Wprowadzenie walorów spółki na giełdę to nie tylko nobilitacja dla firmy, ale także przełomowy etap w jej rozwoju. Dzięki rynkowi papierów wartościowych możliwe jest zdobycie środków potrzebnych do realizacji planów, zwiększenie skali działania czy pozyskanie inwestora.
Status spółki giełdowej w powszechnej opinii oznacza ogromny prestiż. Wielu emitentów zapomina jednak, że wiąże się to z pewnymi obowiązkami. Korzyści z wejścia na giełdę są jednak większe niż zagrożenie wynikające z upublicznienia i odkrycia firmy przed konkurencją.
— W przypadku emitenta, który posiada dobry pomysł i potrzebuje konkretnych środków pod realny plan, obowiązki informacyjne na rynku publicznym nie będą żadną przeszkodą — podkreśla Piotr Kamiński, wiceprezes GPW.
Przykłady wielu spółek, jak Comarch, Cersanit czy dystrybutorzy leków, pokazują, że wejście na giełdę pozwoliło z małych, działających na lokalnych rynkach podmiotów stworzyć potężne firmy o obrotach idących w miliardy, złotych. Bez wprowadzenia spółki na parkiet firmy te nie miałyby szans rozwoju na taką skalę.
Pierwszą przesłanką, jaka przemawia za upublicznieniem spółki i wprowadzeniem walorów do notowań giełdowych, jest możliwość uzyskania taniego kapitału. W zależności od potrzeb służy on do finansowania planowanych inwestycji bądź też regulacji zobowiązań.
W okresach dekoniunktury trudno jest uplasować taką emisję. Niemniej jednak podmioty, które prowadzą przejrzystą księgowość, mają wizję i realne plany na przyszłość, są dobrze i mądrze zarządzane, a także reprezentują perspektywiczne sektory gospodarki, zawsze będą w stanie zainteresować ofertą inwestorów i z powodzeniem sprzedać swoje walory.
Będąc już spółką giełdową firma ma ułatwiony dostęp do kredytów i może liczyć na spore preferencje przy ich udzielaniu. Wynika to z przejrzystości finansowej. Księgi spółki są bowiem audytowane co rok, co ma zapewnić m.in. bezpieczeństwo dla giełdowych inwestorów. Co prawda sam audyt, odnosząc się do słynnej afery Enronu, nie gwarantuje 100-proc. bezpieczeństwa, jednak znacznie niweluje zagrożenie z tej strony.
Oczywiście dla samej spółki takie prześwietlenie oznacza pewne problemy w walce z niepublicznymi konkurentami. To jednak niewielki minus w porównaniu z korzyściami, jakie daje status spółki giełdowej.
Ważną kwestią jest możliwość obiektywnej oceny wartości spółki. Wprowadzenie walorów do notowań przy określonej cenie emisyjnej, a później poziom ich notowań pozwalają na bieżącą wycenę spółki. Rynek sam weryfikuje jakość zarządzania spółką i perspektywy rozwoju. To z kolei łączy się z ewentualnymi dalszymi próbami uzyskania kapitału z rynku.
Spółki dobrze zarządzane i cieszące się uznaniem w oczach inwestorów bez problemu mogą uplasować kolejne emisje korzystając w pełni z przywilejów, jakie daje statut giełdowego podmiotu.
Nie należy także zapominać o funkcji marketingowej, jaka łączy się z obecnością na giełdzie. Znaki firmowe spółek giełdowych są zdecydowanie bardziej rozpoznawalne niż spółek niepublicznych. Umożliwia to ekspansję na dużą skalę. Dobrym przykładem jest tu Amica i niektóre firmy meblarskie.
Dla wielu firm wejście na giełdę stanowi doskonałą okazję do pozyskania inwestora. W zależności od potrzeb może to być inwestor finansowy lub branżowy. O ile rola tych pierwszych nie zawsze pozytywnie odbierana jest przez rynek (trudno jednak mówić o ich negatywnym wpływie, skoro podstawą ich działania jest podniesienie wartości akcji emitenta w założonej perspektywie czasu), o tyle w przypadku partnerów strategicznych może nawet uratować firmę przed bankructwem. Przykłady można mnożyć, jak chociażby ostatnia głośna sprawa przejęcia Polaru przez amerykański Whirlpool.
Dużą zaletą giełdy dla spółek działających w mało atrakcyjnych sektorach jest możliwość przebranżowienia się. Do tego potrzebne są jednak spore środki, a banki nie zawsze chcą finansować takie przedsięwzięcia. Rynek publiczny pozwala — przy przedstawieniu realnej strategii — uzyskać niezbędne środki od inwestorów.