Giełdy grają o handel prądem

Agnieszka Berger
opublikowano: 06-12-2010, 00:00

Na rynku huczy od plotek, że TGE interesują się nie tylko zagraniczne parkiety, ale też warszawski.

Nord Pool Spot i APX to kandydaci do zakupu Towarowej Giełdy Energii. Nie jedyni

Na rynku huczy od plotek, że TGE interesują się nie tylko zagraniczne parkiety, ale też warszawski.

W najbliższy piątek mogą rozstrzygnąć się losy Towarowej Giełdy Energii (TGE). Może nie ostatecznie, bo do ewentualnego przejęcia większościowego pakietu akcji przez inwestora strategicznego jeszcze daleka droga. Jednak do porządku obrad piątkowego walnego zgromadzenia trafi prawdopodobnie projekt uchwały, która — gdyby akcjonariusze ją zaakceptowali — umożliwiłaby Polskiej Grupie Energetycznej (PGE) łączną sprzedaż pakietów akcji TGE należących bezpośrednio do PGE i do jej spółek. Razem to ponad 21 proc., czyli trzeci pakiet akcji po skarbie państwa i grupie Elektrimu. Problem w tym, że — zgodnie z obecnym statutem — PGE, w przeciwieństwie do pozostałej dwójki, nie może wykonywać prawa głosu ze wszystkich kontrolowanych akcji, lecz tylko z 10 proc. Grupa dąży do podniesienia tego progu do 25 proc. Jeśli zdoła przekonać pozostałych do zmiany statutu, będzie miała szansę posunąć dalej rozpoczęty latem proces sprzedaży akcji TGE. Z nieoficjalnych informacji wynika, że formalnie ich nabyciem interesują się trzy podmioty — w tym skandynawski parkiet Nord Pool Spot i holenderska giełda energii APX.

Apetyt na konkurencję

Nieoficjalnie wiadomo również, że wśród oferentów nie było Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), która brała udział i wygrała równolegle uruchomiony proces sprzedaży Internetowej Platformy Obrotu Energią Elektryczną. Na jej bazie 11 grudnia zamierza uruchomić własny parkiet energetyczny. Na rynku huczy jednak od plotek, że tak naprawdę GPW dąży również do przejęcia TGE, w której ma obecnie niewielki pakiet akcji. Taki ruch umożliwiłby spółce kierowanej przez Ludwika Sobolewskiego skonsolidowanie zorganizowanego obrotu energią w Polsce pod jedną banderą, co może okazać się bardziej efektywne niż walka z istniejącym konkurentem. Zwłaszcza, że już samo uruchomienie konkurencyjnego rynku może spowodować zmniejszenie zainteresowania TGE ze strony innych inwestorów i obniżenie wartości spółki, która musi się liczyć z utratą części obrotów.

Statutowy pat

Tych pogłosek nie udało nam się na razie potwierdzić, jednak — jeśli projekt rynku energetycznego na GPW będzie miał poparcie ministra skarbu — warszawskiej giełdzie powinno być łatwiej przejąć większościowy pakiet akcji TGE. Wystarczyłby do tego wykup papierów należących bezpośrednio do skarbu i kontrolowanych przez niego spółek. Problem w tym, że — zgodnie z obowiązującym statutem — w ten sposób nie da się obecnie uzyskać kontroli nad TGE. A do zablokowania jego zmiany wystarczy pakiet ponad 20 proc. akcji, co oznacza, że wspólnymi siłami mogą to zrobić zagraniczni akcjonariusze, a także samodzielnie Elektrim. Ostatnio udziałowcy giełdy wykorzystali tę możliwość, blokując na październikowym walnym uchwałę, która miała obniżyć próg niezbędny dla zmian w statucie z 80 do 75 proc. głosów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełdy grają o handel prądem