Giełdowi miliarderzy odporni na covid

opublikowano: 30-12-2020, 20:00

W rankingu giełdowych miliarderów po wyjątkowym roku zaroiło się od przedstawicieli branży gier. Po latach zmienił się też lider.

Każda dobra passa kiedyś się kończy. Przez ostatnich sześć lat w tworzonym przez „PB” rankingu giełdowych miliarderów zwyciężał ze sporą przewagą nad resztą stawki Zygmunt Solorz. Dzięki pakietowi kontrolnemu w Cyfrowym Polsacie był on pierwszym i jak do tej pory jedynym inwestorem indywidualnym w historii GPW, który miał w portfelu akcje spółek z warszawskiego parkietu o wartości ponad 10 mld zł.

W 2020 r. lider się jednak zmienił. Zygmunt Solorz co prawda nie zbiedniał, bo wartość jego giełdowego majątku w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła o 11 proc., ale ktoś inny wzbogacił się znacznie szybciej. Królem warszawskiego parkietu w 2020 r. po raz pierwszy został Tomasz Biernacki, kontrolujący sieć marketów Dino. 51-procentowy pakiet inwestora, który na tyle skutecznie unika mediów, że nie dysponują one nawet jego zdjęciem, pod koniec roku był wyceniany na 14,2 mld zł. To o 100 proc. więcej niż rok wcześniej – i ponad osiem razy więcej, niż pakiet ten był wart w chwili debiutu Dino na giełdzie w 2017 r.

W rankingu doszło też do wielu innych zmian. W ubiegłym roku na liście miliarderów było 17 osób, w tym pięciu obcokrajowców. Teraz – z różnych powodów – proporcje są inne, próg miliardowego majątku na giełdzie przekroczyła też jedna kobieta, a nazwisk na liście jest łącznie 18. Po spektakularnym wzroście notowań w czasie pandemii pojawiło się kilka nowych nazwisk, a zniknęli stali bywalcy.

Pandemiczny zysk

W okresie walki z wirusem najbogatsi stali się jeszcze bogatsi, ale nikt w Polsce nie może pochwalić się takim wzrostem wartości majątku, jak Wiesław Żyznowski, prezes i główny akcjonariusz spółki Mercator Medical. Producent i dystrybutor rękawic jednorazowych zadebiutował na GPW i przez lata był stabilną, średnią spółką, która generowała niewielkie zyski i konsekwentnie inwestowała w bazę produkcyjną.

W 2020 r. inwestycja rzędu 120 mln zł w fabrykę rękawic w Tajlandii spłaciła się z nawiązką. Gdy popyt na odzież ochronną – w tym rękawiczki – dynamicznie wzrósł, linie produkcyjne do ich wytwarzania z dnia na dzień stały się maszynkami do robienia pieniędzy.

W drugim kwartale Mercator zarobił na czysto ponad 200 mln zł, czyli więcej niż przez całą ostatnią dekadę. W trzecim kwartale zysk netto jeszcze wzrósł i przekroczył 350 mln zł, a przedstawiciele spółki podkreślali, że podaż rękawic jeszcze co najmniej przez kilka kwartałów nie zaspokoi popytu.

W efekcie Wiesław Żyznowski z milionera stał się miliarderem. Jego pakiet kontrolny, wart pod koniec ubiegłego roku niespełna 70 mln zł, w szczytowych momentach w tym roku wyceniany był na około 3,5 mld zł. Inwestor wykorzystał zwyżkę notowań i na początku grudnia sprzedał niespełna 5 proc. akcji za około 200 mln zł, ale zapowiedział, że kontroli nad spółką oddawać nie zamierza. W 2021 r. wchodzi jako siódmy pod względem wartości majątku inwestor indywidualny na warszawskiej giełdzie, po wzroście kursu w ciągu 12 miesięcy o... ponad 3500 proc.

Giełdowe gry

Wielokrotne pomnożenie majątku przez Wiesława Żyznowskiego to przypadek szczególny, ale kilku innych inwestorów też ma za sobą bardzo udany rok. Szczególnie widać to w segmencie gier komputerowych, w którym pojawiło się czterech nowych miliarderów.

O 175 proc. w ciągu ostatniego roku wzrosły giełdowe majątki dwóch inwestorów, kontrolujących gamingowy holding PlayWay. W spółce, znanej z produkcji symulatorów i inwestycji w mniejsze studia deweloperskie, po 40,9 proc. akcji mają prezes Krzysztof Kostowski i członek nadzoru Michał Kojecki (za pośrednictwem wehikułu ARCX Investments). Podobnie jak PlayWay w trendzie wzrostowym przez większość roku były też notowania znanego z gier mobilnych Ten Square Games. W efekcie najsilniejszy w akcjonariacie spółki Maciej Popowicz – współtwórca Naszej Klasy – zwiększył giełdowy majątek z 0,6 do 1,14 mld zł.

Rzutem na taśmę giełdowym miliarderem stał się też Sebastian Wojciechowski, prezes i główny akcjonariusz studia People Can Fly (PCF). Po giełdowym debiucie w drugiej połowie grudnia jego pakiet jest wyceniany na 1,05 mld zł.

W ubiegłym roku branżę gier w rankingu miliarderów reprezentowało trzech głównych akcjonariuszy CD Projektu: Marcin Iwiński, Michał Kiciński i Piotr Nielubowicz. Problematyczny debiut gry „Cyberpunk 2077” pod koniec roku negatywnie wpłynął na wartość ich pakietów, choć w porównaniu do ubiegłego roku żaden z nich znacząco nie zbiedniał. Widoczne w rankingu różnice w dynamice zmian majątku między nimi wynikają z tego, że Marcin Iwiński i Piotr Nielubowicz zwiększyli pakiety w wyniku uczestnictwa w programie motywacyjnym, którym Michał Kiciński nie został objęty. Tuż poza rankingiem znalazł się prezes CD Projektu Adam Kiciński, którego pakiet jest wart 910 mln zł.

Odzieżowe przebieranki

Podium najbogatszych inwestorów na GPW, na którego najwyższych stopniach stoją Tomasz Biernacki i Zygmunt Solorz, uzupełnia Marek Piechocki, prezes i główny akcjonariusz odzieżowego LPP. Jego giełdowy majątek znacznie się zwiększył, choć kurs spółki spadł w ciągu pandemicznego roku, kiedy salony z modą w galeriach były czasowo zamknięte.

Wzrost to efekt transakcji z października, w ramach której fundacja rodziny Piechockich odkupiła walory od drugiego głównego akcjonariusza spółki - fundacji Sky, związanej z Jerzym Lubiańcem. Tym samym z zestawienia zniknął drugi współtwórca LPP, który w ubiegłym roku w rankingu „PB" był dziewiąty, z majątkiem wartym 2 mld zł.

W podobny sposób zwiększył się giełdowy majątek Dariusza Miłka, prezesa CCC. Kurs obuwniczej spółki spadał, ale zaangażowanie inwestora wzrosło (a tym samym wartość jego giełdowego pakietu), gdy wiosną objął część emisji ratunkowej.

Obecność w rankingu Marka Piechockiego, prezesa LPP, wzbudza w tej firmie pewne kontrowersje. Miliarder nie pojawia się na listach najbogatszych Polaków „Wprost" i „Forbesa", a spółka odzieżowa już w ubiegłym roku w specjalnym piśmie do „PB" podkreślała, że formalnie jej głównym akcjonariuszem jest zarejestrowana na Malcie fundacja Semper Simul, w związku z czym nie powinniśmy używać nazwiska Marka Piechockiego w zestawieniu najbogatszych inwestorów na warszawskiej giełdzie.

W giełdowych raportach bieżących i okresowych LPP czarno na białym jest jednak napisane, że fundacja Semper Simul to - używając definicji z rozporządzenia MAR - podmiot „blisko związany z Markiem Piechockim". Dlatego w każdym rzetelnym opracowaniu nazwisko inwestora musi się pojawić.

Gdyby zrobić wyjątek dla prezesa LPP, z listy musiałoby zniknąć jeszcze wiele innych nazwisk - dla przykładu większość pakietu Zygmunta Solorza w Cyfrowym Polsacie jest zaparkowana w cypryjskiej spółce Reddev, należącej do TiVi Foundation, która jest zarejestrowana w Liechtensteinie, a Wiesław Żyznowski kontroluje Mercatora poprzez spółkę Anabaza z siedzibą w Nikozji.

