Giełda prywatnych śląskich interesów?

Maria Trepińska
opublikowano: 2006-04-12 00:00

Powstała Międzynarodowa Giełda Węglowa. Na razie na papierze. Projekt trafił do wiceministra gospodarki. Stoi za nim „grupa rudzka”.

Wczoraj w Ministerstwie Gospodarki dyskutowano o możliwości funkcjonowania międzynarodowej giełdy węglowej na Śląsku. Skąd pomysł? Grupa przedsiębiorców, skupiona m.in. wokół Grzegorza Tobiszowskiego, posła PiS z Rudy Śląskiej, byłego wiceprezydenta tego miasta, próbuje przekonać do pomysłu Pawła Poncyljusza, wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo. Skutecznie — na wtorkowe spotkanie zostali zaproszeni prezesi spółek węglowych.

— Sprawa jest na etapie prezentacji propozycji — mówi Paweł Poncyljusz.

Dla Jacka Piechoty, byłego ministra gospodarki, sprawa jest jasna.

— Jest to próba zrobienia interesu przez pewne środowiska wokół górnictwa — uważa Jacek Piechota.

Druga strona medalu

Co ciekawe — 7 marca została rejestrowana spółka Międzynarodowa Giełda Węglowa (MGW) z kapitałem 1,3 mln zł. Udziały objęły m.in. spółki kontrolowane przez Rudę Śląską (Rudzki Inkubator Przedsiębiorczości) oraz bracia Adam, Andrzej i Jacek Jadwiszczokowie. Oni też zasiadają w zarządzie MGW. Są to osoby znane z handlu węglem, dostaw m.in. do zakładów karnych i wojska. Opinie na ich temat są podzielone. Prowadzili m.in. prywatną spółkę Panaceum Holding, która zbankrutowała. Nie jest też tajemnicą, że syn byłego wiceprezesa ds. finansowych Węglozbytu miał w ich firmie intratną posadę. To przypadek? Teraz zasiadają głównie w radach nadzorczych, jako przedstawiciele Rudy Śląskiej, m.in. w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. Czy to też przypadek? Wiceprzewodniczącym rady nadzorczej MGW jest Zbigniew Bułka, śląski przedsiębiorca związany z branżą węglową — handlował węglem, świadczy usługi dla górnictwa.

Polscy prekursorzy

Dotychczas nigdzie na świecie taka instytucja jak giełda węglowa nie powstała. Dlaczego?

— Na giełdzie musi być produkt jednorodny, dużo dostawców i odbiorców, towar musi być zabezpieczony. Organizacja międzynarodowej giełdy to bardzo drogie przedsięwzięcie. Nie wiem, czy kogokolwiek na świecie stać na takie rozwiązanie — ocenia dr Joanna Kulczycka, kierownik Pracowni Badań Strategicznych Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN.

Michał Sobel, wiceprezes Węglokoksu, nie chciał komentować pomysłu.

Możesz zainteresować się również: