Giełda schudła aż o 20,1 mld złotych

Tadeusz Stasiuk, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2001-04-03 00:00

Giełda schudła aż o 20,1 mld złotych

W przeciwieństwie do minionego roku, kiedy internetowa hossa rządziła rynkiem akcji, pierwszy kwartał 2001 r. był dla inwestorów grających na GPW katastrofą. Główny indeks stracił blisko 18 proc. Co gorsze, nic nie zapowiada, by do końca I półrocza sytuacja miała się radykalnie poprawić.

Niekorzystna koniunktura na światowych rynkach akcji odcisnęła także swoje piętno na GPW. W odróżnieniu jednak od innych parkietów, bessa, bo o takim zjawisku już chyba można mówić, miała znacznie szerszy zasięg i dotyczyła niemal wszystkich sektorów gospodarki. W efekcie przeceny zdecydowanej większości walorów, w ciągu zaledwie trzech miesięcy z rodzimego rynku akcji wyparowało ponad 20 mld zł. Gdyby porównać obecną kapitalizację parkietu z wynikiem z końca marca zeszłego roku, okazałoby się, że ostatnie 12 miesięcy przyniosło blisko 30-proc. spadek wartości rynku. W ujęciu złotowym to kwota 41,7 mld zł.

High-tech dołuje

Podobnie jak miało to miejsce na świecie, głównymi motorami deprecjacji parkietu były firmy teleinformatyczne. Wskazuje na to spadek subindeksów sektorowych. Tech WIG stracił w ciągu ostatnich trzech miesięcy 40,1 proc.

Najsłabszą spółką na parkiecie w pierwszych trzech miesiącach okazał się IBSystem (dawny Biurosystem). Portfele akcjonariuszy łódzkiej spółki stopniały w porównaniu z końcem ub.r. o blisko 75 proc. Przyczyną głębokiej korekty są zapewne kwestie związane z restrukturyzacją grupy kapitałowej i nie rozstrzygnięta sprawa inwestorów dla poszczególnych spółek. IBSystem po połączeniu z Invar System kojarzony jest przez inwestorów z niepopularną branżą IT. W pierwszej dwudziestce najmniej opłacalnych inwestycji znaleźć można jeszcze 7 spółek high-tech, w tym Prokom i Optimusa.

Z kolei największe zyski w I kwartale przyniosła inwestycja w papiery Murawskiego, który przez kilka tygodni balansował na krawędzi bankructwa. Dzięki zakończonemu sukcesem postępowaniu układowemu, kurs akcji spółki z nawiązką odrobił wcześniejsze straty, zyskując 53,5 proc.

Brak perspektyw

Ostatnie miesiące po ożywieniu na przełomie 2000 i 2001 r. przyniosły spadek zainteresowania inwestorów giełdą. Obroty na poszczególnych sesjach rzadko przekraczały 200 mln zł, co świadczyło o nieobecności na parkiecie zagranicznych inwestorów. Obawiając się o swoje pozycje na zachodnich giełdach woleli oni wstrzymać się od inwestycji na GPW. Dodatkowo odstraszał ich wysoki kurs złotego. Na nic zdały się dwie redukcje stóp procentowych. Silna korelacja z zagranicznymi parkietami skutkowała w efekcie brakiem zainteresowania inwestorów wewnętrznymi czynnikami makroekonomicznymi. Gdy nawet te były korzystne, ich wpływ na GPW był krótkotrwały.

— Mimo wielu zapowiedzi, że II kwartał powinien być lepszy od pierwszych trzech miesięcy tego roku, brakuje zdecydowanych impulsów, które byłyby gwarancją wzrostów cen akcji na GPW — twierdzi Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse AM.

Jacek Lichota, doradca inwestycyjny ING BSK AM, uważa, że teraz koniunktura na giełdzie będzie zależała przede wszystkim od sytuacji na rynkach zagranicznych oraz zaprezentowania wyników finansowych za I kwartał.

— Obecnie większość akcji notowanych na giełdzie jest na tyle przeceniona, że trudno sobie wyobrazić ich dalszą korektę. Wydaje się, iż GPW zdyskontowała większość negatywnych informacji. Jeżeli jednak wyniki za pierwsze trzy miesiące będą złe, co jest wielce prawdopodobne, to najpierw czekają nas kolejne spadki akcji na GPW, a dopiero później może przyjść odbicie — tłumaczy specjalista z ING BSK AM.

Zarobić zawsze można

Mimo tak czarnego scenariusza, w II kwartale na pewno znajdą się spółki, które przyniosą ich udziałowcom satysfakcjonujący zysk. Na rynku powinny być już widoczne pierwsze efekty redukcji stóp procentowych zmniejszające m.in. atrakcyjność lokat bankowych i obniżające wartość złotego. Rosnąć za to powinna z kolei koniunktura w branżach powiązanych z rynkiem kredytowym, np. w budowlance. Jak więc widać, czynniki makroekonomiczne pozwalają zawęzić grono potencjalnych celów inwestycyjnych.

— Wydaje się, że mimo panującego marazmu, akcje kilku spółek mogą cieszyć się dużo większym wzięciem niż pozostałe. Z branży budowlanej obstawiałbym Echo i Mitex. Oba przedsiębiorstwa są dobrze zarządzane, co pozwala im wykazywać dobre wyniki. Na tle branży farmaceutycznej korzystnie może wypaść Prosper. Z kolei mocny złoty powinien pomóc wynikom TP SA — dodaje Rafał Gębicki, dyrektor Banku Inwestycyjnego Concordia.