Fiskus uznał, że giełdowa fabryka leków powinna zapłacić 9,4 mln zł kary. Uratowała ją pomoc lokalnej administracji. Na jak długo?
Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) uznał, że Polfa Kutno, notowana na giełdzie fabryka leków, naraziła Skarb Państwa na stratę i musi zapłacić 9,4 mln zł kary. Żeby nie dopuścić do zajęcia kont, spółka zapłaciła komornikowi, który zjawił się w spółce po kaucję o równowartości kwoty naliczonej przez kontrolera UKS.
Polfa odwołała się od decyzji i ostatecznie pieniądze zostały jej zwrócone. Na razie. Wkrótce w fabryce prawdopodobnie rozpocznie się bowiem kolejne postępowanie kontrolne — tym razem urzędu skarbowego. Ma ono sprawdzić, czy UKS słusznie uznał, że Polfa z Kutna pobrała tzw. kwoty nienależne w imporcie leków niegotowych.
— UKS potraktował nas nie jak krajowego producenta, lecz jako importera leków. W ocenie kontrolerów nie zastosowaliśmy się do przepisu o marżach urzędowych — jak powinien to robić importer. Mamy status krajowego producenta, a również konfekcjonowanie niegotowego leku z importu jest częścią produkcji. Stosowaliśmy się do przepisów dla producentów, a cena, po której sprzedawaliśmy lek, została narzucona przez ministra finansów — mówi Jacek Bagiński, członek zarządu Polfy Kutno.
Zarzuty UKS są zbieżne z oskarżeniami wobec importerów: zawyżona wartość celna importowanych leków, w której spółka nie uwzględniła premii otrzymanej od kontrahenta z zagranicy.
— Premii udzielono po, a nie przed dokonaniem importu — nie można jej było odliczyć. A budżet nie stracił, bo na leki obowiązuje zerowa stawka celna. Nie dopłacił też przy refundacji za lek, bo w przypadku spornego leku MST nie nasza cena tworzy limit do ustalenia poziomu refundacji. Niezależnie od naszej ceny zawsze dostaniemy taki sam zwrot z refundacji — twierdzi dyrektor Bagiński.
Firma miała tym razem szczęście. W konfrontacji z fiskusem pomogły jej lokalne władze — Polfa jest największym pracodawcą w okolicy. Przejrzystość sprawozdań finansowych narzucona z racji obecności na GPW przekonała też urząd skarbowy, do którego spółka odwołała się w sprawie zapłacenia 9,4 mln zł.