Niedługo po rozpoczęciu sesji indeks japońskich blue chipów dochodził nawet do 30924,57 pkt. Obecnie rośnie o 0,7 proc. do 30779,76 pkt. W środę Nikkei po raz pierwszy od 20 miesięcy przekroczył psychologiczną barierę 30000 pkt. W piątek zmierza do zakończenia wzrostem siódmej sesji z rzędu.

Rajd wzrostowy na japońskim rynku akcji napędzają dobre wyniki kwartalne spółek, słabość jena wynikająca z ultra luźnej polityki monetarnej Banku Japonii, a także oznaki ożywienia konsumpcji stłumionej w okresie pandemii. Dodatkowo w ostatnich dniach popyt napędzały doniesienia o planowanych inwestycjach w Japonii firm półprzewodnikowych, a także rosnąca nadzieja na osiągnięcie w USA porozumienia w sprawie podwyższenia limitu zadłużenia kraju, co pozwoli uniknąć kryzysu skali globalnej.
Masayuki Kichikawa, szef strategii w Sumitomo Mitsui DS Asset Management uważa, że wzrost japońskiego rynku akcji wynika z rozpoczynającej się zmiany długoterminowych fundamentów japońskiej gospodarki.
- Zagraniczni inwestorzy to widzą i nie chcą stracić takiej okazji – powiedział. – Dopóki spowolnienie w USA będzie umiarkowane, dopóty japoński rynek akcji nie będzie przewartościowany. Wciąż jest przestrzeń do wzrostu – dodał.
Nie wszyscy stratedzy są tego zdania. Kazuo Kamitami, strateg rynku akcji w Nomura Securities uważa, że inwestorzy powinni mocno zastanowić się, czy obecny rajd Nikkei ma szansę na kontynuację.
- Słowo „przegrzany” nasuwa się natychmiast na myśl – powiedział.
