Gminna kogeneracja za prywatne pieniądze

Aleksandra Rogala
opublikowano: 18-11-2018, 22:00

Komunalnego dostawcy ciepła na Dolnym Śląsku nie stać na inwestycje sprzyjające środowisku i obniżce kosztów. Ratunkiem będzie PPP?

Oleśnica — małe miasteczko w aglomeracji wrocławskiej. Władze planowały postawić tutaj hotel w partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP), ale nie wiadomo, czy pomysł podchwyci nowy burmistrz wybrany w ostatnich wyborach. Bardziej realną propozycję dla rynku prywatnych firm ma komunalna MGK Oleśnica, której podlega m.in. lokalna ciepłownia. Spółka zajmuje się też oczyszczaniem ścieków, zbieraniem śmieci, dostawą wody i kanalizacją, a nawet zarządza cmentarzami. W najbliższym czasie chciałaby sprawdzić, jaki potencjał drzemie w kogeneracji, czyli ekologicznej instalacji do jednoczesnego wytwarzania prądu i ciepła użytkowego. Dialog konkurencyjny, w którego formule MGK Oleśnica zaprosi prywatne firmy do rozmów o partnerstwie, ma być ogłoszony na wiosnę — dowiedział się „PB”. Do inwestycji skłaniają firmę m.in. rosnące ceny paliwa.

Około 1,4 proc. wszystkich koncesjonowanych przez URE
przedsiębiorstw ciepłowniczych należy do samorządów. To niewiele, ale zwykle są
to małe spółki miejskie, w których produkcja ciepła oparta jest na drożejącym
węglu. To oznacza, że jeśli chcą być rentowne, czeka je wyzwanie.
Zobacz więcej

WALKA O PRZYSZŁOŚĆ:

Około 1,4 proc. wszystkich koncesjonowanych przez URE przedsiębiorstw ciepłowniczych należy do samorządów. To niewiele, ale zwykle są to małe spółki miejskie, w których produkcja ciepła oparta jest na drożejącym węglu. To oznacza, że jeśli chcą być rentowne, czeka je wyzwanie. Fot. iStock

— W przypadku naszej gminy energia cieplna pozyskiwana jest z węgla. Zakup opału stanowi połowę kosztów, a ceny rosną — mówi Waldemar Zarębski, prezes MGK Oleśnica.

Rosną też opłaty za emisję CO 2 — UE zwiększyła je ostatnio z 7 EUR do 21 EUR.

— Nie mamy innego wyjścia, musimy zacząć inwestować w instalacje, które pozwolą nam uciec od handlu uprawnieniami do emisji CO 2. Nadziei upatrujemy w tym, że rozproszymy źródła energii cieplnej — w ten sposób nie będziemy podlegać unijnemu prawu— wyjaśnia prezes gminnej spółki.

Ucieczka przed węglem

Kogeneracja jest na fali — takie instalacje są zasilane przez węgiel, ale częściej przez gaz sieciowy, LNG lub biomasę. Są bardziej ekologiczne niż układy zasilane czarnym złotem. Dlatego można na nie pozyskać dotacje i pożyczki z UE, m.in. w konkursach ogłaszanych przez urzędy marszałkowskie albo Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Niedawno NFOŚiGW zakończył konkurs na dotacje na inwestycje w kogenerację. Na liście znalazło się 25 projektów, głównie prywatnych spółek, a łączna kwota dofinansowania to blisko 261,7 mln zł. MGK Oleśnica też chce skorzystać z pomocy. Zapowiada, że wkrótce złoży wniosek o dotację do NFOŚiGW.

— Na początek planujemy zbudować dwie instalacje kogeneracyjne — jedną, o mocy 19 MWc, z wykorzystaniem dotacji unijnej, drugą mniejszą, o mocy 2,4 MW, w PPP — precyzuje Waldemar Zarębski.

Jego zdaniem, obie inwestycje są ryzykowne, ponieważ aby były rentowne, konieczne będzie podniesienie cen ciepła (a to zależy od decyzji Urzędu Regulacji Energetyki) oraz gwarancja dostaw odpowiedniej ilości gazu ziemnego, dystrybuowanego w lokalnej sieci. MGK Oleśnica liczy, że prywatny inwestor nie tylko wesprze ją finansowo (koszt wybudowania 1 MWc spółka szacuje na 1 mln EUR), ale też pomoże udźwignąć ryzyko i dostarczy know-how.

— Nie mamy żadnego doświadczenia w kogeneracji — tłumaczy prezes.

Projekt jest pilotażowy — na razie spółka jest na etapie opracowywania specyfikacji do dialogu technicznego. Jeśli umowa z prywatną firmą dojdzie do skutku, układ kogeneracyjny pokryje 7 proc. lokalnego zapotrzebowania na ogrzewanie.

Dobrze dla wszystkich

Zdaniem Artura Sarosieka, prezesa Green Investment, prywatni inwestorzy chętnie poniosą koszty budowy instalacji kogeneracyjnych, bo taka inwestycja przyniesie im zyski. Skorzysta na tym samorząd.

— Dzisiaj większość mniejszych gmin ma ciepłownie zasilane węglem, prowadzone przez miejskiej spółki. W dużych miastach wygląda to inaczej, bo tutaj często zajmują się tym spółki prywatne albo duzi państwowi gracze, jak PGE. Te spółki miejskie, które są zależne od węgla, mają zdecydowanie mniej korzystną sytuację. Po pierwsze, koszty gospodarki cieplnej opartej na węglu rosną, a spółka komunalna, podlegająca prawu zamówień publicznych, nie ma takiej elastyczności w kształtowaniu cen dla końcowego odbiorcy jak prywatna. Po drugie, lokalne ciepłownie nie mają często doświadczenia na rynku gazu. Pomijając problem braku możliwości finansowania inwestycji, projekty PPP są dla nich korzystne, bo prywatny partner bierze na siebie ryzyko zarządzania zakupami gazu i sprzedaży energii elektrycznej — mówi Artur Sarosiek.

Jego spółka jest zainteresowana projektem w Oleśnicy.

— Kogeneracja generuje spore oszczędności dla samorządów, dzięki temu, że może zapewnić niższy koszt jednostkowy produkcji ciepła. Układ kogeneracyjny generuje znacząco niższe koszty latem i w okresach przejściowych, gdy nie ma zapotrzebowania na ciepło. Takie koszty z kolei podnoszą znacząco cenę wytwarzania ciepła w układach zasilanych węglem — wyjaśnia Artur Sarosiek. © Ⓟ

61,1 proc. Taki jest udział produkcji ciepła w kogeneracji w produkcji ciepła ogółem.

OKIEM EKSPERTA

Ceny wymuszają inwestycje

JACEK SZYMCZAK, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie

Podwyżki cen ciepła są nieuniknione co najmniej z pięciu powodów. Po pierwsze, w ostatnich miesiącach zdrożały ceny emisji CO 2 — o 300 proc. Po drugie, o 30 proc. rok do roku wzrosła cena węgla. Po trzecie, na rynku mamy do czynienia z kilkudziesięcioprocentową zwyżką cen energii elektrycznej. Po czwarte — o 7 proc. wzrosły koszty pracy i ostatnie — o 40 proc. usług budowlanych, co podnosi koszty inwestycji. Żeby nie doprowadzić do dalszych wzrostów cen ciepła systemowego przedsiębiorstwa ciepłownicze, zwłaszcza te mniejsze, należące do JST — zwykle mniej rentowne — powinny już dzisiaj myśleć o inwestycjach zwiększających efektywność energetyczną i wykorzystanie OZE. Kogeneracja jest jednym z rozwiązań, bo emisja CO 2 w takich układach jest o 30 proc. niższa w stosunku do produkcji energii i ciepła w układach rozdzielonych. Pozwala też przedsiębiorstwom na uzyskanie statusu efektywnego systemu, co otwiera im drogę do starania się o dodatkowe pieniądze publiczne. Trzeba też powiedzieć, że dzisiaj w Polsce model regulacji cen jest przestrzały i nie pozwala na osiągnięcie rentowności w sektorze. Potrzebne są także regulacje centralne i efektywne wspacie pieniędzmi publicznymi przedsiębiorstw ciepłowniczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gminna kogeneracja za prywatne pieniądze