Giełda stanęła przed dużymi wyzwaniami

Artur Szymański
opublikowano: 31-12-2001, 00:00

Czy warszawska giełda zwiąże się z londyńską, frankfurcką czy z Euronextem — kwestia pozostaje otwarta. I choć trwają dyskusje nad drogą prywatyzacji GPW, jej zarząd wdraża strategię, która ma przyciągnąć nowych emitentów i wzmocnić pozycję warszawskiego parkietu.

„PB”: Czy warszawska giełda zaczyna już pełnić funkcję barometru gospodarki?

Lidia Adamska: To klasyczna funkcja giełdy w gospodarce rynkowej. To, w jakim stopniu jest ona spełniona, można ocenić posługując się wskaźnikiem udziału kapitalizacji giełdy w PKB kraju. Dla Polski i innych państw regionu Europy Środkowej i Wschodniej wskaźnik ten wynosi około 25 proc. Rynki papierów wartościowych w rozwijających się krajach postkomunistycznych jeszcze nie osiągnęły takiego poziomu rozwoju, aby można było powiedzieć, że w pełni odgrywają rolę barometrów gospodarki. Niewątpliwie jednak zjawiska makroekonomiczne zachodzące w gospodarce w pewnym stopniu znajdują już odbicie we wskaźnikach giełdowych.

Jak przebiegają prace nad prywatyzacją GPW?

Obok wewnętrznej restrukturyzacji i sojuszu strategicznego jest to jedno z naszych tzw. zadań kompleksowych. Giełda postrzega prywatyzację jako rozwiązanie, które powinno być zaakceptowane przez uczestników rynku kapitałowego. Pierwsze kroki na tej drodze zostały podjęte w I połowie 2001 r. W czerwcu Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów przyjął zgłoszony przez ministra skarbu projekt prywatyzacji GPW. Dyskusje nad docelowym modelem i trybem prywatyzacji oraz kwestii, jak powinna się ona łączyć z wyborem partnera giełdowego, jeszcze się nie skończyły.

Mówiło się wiele o aliansie strategicznym z Euronextem.

Wprowadzenie w listopadzie 2000 r. systemu Warset bardzo zbliżyło GPW i Euronext. Jednak zbieżność systemów notowań nie może przesądzać o wyborze partnera strategicznego, bowiem nie jest to element rozstrzygający. Oprócz Euronextu są jeszcze dwaj inni kandydaci: Londyn i Frankfurt. Decyzja o tym, kto będzie naszym partnerem w Europie, nie zapadła.

Czy zatem GPW nie grozi marginalizacja, jeśli szybko nie zapadną decyzje o aliansie strategicznym?

Mniejsze, lokalne giełdy mogą czuć się zagrożone marginalizacją, jeśli nie wykonają ruchów w celu związania się z większymi i bardziej rozwiniętymi rynkami Europy Zachodniej. W strategii, którą przygotowaliśmy wspólnie z Boston Consulting Group, zostały wymienione kluczowe inicjatywy strategiczne, takie jak: budowanie podaży, zwiększenie popytu oraz wzmocnienie infrastruktury. Realizując te zadania giełda będzie przeciwdziałać ryzykom, na które narażone są wszystkie średniej wielkości parkiety.

Jakie działania podejmuje giełda, aby przyciągnąć nowych emitentów? Coraz mniej spółek debiutuje na warszawskim parkiecie.

Składa się na to wiele przyczyn, w dużej mierze leżących poza giełdą. Bardzo często nie mamy wpływu na autonomiczne decyzje firm znajdujących się w publicznym obrocie. Mam na myśli przede wszystkim deklaracje o opuszczeniu parkietu w następstwie pozyskania inwestora strategicznego. Dużą wagę przykładamy natomiast do budowania podaży, rozumianej jako przyciąganie nowych podmiotów na parkiet. Jest to dla nas szczególnie ważne w obliczu malejącej liczby spółek Skarbu Państwa, których akcje mogłyby być przedmiotem handlu na GPW. Możemy w pewnym stopniu wpływać na spółki sektora małych i średnich przedsiębiorstw, aby zachęcić je do zaistnienia na giełdzie poprzez prezentację korzyści, jakie płyną z uzyskania statusu spółki publicznej. Będziemy rozbudowywać marketing, upraszczać procedury dopuszczeniowe w tych etapach upubliczniania spółki, które kontrolujemy. Na pewno będziemy też oddziaływać w obszarze porządkowania ładu korporacyjnego i upowszechniania dobrych praktyk biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu