Gino Rossi cierpi za stare grzechy

Maciej Zbiejcik
15-04-2008, 07:41

Na łamach "PB" firma zasygnalizowała poprawę wyników. Inwestorzy to dostrzegli, więc kurs odbija od dna.

Jeszcze do wczoraj wykres notowań spółki zarządzającej portfelem marek w segmencie obuwniczym i odzieżowym przypominał równię pochyłą. W ciągu roku jej notowania spadły około 70 proc. To rezultat starych grzechów (wynikowej wpadki z 2006 r.) i załamanie koniunktury na rynku akcji. Na dzisiejszej sesji jest jednak dużo lepiej: cena rośnie o 5,8 proc.


Pod koniec ubiegłego roku Gino Rossi zdecydował się ograniczyć zyski netto o 40 proc., a wynik operacyjny o 34 proc. Producent i dystrybutor obuwia był zmuszony do korekty ze względu na niższe marże, niż przewidywano. To konsekwencja obniżenia cen sprzedawanego obuwia w celu dostosowania ich do wartości rynkowej kolekcji oraz zwiększenia sprzedaży towarów w sklepach outletowych (końcówki serii). Zarząd spółki przyznał otwarcie, że kolekcja jesienno-zimowa okazała się zbyt awangardowa i nie uwzględniała tradycyjnych upodobań polskiego klienta.


Słupska firma wyciągnęła z tego wnioski. Na ten rok przygotowała kolekcje, które sprzedają się dość dobrze. Zdaniem zarządu, w pierwszych miesiącach tego roku jest lepiej, niż zakładano. W całym 2008 r. spółka powinna nadal szybko rozwijać się organicznie. W planach ma uruchomienie około 20 nowych sklepów. W zeszłym roku sieć sprzedaży grupy zwiększyła się o 23 sklepy w Polsce i 10 poza jej granicami. W sumie Gino Rossi ma 161 placówek.


Nadal kluczowe znaczenie dla spółki ma sprzedaż butów Gino Rossi. Coraz mocniejszą pozycję zdobywa jednak sieć Simple, z czołówki polskich marek odzieżowych dla kobiet. Grupa myśli też o mężczyznach. Pod koniec 2007 r. wprowadziła do portfela nową markę z kategorii eleganckiej odzieży męskiej — Cosimo Martinelli. W cztery lata ma otworzyć 30 salonów firmowych. Niezależnie, w największych polskich miastach, mają powstać studia szycia na miarę. Według prognoz, nowa spółka w 2010 r. wypracuje zysk netto ponad 1,1 mln zł, a w dwa lata później już 5,8 mln zł.


W przyszłości pozycję Gino Rossi mogą poprawić przejęcia. Spółka jest zainteresowana podmiotami z kraju i zagranicy. Ruchów konsolidacyjnych nie wyklucza jeszcze w tym roku, podobnie jak możliwości finansowania ich poprzez emisję akcji.

Co dalej?
Schodzą na ziemię
Akcje Gino Rossi biją niechlubne rekordy. Wycena spółki staje się coraz bardziej atrakcyjna. Na razie jej wskaźnik C/Z zbliżył się do 14. Nieoficjalne prognozy na ten rok mówią, że powinna w tym roku zarobić na czysto około 15 mln zł. To spowodowałoby spadek wskaźnika C/Z do około 7.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gino Rossi cierpi za stare grzechy