Gigant poluje na polskie firmy

Grzegorz Nawacki
09-11-2009, 00:00

Na celowniku znalazły się firmy o wartości co najmniej 400 mln zł każda. Również giełdowe i państwowe.

CVC, właściciel m.in. Formuły 1, ma do wydania 55 mld zł. Na pierwszym miejscu stawia Polskę

Na celowniku znalazły się firmy o wartości co najmniej 400 mln zł każda. Również giełdowe i państwowe.

CVC Capital Partners — tę nazwę powinni zapamiętać wszyscy właściciele dużych firm. Ten jeden z największych na świecie funduszy private equity od pewnego czasu z bliska przygląda się polskiemu rynkowi. Powołał zespół skierowany do Europy Środkowo-Wschodniej, do którego w styczniu dołączył Przemek Obłój, który przeszedł z EQT. Z jasno określonym celem.

— Polska jest bardzo atrakcyjna, jest największym i najzdrowszym rynkiem w regionie, a gospodarka ma zdrową strukturę. Jest też dużo lokalnych firm, które urosły do poważnych rozmiarów i szukają partnera do rozwoju zagranicznego lub ich właściciele myślą o sprzedaży. Mamy nadzieję, że coś niedługo uda się nam kupić w Polsce, bo to bardzo interesujący rynek — mówi Przemek Obłój, dyrektor inwestycyjny CVC Capital Partners.

Tylko dla dużych

Do tej pory za mocarzy w Polsce uznawano EQT, który ma do wydania około 4 mld EUR, i Advent z 1 mld EUR. Kwota, którą ma do wydania CVC, może przyprawić o zawrót głowy.

— W najnowszym funduszu mamy około 11 mld EUR, a doliczając to, co jest w innych, na inwestycje mamy około 13 mld EUR (55 mld zł) z przeznaczeniem na Europę, w tym środkowo-wschodnią. Nie mamy żadnych narzuconych podziałów, wszystko zależy od tego, gdzie znajdziemy ciekawe firmy — mówi Przemek Obłój.

Fundusz był wymieniany jako jeden z zainteresowanych prywatyzacją sektora chemicznego. Na zainteresowanie funduszu mogą liczyć tylko duże firmy.

— Interesują nas firmy o wartości powyżej 100 mln EUR. Mniejsze raczej nie, chyba że byłby jasny plan konsolidacji danego sektora. Chcemy przeprowadzić 15-30 transakcji, co narzuca ich minimalną wielkość. W Polsce jest kilkaset firm spełniających te kryteria. Dlatego patrzymy na cały region, który definiujemy od Turcji po Polskę. Te dwa kraje uznajemy za szczególnie atrakcyjne, ale paradoksalnie pierwsza transakcja w regionie to zakup firmy, która akurat w tych krajach nie ma oddziałów — dodaje Przemek Obłój.

W połowie października za 2,23 mld USD fundusz kupił środkowoeuropejską część Anheuser-Busch InBev, jednego z największych na świecie producentów piwa, mającego w portfelu takie marki, jak Staropramen, Budweiser, Stella Artois czy Beck’s.

— To znakomicie zarządzana firma z silnymi markami. Nie trzeba w niej wiele zmieniać. W Polsce jest obecnych kilka jej marek, np. Staropramen, i chcemy poszerzyć sieć dystrybucji. Ale walczyć z polskimi browarami nie zamierzamy, bo mają zbyt silną pozycję — mówi Przemek Obłój.

Zerkną na giełdę

Duże fundusze, które są obecne w Polsce, ostatnio celów inwestycji szukają na giełdzie. EQT ogłosił wezwanie na HTL-Strefę, a Advent na Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.

— CVC przeprowadzał transakcje kupna giełdowych spółek, dlatego nie wykluczamy takiej możliwości. Fundamentalnie nie mamy też nic przeciwko transakcjom prywatyzacyjnym. Kupiliśmy np. udziały w duńskiej i belgijskiej poczcie. Ale z wielu powodów to trudne transakcje — mówi Przemek Obłój.

W jakich branżach szuka CVC?

— W portfelu mamy ponad 50 spółek i historycznie inwestowaliśmy praktycznie w każdym sektorze. Teraz raczej nie inwestujemy w spółki, które są bardzo cykliczne. Szukamy firm bardziej niż przeciętnie, odpornych na recesję — mówi Przemek Obłój.

Firmy wymagające głębokiej restrukturyzacji go nie interesują.

— Staramy się kupować zdrowe i dobrze zarządzane firmy. Z dobrych łatwiej uczynić świetne, niż naprawić złe. Nie kupujemy tylko po to, by podnieść wartość przez cięcie kosztów. Stawiamy na rozwój firm — wyjaśnia Przemek Obłój.

Nie zawsze wszystko

Ogromny kapitał i zespół skierowany do regionu to niejedyna różnica między CVC a innymi funduszami.

— Mamy elastyczne podejście, nie musimy mieć pakietów kontrolnych. Wystarczą nam pakiety, które dają duży wpływ na firmę. Nie boimy się skomplikowanych transakcji, najlepszy przykład to zakup od Anheuser-Busch InBev, gdzie przejmowaliśmy siedem firm na siedmiu rynkach, z czego dwie były notowane na giełdzie — mówi Przemek Obłój.

CVC jest partnerem na lata.

— Inwestujemy na około 5 lat, ale ten okres się wydłuża. Chcemy sprzedawać, gdy to, co chcieliśmy zrobić w spółce, przyniosło efekt, a w dużych firmach zmiany zajmują dużo czasu — tłumaczy Przemek Obłój.

Polska może też odegrać rolę przy wyjściu funduszu z inwestycji.

— W naszej historii było sporo wyjść przez wprowadzenie spółki na giełdę. Warszawska giełda jest ciekawą drogą wyjścia z firm z tego regionu, bo są tu znane — dodaje Przemek Obłój.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gigant poluje na polskie firmy