GPW chce ułatwić giełdowy start małym spółkom, tworząc dla nich specjalny rynek. Ale czy to wystarczy?
Obradami okrągłego stołu z udziałem uczestników rynku kapitałowego rozpoczęło się wczoraj seminarium „Droga po kapitał”. Już po raz drugi zorganizowała je redakcja „Pulsu Biznesu”. Do dyskusji zaprosiliśmy instytucje rynku kapitałowego, fundusze emerytalne, inwestycyjne i venture capital, kancelarie prawnicze oraz najbardziej zainteresowanych: spółki, które niedawno zadebiutowały na GPW lub giełdową ścieżkę mają dopiero przed sobą.
Brak dużych debiutantów
Dobra koniunktura sprawia, że deklaracje wejścia na rynek publiczny sypią się, jak z rękawa. Popyt na akcje nowych firm jest olbrzymi. Czy to oznacza, że dla giełdy nastały złote czasy, a jej kapitalizacja będzie szybko rosła? Dyskutanci byli zgodni, że nie. Problem w tym, że na parkiet nie garną się spółki duże.
— Teza, że na giełdę wchodzą tylko spółki dobre, jest fałszywa. Najlepsze polskie firmy znajdują się pod czujną opieką banków, zapewniających im tanie finansowanie. Nie mają więc motywacji do wejścia na rynek publiczny, otwarcia się przed konkurencją i dzielenia zyskami z giełdowymi inwestorami — mówił Jacek Socha, przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
Wygląda więc na to, że giełda skazana jest na firmy średnie i małe. Te cieszą się dużym zainteresowaniem inwestorów. Udowodniły to niedawne oferty Śnieżki, ATM Grupy, Plast-Boxu, Betacomu i DGA, zakończone prawie 90-proc. redukcjami zapisów. Strumień nowych firm jest jednak niezbyt szeroki.
Rynek Start
Andrzej Sopoćko, wiceprezes GPW, zapewniał, że giełda ma pomysł na przyciągnięcie znacznie większej liczby emitentów.
— Chcemy dla małych spółek stworzyć rynek Start, ograniczyć formalności i skrócić czas od decyzji o wejściu na giełdę do debiutu — zapowiedział Andrzej Sopoćko.
Część dyskutantów była jednak sceptyczna.
— Alternatywny rynek akcji Centralnej Tabeli Ofert okazał się fiaskiem. Dlatego musieliśmy zmienić strategię, nastawiając się na obrót obligacjami korporacyjnymi — zauważył Wojciech Zieliński, wiceprezes CeTO.
— Bez sensu jest tworzenie CeTO-bis. To się nie sprawdziło, nie było chętnych do handlu papierami malutkich spółek. Powinniśmy wziąć wzór z brytyjskiego rynku AIM i zliberalizować całą GPW — zaproponował Jarosław Deryło z CA IB Financial Advisers.