prądu i spółek zajmujących się obrotem energią.
— Wówczas powstaną odpowiednie warunki do rozwoju giełdy — przekonuje Jan Buczkowski.
Wprowadzenie SOK opóźnia się już o kilka miesięcy. Początkowo zapowiadano, że system wejdzie w życie w połowie 2000 r. Potem przedstawiciele resortu gospodarki wspominali o październiku. Teraz realny wydaje się termin 1 stycznia 2001 r. Z tą datą mogłoby wejść w życie tzw. rozporządzenie taryfowe, które reguluje m.in. kwestię SOK.
W opinii Jana Buczkowskiego, to powinno wystarczyć, by giełda mogła osiągnąć stabilny udział w rynku na poziomie 5 proc. Będzie to jednak za mało, by mówić o liberalizacji.
— Dopiero po opublikowaniu rozporządzenia strony kontraktów długoterminowych — producenci energii i Polskie Sieci Elektroenergetyczne — będą mogły przystąpić do negocjacji z bankami, dla których kontrakty stanowią gwarancję spłaty kredytów. Rozmowy zabiorą z pewnością około pół roku. Jeśli jednak kolejni wytwórcy będą w tym czasie sukcesywnie zwalniani z taryf, obroty na giełdzie powinny dynamicznie wzrastać — uważa prezes Buczkowski.
Wysokie progi
Jego zdaniem, kolejną cezurą dla GE i całego rynku energii będzie osiągnięcie przez giełdę 10-proc. udziału w krajowej sprzedaży.
— Wtedy notowania giełdowe zaczną wpływać na krajowe ceny prądu — mówi szef GE.
Kolejnym progiem będzie 20 proc.
Zdaniem Jana Buczkowskiego, gdy Giełda Energii przekroczy ten poziom, będzie można mówić o całkowitej liberalizacji polskiego rynku energii.