Rozchwiany rok

Najbardziej nieudany rok spośród miliarderów z listy zaliczył Meksykanin Carlos Fernández González, pośrednio kontrolujący restauracyjną grupę AmRest, która - podobnie jak cała gastronomia - ucierpiała w wyniku pandemii. Wartość jego pakietu spadła o ponad jedną trzecią. Drugi giełdowy miliarder z zagranicy to Ukrainiec Andriej Wieriewskij z produkującego olej spożywczy Kernela. Spółka - podobnie jak inne podmioty z Ukrainy na warszawskiej giełdzie – w ostatnich miesiącach korzysta na dobrej koniunkturze na rynku surowców spożywczych.

Mniejszy niż w przypadku głównego akcjonariusza AmRestu, ale też dotkliwy spadek dotknął Zbigniewa Juroszka, prezesa i głównego akcjonariusza deweloperskiej spółki Atal, którego giełdowy majątek skurczył się do 1,03 mld zł.

Na niewielkim minusie był też jedyny na liście przedstawiciel branży farmaceutycznej, Maciej Wieczorek - to z kolei przede wszystkim efekt obsunięcia się notowań Mabionu po tym, jak rynek dowiedział się, że rejestracja jego flagowego produktu na rynku europejskim potrwa znacznie dłużej, niż zakładano. Z kolei wartość zdywersyfikowanego portfela giełdowego Zbigniewa Jakubasa w pandemicznym roku 2020 r. niemal nie drgnęła.

Pożegnania i spadki

W 2020 r. z listą giełdowych miliarderów - i z warszawską giełdą oraz polskim biznesem w ogóle - pożegnali się Islandczyk Thor Björgólfsson i Grek Panos Germanos, twórcy i przez lata główni inwestorzy telekomunikacyjnego Playa. Giełdowymi miliarderami byli od momentu debiutu spółki na GPW w 2017 r., a przestali nimi być, gdy jesienią wezwanie na Playa ogłosiła francuska grupa Iliad.

Jej właściciela, francuskiego miliardera Xaviera Niela, w tegorocznym zestawieniu nie umieściliśmy, bo Play w praktyce przestał być już spółką giełdową - pod koniec 2020 r. jego notowania zawieszono, a nowy inwestor kończy proces tzw. wyciskania drobnych akcjonariuszy.

Na islandzko-greckim duecie telekomunikacyjnym nie kończy się wykaz inwestorów, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy przestali być giełdowymi miliarderami. W pozostałych przypadkach powody były jednak mniej przyjemne niż sprzedaż cennych pakietów.

Portugalczyk Luis Amaral musiał przełknąć znaczną przecenę notowań dystrybucyjnego Eurocashu, którego jest prezesem i głównym akcjonariuszem. Spadek kursu sprawił, że wartość jego pakietu stopniała z 1,3 do 0,8 mld zł. Tym samym Portugalczyk znalazł się poza zestawieniem, choć przez całą ostatnią dekadę był w nim obok Zygmunta Solorza jedynym stałym bywalcem - a przypomnijmy, że w 2015 r. stanął nawet na podium największych inwestorów na GPW, gdy jego pakiet wyceniano na 3,25 mld zł.

Spadek notowań sprawił również, że z zestawienia wypadł Sebastian Kulczyk, kontrolujący chemiczną grupę Ciech i posiadający pakiet w wydobywczej spółce Serinus. Rok temu zamykał listę miliarderów z majątkiem w akcjach wartym 1,05 mld zł. Teraz rynek identyczne pakiety w spółce chemicznej i wydobywczej wycenia na 0,88 mld zł. Gdzie brat stracił, tam zyskała siostra – Dominika Kulczyk dzięki wzrostowi notowań Polenergii (na którą ogłosiła wezwanie wraz z funduszem Brookfield) zwiększyła giełdowy majątek o prawie 90 proc. i powróciła na listę, na której – wspólnie z bratem jeszcze przed podziałem majątku – ostatnio była w 2017.

ramka
Jak powstał ranking
W „Pulsie Biznesu” od lat zasady tworzenia listy giełdowych miliarderów są proste. Pod uwagę bierzemy pakiety w spółkach notowanych na dużym i małym rynku GPW, nie uwzględniając zagranicznych giełd. Nie uwzględniamy również akcji spółek posiadanych za pośrednictwem innego giełdowego wehikułu, by uniknąć podwójnego liczenia majątku — i tak np. w przypadku Zygmunta Solorza nie liczymy akcji Netii i Asseco, które należą do Cyfrowego Polsatu, a w przypadku Krzysztofa Kostowskiego nie uwzględniamy walorów mniejszych spółek, w które zaangażowany jest PlayWay.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane