Giełda skór pod znakiem zapytania

opublikowano: 08-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W Radomiu miała powstać największa na świecie giełda skór. Na razie nic z tego nie wyszło, ale pomysłodawca liczy, że pomoże zmiana władz… samorządowych.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się

  • jak miała, wg planów Szczepana Wójcika, wyglądać polskochińska giełda skór
  • dlaczego, choć upłynęło już 1,5 roku, inicjatywa jest wciąż na etapie pomysłu
  • czy w tej sytuacji pomysłodawca zrezygnował ze swych planów.

Na początku zeszłego roku o tym porozumieniu informowały prawie wszystkie polskie media. Szczepan Wójcik, jeden z największych hodowców norek w kraju i prezes Związku Polski Przemysł Futrzarski (ZPPF) oraz Li Yuzhong, prezes Chińskiego Stowarzyszenia Przemysłu Skórzanego (China Leather Industry Association - CLIA) podpisali list intencyjny o współpracy. Jej głównym celem miało być uruchomienie w Polsce „globalnej polsko-chińskiej aukcji skór”.

Giełda do końca 2023 r.

Dyplomatyczne sygnały
Dyplomatyczne sygnały
Zdaniem Szczepana Wójcika, pomysłodawcy stworzenia polskich-chińskiej giełdy skór, w tego typu międzynarodowych koncepcjach konieczne jest dokładne odczytywanie sygnałów, jakie wysyła dyplomacja. Dziwi go jednak, że po dających nadzieję rozmowach z Chińczykami we wzajemnych relacjach nagle nastała cisza.
Grzegorz Banaszak/REPORTER

Dokument przewidywał, że taka giełda, która docelowo stanie się „światowym centrum rozwoju branży futrzarskiej” ruszy przed końcem 2023 r. Dzięki giełdzie miał się w Polsce rozwinąć przemysł kuśnierski przyciągając znane marki futrzarskie i przez nasz kraj – jak zapowiadał pomysłodawca – „przepływały miliardy euro”.

Szczepan Wójcik miał bowiem monumentalne plany: oprócz budynku samej giełdy wybudowane miało być także centrum konferencyjne wraz z zapleczem, magazyny i centrum logistyczne. Kompleks miał zajmować 3-4 ha i zatrudniać około 600 osób.

Lider ZPPF szacował wtedy wartość przedsięwzięcia na 60-80 mln EUR (wtedy była to równowartość 275-365 mln zł, a dziś po osłabieniu kursu naszej waluty nawet 280-375 mln zł). Kompleks miał powstać dzięki „grupie polsko-chińskich inwestorów”. Szczepan Wójcik rozmawiał nawet w tej sprawie z chińskim ambasadorem w Warszawie Liu Guangyuan. Spotkanie na tak wysokim szczeblu wydawało się dobrym prognostykiem współpracy. Jednak niedługo potem, bo już w kwietniu 2021 r. Liu Guangyuan zakończył misję dyplomatyczną w Polsce (miesiąc później został komisarzem MSZ ChRL w Hongkongu) i Chiny przez kilka miesięcy nie miały u nas najwyższego przedstawiciela dyplomatycznego. Dopiero we wrześniu 2021 r. ambasadorem nadzwyczajny i pełnomocnym ChRL w Warszawie został Sun Linjiang.

Obawy biznesowe i polityczne

Idea stworzenia nad Wisłą polsko-chińskiej giełdy skór wyraźnie straciła impet. Przyznaje to zresztą sam Szczepan Wójcik.

- Faktycznie od pewnego momentu nastąpiło, powiedziałbym, mniejsze zaangażowanie naszych chińskich partnerów w powstanie tego projektu. Zaczęły piętrzyć się problemy natury formalnej. Początkowo odbieraliśmy to, jako obawy czysto biznesowe, ale z czasem okazało się, że ich natura może mieć charakter polityczny – mówi nam prezes ZPPF.

Przypuszcza, że może chodzić o „zasadę równego traktowania”, która ma być warunkiem niezbędnym do rozwoju współpracy gospodarczej UE z Chinami.

Polski-chińskie porozumienie zostało więc zawieszone, a Szczepan Wójcik czeka na rozwój sytuacji polityczno-gospodarczej. Jakie są według niego szanse na powstanie giełdy do końca 2023 r.?

