O nowym smartfonie Samsung Galaxy M51 dyskutowano w sieci od jakiegoś miesiąca. Pojawiały się przecieki, domysły i oficjalne teasery. Kilka dni temu Samsung wrzucił krótką zapowiedź na twitterowe konto w Indiach, więc wszyscy się spodziewali, że właśnie tam gadżet pojawi się najpierw. Aż tu nagle M51 zaprezentował się w pełnej okazałości na stronie producenta w... Niemczech. Koreańczycy albo świetnie się bawią, albo nie skoordynowali polityki informacyjnej. Tak czy owak, wiemy już niemal wszystko o nowym Samsungu Galaxy M51. Urządzenie wyposażone jest w wyświetlacz Super AMOLED o przekątnej 6,7 cala i korzysta z ośmiordzeniowego procesora.

Producent na razie nie wymienia jego nazwy, ale w sieci pojawiają się informacje, że chodzi o Snapdragon 730. Do tego dochodzi 6 GB pamięci RAM i 128 GB przestrzeni. Nowy smartfon pręży również fotograficzne muskuły, bo oferuje 32 Mpix w aparacie do selfie i system czterech aparatów z tyłu, w tym główny oferuje 64 Mpix. Jak na gadżet ze średniej półki, oferta wygląda kusząco. Uwagę mediów i fanów koreańskiej marki przyciągnęły jednak nie tyle aparaty, wyświetlacz, a tym bardziej nie procesor, lecz bateria. Trochę na przekór trendom Samsung włożył do M51 wielki akumulator. Trochę tak, jakby chciał pokazać: „Patrzcie, jesteśmy oryginalni i najwięksi”.
„Plotki oczywiście się potwierdziły, więc specyfikacja niekoniecznie jest niespodzianką. Najważniejszą cechą telefonu jest ogromna bateria 7000 mAh, która zapewnia ponad dwa dni na jednym ładowaniu z obsługą szybkiego ładowania 25 W” — podkreśla serwis GSMArena.com.
Ile to 7000 mAh? Naprawdę dużo. Dla porównania: najnowszy iPhone SE, czyli propozycja Apple’a dla klientów patrzących właśnie na środkowe półki pod względem ceny i jakości, ma pod obudową baterię o pojemności 1821 mAh. To być może nie jest jednak dobry przykład, gdyż pokazany w kwietniu „budżetowy” iPhone jest często krytykowany za niewystarczającą długość pracy na jednym ładowaniu. Zerknijmy półkę wyżej — iPhone 11 dysponuje baterią o pojemności 3110 mAh, iPhone 11 Max Pro, czyli kolos, ma 3969 mAh. W rodzinie Samsunga też na próżno szukać takiej specyfikacji, bo podstawowy model flagowego urządzenia koncernu — Samsung Galaxy S20 — korzysta z baterii 4000 mAh.
Najbliżej M51 był inny model z tej serii — M31s z baterią o pojemności 6000 mAh. Pozostali producenci czasem wkładają do smartfonów duże baterie, ale zwykle nie przekraczają one 5000 mAh. Pojemność baterii pobudza wyobraźnię użytkowników, choć w tym przypadku sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Innymi słowy — pojemność niekoniecznie automatycznie musi przekładać się na długość pracy na jednym ładowaniu. Producenci wydłużają czas pracy, optymalizując odpowiednio działanie systemu operacyjnego czy dobierając pieczołowicie podzespoły, przede wszystkim procesory.
Samsung dodaje zresztą małym druczkiem, że rzeczywista żywotność baterii może się różnić w zależności od środowiska sieciowego, zachowania użytkownika i innych czynników. Warto przypomnieć, że podczas zeszłorocznych targów MWC 2019 francuska firma Avenir Telecom zaprezentowała smartfon z baterią 18 000 na licencji marki Energizer, producenta baterii używanych w różnych urządzeniach elektronicznych, m.in. tzw. paluszków.
„Ta ciemnoniebieska jednostka ma 18 mm grubości, zgodnie z arkuszem specyfikacji Avenir, ale układając ją obok siebie z bardziej konwencjonalnym smartfonem, powiedziałbym, że dokładniejszy byłby opis mówiący o tym, że grubość wynosi około 3,5 iPhone’a. Ten telefon jest ogromny. A może technicznie rzecz biorąc, jest to bateria z telefonem?” — pisał wtedy Vlad Savov z The Verge.
Nowy Samsung Galaxy M51 nie jest oczywiście takim klockiem i ma wymiary nieodbiegające od normy. Samsung narobił trochę szumu wokół akumulatora w nowym smartfonie, co z pewnością pomoże gadżetowi jakoś wyróżnić się na rynku. Producenci robią zresztą co mogą, żeby osiągnąć taki efekt. Ostatnim sposobem jest umieszczanie przedniej kamery pod wyświetlaczem, dzięki czemu można osiągnąć niczym niezakłóconą taflę szkła. Kolejne firmy zapowiadają zastosowanie takiego rozwiązania na masową skalę, ale nie brakuje też innych pomysłów na schowanie aparatu, np. przez zastosowanie wysuwanego aparatu.
