Marzenia o IPO roku legły w gruzach. Resort skarbu drugi raz odwołał prywatyzację PZU. Do trzech razy sztuka?
Giełdowi inwestorzy nie doczekają się najbardziej wyczekiwanej w tym roku prywatyzacji. Ministerstwo Skarbu Państwa odwołało wczoraj przetarg na doradcę przy prywatyzacji PZU, największego ubezpieczyciela na rynku.
„Postępowanie mające na celu wybór doradcy (…) zostało unieważnione (…) z uwagi na istotną zmianę okoliczności, powodującą, że prowadzenie postępowania lub wykonanie zamówienia nie leży w interesie publicznym, czego nie można było wcześniej przewidzieć” — czytamy w komunikacie resortu skarbu.
— Nie będę na razie komentował tej sprawy — ucina krótko Przemysław Morysiak, wiceminister skarbu.
Takiemu obrotowi sprawy nie dziwią się jednak znajdujący się na krótkiej liście kandydaci na doradców. Przypomnijmy, że po pierwszym etapie z ośmiu konsorcjów resort wybrał cztery: Credit Suisse First Boston i DM BZ WBK, CA IB Financial Advisers wraz z CA IB Securities i BM Banku BPH, HSBC Investment Services (Poland) i BDM PKO BP oraz Citigroup Global Markets Polska i DM Banku Handlowego.
— Zamieszanie wokół PZU jest już ogromne, sprawa zaczęła żyć swoim życiem, a wybory za pasem. Nic dziwnego zatem, że nikt nie chce się wychylać — mówi jeden z kandydatów.
Prywatyzacja ubezpieczeniowego giganta zakończyła się fiaskiem już po raz drugi. Przypomnijmy, że pierwsza próba miała miejsce w 2001 r. Ale do trzech razy sztuka. Okazać się może, że od trzeciego podejścia nie będzie już odwrotu.
— Ta oferta związana była z ugodą z Eureko, która miała zakończyć toczący się przeciw Polsce arbitraż w sporze o PZU. Gdy już prawie witaliśmy się z gąską, resort zawiesił podpisanie ugody. Teraz pozostaje tylko czekanie na wyrok arbitrów, bo Holendrzy wyraźnie powiedzieli, że ugoda już ich nie interesuje. Jeśli będzie on dla nas niekorzystny, to Eureko z pewnością zwróci się o wysokie odszkodowanie. Bardzo prawdopodobny jest scenariusz, że Holendrzy od niego odstąpią w zamian za wprowadzenie w trybie natychmiastowym PZU na giełdę — mówi pragnący zachować anonimowość prawnik.