Fiasko koalicji PiS-PO wymusiło weryfikację prognoz analityków. Przyznają jednak, że rynek trzyma się mocno.
Gdyby rząd stworzyły dwie największe partie, indeksy GPW pobiłyby kolejne rekordy.
— WIG20 mógł zakończyć rok nawet na poziomie 2750 pkt — mówi Remigiusz Sopel, analityk IDMSA.PL, który ostatecznie obniżył swoje oczekiwania o 250 pkt.
Analitycy przyznają jednak, że główny indeks warszawskiej giełdy i tak jednak zachowuje się relatywnie dobrze i nie reaguje na wydarzenia na scenie politycznej tak jak złoty i krajowe obligacje.
— Inwestorzy już od dłuższego czasu uwzględniali w cenach ryzyko polityczne. Obroty w ostatnich dniach są niewielkie, co tylko potwierdza, że nie ma chętnych do sprzedaży akcji — dodaje Marek Dymkowski, makler CDM Pekao.
Jego zdaniem, jeśli indeks największych spółek w ciągu najbliższych kilku dni nie osunie się poniżej 2425 pkt, to WIG20 znów zaatakuje barierę 2500 pkt.
— W tym roku WIG20 raczej nie spadnie poniżej 2280 pkt — dodaje makler CDM Pekao.
— Najważniejsze, że zniknęła niepewność. Już mniej więcej wiadomo, czego można oczekiwać po nowym rządzie — mówi Marcin Brendota, analityk DM BOŚ.
Inni specjaliści są bardziej ostrożni. Nastroje części analityków skierowane są raczej ku trendowi bocznemu, względnie nawet kilkuprocentowym spadkom (w najbardziej pesymistycznym scenariuszu do 2100 pkt, czyli aż o 14 proc.).
— Teoria podpowiada, że rynek w hossie ignoruje negatywne informacje, a za takie trzeba uznać scenariusz polityczny, który układa się inaczej niż oczekiwano. Może więc to być sygnał przesilenia. Do inwestycji trzeba podchodzić z dużą ostrożnością — ostrzega Adam Ruciński, doradca inwestycyjny PZU TFI.