Giganci motoryzacji podzielili rynek w Polsce
O jak największy kawałek tortu walczą Fiat z ostro nacierającym Daewoo. W sporym odstępie za nimi, ale jeszcze wyraźnie na trzecim miejscu, podąża Opel, który musi się już mocno oganiać od watahy, którą tworzą importerzy i firmy montujące samochody.
JEST O CO walczyć. W 1997 roku sprzedano w Polsce 477 960 nowych samochodów, co dało nam siódme miejsce w Europie. Jest to zdumiewająca pozycja, jeśli przyrównać ją do miejsca Polski na gospodarczej mapie Europy, do produktu krajowego brutto na jednego mieszkańca, do średnich zarobków. Nie tłumaczy tak dużej sprzedaży nawet to, że gros sprzedanych pojazdów to samochody bardzo małe (126p), małe (cinquecento, tico) i kompaktowe.
DO KOŃCA września tego roku sprzedano już 406 212 samochodów, z czego na Fiata przypadło 118,3 tys. (29,12 proc. udziału w rynku), na Daewoo 111,5 tys. (27,45 proc.), na Opla 33,1 tys. (8,15 proc.) i na Skodę 23,7 tys. (5,15 proc.). Reszta firm sprzedała łącznie 119,6 tys. sztuk, co stanowiło 29,43-proc. udział w rynku. Prawdopodobnie w tym roku Polacy kupią sporo ponad 500 tys. nowych samochodów.
W PORÓWNANIU z takim samym okresem 1997 roku spadła sprzedaż Fiata (było 128,2 tys., 34,50 proc. rynku) i Opla (35,4 tys., 9,54 proc.), wzrosła Daewoo (96,5 tys., 25,71 proc.) i Skody (13,6 tys., 3,66 proc.). Wydaje się, że w czasie najbliższych kilku miesięcy na pierwsze miejsce wysunie się Daewoo, oferujące klientom najlepsze warunki sprzedaży, najlepsze warunki gwarancji i serwisu oraz najatrakcyjniejsze ceny. Daewoo ma też szansę zostać firmą uznaną za narodowego producenta samochodów — przejęło nieszczęsne FSO, męczy się z niewydarzonym polonezem, a w Lublinie uruchomiło produkcję całkowicie polskiego lublina.
URUCHAMIAJĄC fabrykę w Gliwicach General Motors ratuje w ostatniej chwili swoją trzecią pozycję na polskim rynku motoryzacyjnym, przed mocno atakującym Volkswagenem (Skoda). Warto przypomnieć, że General Motors był już w Polsce przed wojną. Wspólnie z Zakładami Mechanicznymi Lilpop Rau i Loewenstein produkował, oprócz samochodów ciężarowych, cztery typy osobowych:
l chevrolet master de luxe (6 miejsc, silnik górnozaworowy, 6-cylindrowy o pojemności 3,6 litra i mocy 85 KM, prędkość 135 km/h, cena 9800 zł);
l chevrolet master sedan (jw. w innej karoserii, skromniej wyposażony, cena 7640 zł);
l opel olympia (5 miejsc, górnozaworowy, 4-cylindrowy silnik o pojemności 1,5 litra i mocy 43 KM, prędkość 120 km/h, cena 6200 zł);
l opel kadet (4 miejsca, dolnozaworowy silnik o pojemności 1,08 litra i mocy 27 KM, prędkość 100 km/h, cena 5200 zł).
OPEL (zostańmy przy tej nazwie, skoro taka jest marka samochodu) przespał nieco okres, w którym dokonywał się zasadniczy podział tortu motoryzacyjnego w Polsce, a trochę i przechytrzył sprawę. Czaił się z tym Żeraniem, i chciał, i bał się, niby montował, ale tak jakoś bez przekonania i werwy. Ten brak pełnego przekonania do polskiego rynku, a nawet pewne lekceważenie go, widać nawet i dzisiaj, choć nowa fabryka już działa.
FIAT, Daewoo, Skoda, Ford i wszyscy inni produkujący, montujący i importujący samochody, wprowadzają natychmiast na polski rynek swoje najnowocześniejsze konstrukcje i sprzedają je po niewygórowanej cenie, którą klienci akceptują. Natomiast Opel ruszył w Gliwicach z wysłużoną już nieco astrą I, w której jedynym nowym elementem jest fragment nazwy — „classic”. Nowoczesną astrę II zostawił, „lepsiejszym” klientom zachodnioeuropejskim i sprzedaje ją po tej samej cenie co wcześniejszy model. W Polsce astra II jest znacznie droższa od swej poprzedniczki. No cóż, zobaczymy, czym to się skończy.