- Z powodu dynamicznej sytuacji, jaka jest związana z kryzysem gospodarczym, jakiekolwiek wyrokowanie w tej sprawie byłoby nieodpowiedzialne – odpowiada szef ZPPF.

„Balon próbny” w Radomiu

Powodów trudności w realizacji tego pomysłu Szczepan Wójcik upatruje głównie w kryzysie gospodarczym i agresji Rosji na Ukrainę. Jednak kłopoty pojawiły się też wewnątrz kraju. Prezes ZPPF chciał, by giełda i towarzysząca jej infrastruktura powstała w Radomiu, skąd pochodzi lub w najbliższej okolicy.

- Na początku puściliśmy „balon próbny” w kierunku mojego rodzinnego miasta i ta informacja szybko rozprzestrzeniła się w mediach. Jednak wiceprezydent miasta z Nowoczesnej (Katarzyna Kalinowska – red.) zachowała się, mówiąc eufemistycznie, mało profesjonalnie. Czytając jej wypowiedzi w prasie straciłem ochotę, aby umawiać się nawet na spotkanie – mówi pomysłodawca giełdy skór.

Obecne władze Radomia uważa za „bardzo mało poważnego partnera biznesowego” i dlatego zaczął szukać innych lokalizacji (w grę mogłaby wchodzić np. Wielkopolska lub Pomorze).

- Idą wybory samorządowe i może coś drgnie. Bardzo bym sobie tego życzył – podsumowuje Szczepan Wójcik.

Tymczasem mało konkretne zarzuty przedsiębiorcy wywołują zdziwienie w radomskim magistracie. „Do Urzędu Miejskiego w Radomiu nie wpłynął żaden wniosek pana Szczepana Wójcika związany z planami stworzenia w mieście giełdy skór. Jeśli taki zostanie złożony, będzie rozpatrywany zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa” – odpisało nam biuro informacji prasowej magistratu.

Zainteresowane kręgi rządowe

Na pytanie, czy uda się w ogóle zrealizować pomysł, Szczepan Wójcik odpowiada: „wielu ludzi jest nim zainteresowanych, również z kręgów rządowych”. Szczegółów jednak nie ujawnia.

Nie martwi się również o kapitał. Jego zdobycie nie powinno być w jego opinii “jakimś specjalnym problemem”. W Polsce jest bowiem wielu przedsiębiorców, którzy widzą potencjał w stworzeniu z naszego kraju hubu żywnościowego i centrum eksportowego produktów rolno-spożywczych do Indii czy Chin.

Ucieczka do przodu

Wobec powyższych komplikacji pomysłodawca utworzenia w Polsce giełdy skór wybrał najwyraźniej wariant ucieczki do przodu.

- Musieliśmy wprowadzić do naszego planu wiele modyfikacji, ale dzięki temu stał się on jeszcze bardziej ambitny. Polska stanie się w nim miejsce, w którym skupujemy i gromadzimy żywność i produkty rolno-spożywcze z naszej części Europy, aby prowadzić ich sprzedaż na rynki dalekowschodnie. Poszliśmy więc o krok dalej i od dłuższego czasu rozmawiamy już nie tylko na temat domu aukcyjnego, ale stworzenia w Polsce centrum eksportowego dla produktów rolno spożywczych – deklaruje Szczepan Wójcik.

Nie precyzuje jednak z kim prowadzi te rozmowy, o co wzbogacony miałby być dotychczasowy projekt, ani jakiej wysokości wydatki byłyby niezbędne do realizacji tak dużego przedsięwzięcia. Wciąż jednak uważa, że jego nowy plan może się powieść. Wyraźnym sygnałem przyszłego powodzenia ma być wznowienie działań przy Centralnym Porcie Komunikacyjnym.

Okiem eksperta
Cenna inicjatywa
Janusz Piechociński
prezes Izby Przemysłowo-Handlowa Polska-Azja, były wiceprezes i minister gospodarki

Pomysł na stworzenie w Polsce giełdy handlującej skórami zwierząt futerkowych uważam za cenną inicjatywę. Wobec spadku zainteresowania naturalnymi futrami na Zachodzie, zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych oraz w Kanadzie, rynkiem zbytu dla polskich hodowców może się stać Wschód, w tym przede wszystkim Chiny. Zakładam, że mimo trudności, jakie się pojawiły wciąż jeszcze są szanse, aby zrealizować taki pomysł. Byłoby to w polskim interesie gospodarczym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane