Gino Rossi odcina suche gałęzie

Magdalena Brzózka
opublikowano: 27-01-2009, 00:00

Nowy zarząd słupskiej grupy przeobrazi kluczową markę obuwniczą. Salony od dekady nie zmieniały wizerunku.

Nowy zarząd słupskiej grupy przeobrazi kluczową markę obuwniczą. Salony od dekady nie zmieniały wizerunku.

Obuwniczo-odzieżowa grupa, która od niedawna ma nowy zarząd, wkrótce będzie miała też nowych akcjonariuszy. Prezes i wiceprezes spółki, którzy jeszcze nie posiadają akcji Gino Rossi, przyznają, że chcą zostać ich właścicielami. Dlaczego?

— Bo to dobra inwestycja i chcemy brać w niej udział. Akcje spółki są niedoszacowane. Wierzę, że będzie się to zmieniać — mówi Paweł Kapłon, prezes Gino Rossi.

Na razie jednak nie ujawnia, kiedy i jaki pakiet zamierza kupić. W wolnym obrocie jest 32,3 proc. kapitału spółki.

Od połowy listopada zarząd Gino Rossi porządkuje struktury w całej grupie i tnie koszty na każdym możliwym polu. Rezultat zmian ma być widoczny w wynikach III i IV kwartału tego roku.

— Ucinamy tzw. suche gałęzie, czyli likwidujemy nierentowne salony lub sklepy położone w słabych lokalizacjach. W kraju jest około siedmiu Gino Rossi do zamknięcia. Także rynek niemiecki okazał się trudny i tam musimy zamknąć kilka sklepów — opowiada Paweł Kapłon.

Poza tym prezes liczy na oszczędności, bo planuje wspólnie zarządzać siecią, finansami oraz marketingiem wszystkich marek z grupy (obuwnicze Geox i Gino Rossi oraz odzieżowe Cosimo Martinelli i Simple). Obok zmian w strukturze zarząd ma również wiele pracy przy obuwniczej marce Gino Rossi.

— Salony tej marki od dziesięciu lat wyglądają tak samo. Dlatego zmienimy niemal wszystko, co jest z nią związane: kolekcje, wizualizację salonów i działania marketingowe. Chcemy ściągnąć do sklepów kobiety, które interesują się modą — mówi Paweł Kapłon.

Grupa, która zarządza ponad 150 sklepami, zapowiada, że tegoroczny rozwój sieci będzie bardzo ostrożny. W tym roku ma jej przybyć co najmniej dziesięć salonów, z tego: po cztery Gino Rossi i Simple oraz dwa Cosimo Martinelli.

— Wydamy na to około 3 mln zł. Odnowimy też 3-4 salony Gino Rossi kosztem około 1,2-1,6 mln zł — informuje Paweł Kapłon.

Do tego trzeba dodać 1,5 mln zł, które pójdą na działania marketingowe, i 600 tys. zł na wdrożenie systemu ERP. Planowane na ten rok wydatki wyniosą więc około 6,5 mln zł. Zarząd na razie nie ujawnia, z czego będzie finansował swoje plany. Zapewnia tylko, że pomysł już ma.

Przychody grupy od stycznia do grudnia 2008 r. wyniosły 192,9 mln zł. O zyskach z ubiegłego roku prezes na razie nie chce mówić, przyznaje jednak, że szacunki analityków sprzed kilku miesięcy, które mówiły o uzyskaniu 16 mln zł zysku netto, nie sprawdzą się, bo po trzech kwartałach ubiegłego roku grupa miała 4,2 mln zł zysku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu