Jaki kurs euro jest najlepszy dla polskich spółek giełdowych — mocny, średni czy słaby? Po prostu stabilny.
Giełdowe spółki mają już dość wahań na rynku walutowym. Wszyscy — eksporterzy, importerzy oraz spółki zadłużone we wspólnej walucie marzą już o stabilizacji kursu euro. To prawda, że mocne euro poprawiło nawet o kilka procent przychody eksporterów, ale to tylko jedna strona medalu. Droga waluta powoduje wyraźny wzrost kosztów spółek zadłużonych w euro oraz rozliczających należności w tej walucie. Efekt jest taki, że wiele firm musi pogodzić się ze spadkiem marż.
Eksporterzy na fali...
Wysoki kurs euro sprawia, że kokosy zbijają eksporterzy. Dzięki słabemu złotemu w III kwartale ich przychody zwiększyły się o kilka procent. Wśród giełdowych spó- łek najbardziej odczuł to Grociln, który blisko 99 proc. produkcji wysyła za granicę. Analitycy szacują, że w minionym kwartale przychody wielkopolskiego producenta tapicerki samochodowej wzrosły o prawie 13 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Oprócz silnego euro, to także zasługa kilkuprocentowego wzrostu mocy produkcyjnych. Ale trzeba też pamiętać, że blisko 80 proc. zadłużenia spółki denomionowane jest w euro.
Europejska waluta jest też sprzymierzeńcem Dębicy. Oponiarska spółka, która wysyła blisko 70 proc. wyrobów za granicę, podała już wyniki za III kwartał. Okazało się, że przychody były lepsze od ubiegłorocznych o ponad 20 proc. Analitycy liczą, że także w przypadku Forte, Kęt czy Cersanitu dźwignią wzrostu przychodów będzie mocne euro. Każda z tych spółek może zwiększyć przychody od kilku do kilkunastu procent.
...a kredytobiorcy kombinują
Coraz więcej polskich firm zdaje sobie sprawę z ryzyka kursowego i próbuje się przed nim ubezpieczyć. Robią to głównie spółki, które są zadłużone we wspólnej walucie. Ostatnie wahania na rynku walutowym najbardziej odczuwa TP SA. Choć operator próbuje uniknąć strat związanych ze wzrostem kursu euro zabezpieczając ponad 70 proc. zadłużenia, to i tak w III kwartale nie uniknął wyższych kosztów z tytułu różnic kursowych.
— Spodziewam się, że koszty TP SA z tego tytułu wzrosły o 230 mln zł — uważa Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.
Takich problemów nie mają inne sztandarowe spółki warszawskiej giełdy — KGHM i PKN Orlen. Zadłużenie miedziowego kombinatu denominowane jest w dolarach i złotych. W przypadku płockiego koncernu stanowi ono znikomy procent.
Mądrzy po szkodzie
Silne euro mocno daje się we znaki mniejszym spółkom, bywa, że również eksporterom. Dlatego zaczynają one coraz poważniej zastanawiać się nad ubezpieczaniem się od takich okoliczności.
— Mamy kredyt w euro i coraz poważniej zastanawiamy się nad zabezpieczeniem się przed wpływem różnic kursowych — przyznaje Marek Moczulski, prezes ZPC Mieszko.
Groclin, którego zadłużenie w 80-proc. denominowane jest w euro, nie zabezpiecza się przed wahaniami kurów walut. Koszty spółki mogły więc wzrosnąć w III kwartale o 2,5 mln zł.
Firmom, które eksportują i mają jednocześnie zobowiązania w euro, najbardziej zależy na stabilnym złotym.
— Dla takiej firmy jak nasza, która jest eksporterem i ma kredyt w euro, najważniejszy jest stabilny kurs. Dla nas optymalny jest kurs europejskiej waluty na poziomie 4,40 zł — twierdzi Paweł Sroka, wiceprezes ZM Duda.
Najemcy tracą
Jednak na słabym złotym tracą nie tylko zadłużeni w euro, ale także firmy sprowadzające towar z zagranicy. Jedną z takich spółek jest Projprzem. Choć bydgoska firma budowlana utrzymuje się z eksportu (80 proc. przychodów), to ponosi znaczące koszty związane ze sprowadzaniem surowców do produkcji.
— Dla nas wysoki kurs euro oznacza także wzrost cen materiałów, które importujemy. Jest to istotne, bo 40 proc. kosztów stanowią wydatki na zakup surowców sprowadzanych z zagranicy. Dlatego najlepiej dla nas byłoby, gdyby euro kosztowało 4,35-4,5 zł — podkreślają przedstawiciele Projprzemu.
Tracą także spółki, których działalność wymaga wynajmowania dużej powierzchni handlowej, jak LPP.
— Dla nas wysoki kurs euro jest bardzo niekorzystny. Wynajmujemy obecnie 50 salonów firmowych, za które płacimy czynsz w europejskiej walucie. Dlatego wzrost kursu euro o 10 proc. powoduje spadek naszych marż o 1 proc. — szacuje Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.