Środa na giełdach była spokojna. Od nowojorskiej tragedii minął rok, jednak światowe rynki nadal znajdują się w odwrocie. Indeksy największych giełd są o wiele niżej, niż były 11 września 2001 r. Nieco lepiej pod tym względem wypada GPW.
Zapoczątkowane 11 września 2001 r. spadki na światowych giełdach doprowadziły do zdecydowanej korekty notowań. Globalne kłopoty gospodarcze, fatalne wyniki spółek oraz mnożące się skandale finansowe, w połączeniu ze skutkami zamachów na WTC, doprowadziły w ciągu roku do drastycznej przeceny indeksów w Londynie, Paryżu i Frankfurcie. FTSE 100 w tym okresie stopniał o ponad 17 proc., niemiecki DAX o prawie 26 proc., a francuski CAC 40 stracił 24,7 proc.
Na tym tle zupełnie przyzwoicie wypada GPW. Jej podstawowe indeksy zdołały obronić się przed tak silnym spadkiem.
— To wynika z mniejszej płynności naszego rynku oraz dużego zaangażowania funduszy emerytalnych. Gdyby obecność inwestorów zagranicznych na warszawskim parkiecie była bardziej znacząca, indeksy z GPW mogłyby podzielić los zachodnich — przyznaje Marek Świętoń, analityk ING IM Polska.
Od czasu wrześniowego zamachu indeks WIG 20 stracił około 5 proc., a WIG jest nawet na plusie około 3 proc. Niestety, znacznie gorzej od tych indeksów zachował się TechWIG, tracąc prawie 45 proc.
W kontekście globalnego spowolnienia i możliwej wojny amerykańsko-irackiej, obawy o skutki kolejnych ewentualnych ataków terrorystycznych schodzą na plan dalszy.
— Obawy inwestorów, że może w najbliższych dniach powtórzyć się podobny akt terroru, który jeszcze bardziej pogrąży światowe giełdy, są raczej przesadzone. Problemem skutecznie schładzającym klimat inwestycyjny jest niemoc gospodarek europejskich oraz amerykańskich w przezwyciężaniu recesji — ocenia Marek Świętoń.