Gminy liczą na kataster
BEZ KOŃCA: Leszek Balcerowicz, kierujący resortem finansów, nadzoruje prace nad podatkiem katastralnym. Ich końca nadal nie widać. fot. Grzegorz Kawecki
Miliony złotych tracą każdego roku gminy z powodu obowiązującego systemu naliczania podatku od nieruchomości. I nie zanosi się na szybką poprawę tej sytuacji.
Ministerstwo Finansów już piąty rok pracuje nad wprowadzeniem podatku katastralnego. Byłby on naliczany nie od powierzchni nieruchomości, ale od jej wartości. Taki system obowiązuje w państwach Unii Europejskiej. Tymczasem w Polsce wciąż nie widać końca prac, które zunifikowałyby przepisy z normami UE. W rezultacie gminy otrzymują tyle samo pieniędzy od właściciela wystawnej siedziby firmy jak i od użytkownika wymagającej gruntownego remontu hali o tej samej powierzchni.
Zniechęcenie chętnych
Stawki podatku katastralnego od nieruchomości wykorzystywanych do prowadzenia działalności gospodarczej wynoszą w Unii Europejskiej maksymalnie 2 proc. wartości budynków lub gruntów rocznie (mieszkania i domy mieszklne obciążone są nawet kilkunastokrotnie mniejszym katastrem). Licząc w ten sposób, właściciel komercyjnej nieruchomości o powierzchni 1000 mkw. i wartości 2 mln zł zapłaciłby rocznie 40 tys. zł. Teraz oddaje gminie około 13 tys. zł.
Gminy nie oszacowały jeszcze precyzyjnie, o ile wzrosłyby ich dochody po wprowadzeniu katastru.
— Sprawa podatku katastralnego zupełnie ucichła i nie wiadomo, kiedy będzie on wprowadzony — narzeka skarbnik Urzędu Miasta w Mielcu. Ministerstwo nie podało nawet szacunków dotyczących jego wysokości. Gminy nie mogą więc oszacować, o ile wzrosną ich dochody po jego wprowadzeniu. Udział podatku katastralnego w dochodach gmin w państwach UE wynosi nawet 60 proc.
W oczekiwaniu na lepsze
— Udział podatku od nieruchomości w dochodach gminy sięga 23 proc. To główne źródło przychodów podatkowych Płocka — twierdzi Zofia Żmijewska, naczelnik wydziału finansowego UM w Płocku.
Nie wszędzie ten udział jest tak wysoki. W Mielcu sięga 5 proc.
— Podatek katastralny, obok projektowanych obligacji przychodowych, jest jedyną szansą gmin na zwiększenie dochodów. Jego wprowadzenie zależy od polityków, którzy obawiają się wzrostu obciążeń ludności — uważa Wojciech Lipka, prezes CERA, instytutu monitorującego stan finansów gmin i przedsiębiorstw.
Obecne kredyty i emisje obligacji są dla gmin po prostu za drogie.