Gigant wkracza do Polski

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2006-10-03 00:00

Polakom, którzy chcą się bogacić, inwestując w Azji lub USA, przybyła kolejna możliwość. Oferuje ją potentat z Holandii.

Od wczoraj Polacy mogą inwestować w fundusze zagraniczne Robeco — jednego z ważniejszych graczy na europejskim rynku. Na razie można je nabyć tylko za pośrednictwem Banku Gospodarki Żywnościowej (BGŻ), ale od przyszłego roku sieć dystrybucji ma być rozszerzona.

Jest to więc podwójny debiut: Robeco na polskim rynku i BGŻ, który od tej pory miał w ofercie jedynie krajowe TFI — Union Investment. Ekspansję na naszym rynku Robeco rozpoczyna od czterech funduszy — trzy rozliczane będą w złotych, a jeden w euro. To mało w porównaniu z konkurencją — Templeton oferuje w Polsce 26 funduszy, jednak według deklaracji przedstawicieli Robeco, oferta ma być stopniowo rozszerzana. Polscy klienci będą mogli zainwestować w akcje spółek w USA i Europie lub na rynkach wschodzących. Dla poszukujących bezpieczeństwa pozostają fundusze inwestujące w obligacje — klasyczne lub o podwyższonej stopie zwrotu.

Nie będzie łatwo

— Spodziewamy się, że Polacy będą coraz bogatsi i chętnie będą sięgali po fundusze inwestycyjne, w tym również zagraniczne — mówi Willem van Someren Greve, wiceprezes Robeco.

O ile prognoz o rosnącym zainteresowanie funduszami wśród Polaków nikt nie podważa, o tyle sukces Robeco wcale nie jest taki pewny.

— To, co utrudnia zagranicznym funduszom zaistnienie na polskim rynku, to wyniki funduszy inwestujących w kraju. Klienci patrzą głównie na stopy zwrotu, a porównanie wypada na korzyść polskich funduszy — uważa Tomasz Korab, członek zarządu w Opera TFI.

Robeco zdaje sobie z tego sprawę i klientów chce przekonywać głównie ideą dywersyfikacji. Fundusze zagraniczne pozwalają na czerpanie zysków z różnych regionów geograficznych czy sektorów gospodarki. Wyniki konkurencji wskazują, że coraz więcej Polaków rozumie taką konieczność.

— W ciągu pierwszych 10 miesięcy dystrybucji funduszy zagranicznych zebraliśmy aż 185 mln zł. Inwestycje zagraniczne stanowią już 15 proc. wartości inwestycji naszych klientów — informuje Sabina Salomon, rzecznik Deutsche Bank PBC.

Wejście nowego gracza na rynek nie będzie początkiem wojny cenowej. Opłata manipulacyjna dla funduszy inwestujących na rynkach akcji to 1-4 proc., a dla funduszy bezpiecznych 0,2-2 proc. Nieco niższa od średniej rynkowej ma być opłata za zarządzanie: 1 lub 2 proc.