Największym wyzwaniem inwestorów jest dziś inwestowanie w warunkach globalnego spowolnienia gospodarczego, dużej zmienności na rynkach i w środowisku niskich stóp procentowych. Zdaniem ekspertów z Black Rock, sposobem na pomnażanie pieniędzy w dobie zmiennej koniunktury jest inwestycja w spółki działające na skalę międzynarodową i systematycznie wypłacające dywidendę.
— Takie firmy oferują ogromne korzyści płynące z globalnej dywersyfikacji i mniejszej zmienności niż na szerokim rynku akcji. Dzięki temu, że są zarządzane konserwatywnie, generują znaczne przepływy gotówkowe i dają inwestorom stały strumień dochodów — mów Nick Nefouse, specjalista ds. spółek dywidendowych w Black Rock.
Zdaniem eksperta, w obecnych warunkach rynkowych warto poszukiwać międzynarodowych spółek, prowadzących biznes relatywnie odporny na dekoniunkturę. Godni uwagi są producenci tytoniu, alkoholu, spółki medyczne i telekomy. Na ich produkty popyt utrzymuje się nawet w czasie spowolnienia w gospodarce.
Przykłady? British American Tabacco, Philip Morris, McDonald’s, Sanofi, Pfizer i Coca-Cola. Są to spółki, które zbudowały przyczółki na całym świecie i systematycznie zwiększają dywidendę.
— Zakładamy, że nawet jeśli w Europie czy USA jest kryzys, to taka firma ma tez ekspozycję na emerging markets. British American Tobacco przez ostatnie pięć lat co roku podnosił dywidendę o co najmniej 15- 20 proc. Obecnie stopa dywidendy w przypadku tej spółki wynosi 4,5 proc. Prawie połowa przychodów koncernu pochodzi z rynków rozwijających się — mówi Nick Nefouse.
Według specjalisty, znacznie ważniejsze od stopy dywidendy jest tempo wzrostu nominalnej wartości premii z zysku. Przy wyborze spółek należy brać pod uwagę tylko takie, które są w stanie regularnie ją zwiększać. Pod tym względem najlepszym rynkiem są Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.
— Spółki brytyjskie i amerykańskie mają stabilną politykę dywidendową — uważa Nick Nefouse. Jego zdaniem, inwestorzy nie powinni dać się zwieść wysokimi stopami dywidendy, bo to może być pułapka. Optymalna stopa dywidendy nie powinna być zdaniem Nicka Nefousa wyższa niż 6 proc.
— Jeżeli spółka oferuje więcej, istnieje ryzyko, że może znaleźć się w sytuacji kryzysowej. W 2007 r. niektóre amerykańskie spółki obiecywały ponad 10-procentową stopę dywidendy, co było konsekwencjądużych spadków notowa, a nie podnoszenia dywidendy. Wkrótce potem niektóre z tych firm ogłosiły bankructwo i nigdy nie doszło do wypłaty tych dywidend — mówi Nick Nefouse.