Partnerem sekcji jest TAURON

Gminy otwierają się na high-tech

Małe miasta zasługują na szansę od dużych firm IT. Przyciągają ich uwagę, organizując konkursy dla młodych programistów

W ubiegłym roku partnerami technologicznymi płockiego hackathonu były m.in. Qumak, polski integrator IT i dostawca technologii ICT, oraz SAP. Tym razem lista firm będzie prawdopodobnie dłuższa. Here Technologies, zajmujący się nawigacją samochodową, Grupa PTV, oferująca technologie transportu miejskiego, którą w ubiegłym roku przejął holding Porsche Automobile, oraz Smart Factor, dostawca specjalizowanych rozwiązań dla zarządców dróg — to potencjalni partnerzy drugiej edycji organizowanej przez urząd miasta, a planowanej na czerwiec, imprezy dla młodych programistów. Może być ich jeszcze więcej.

Zobacz więcej

OBOPÓLNA KORZYŚĆ: Płock, Kielce, Elbląg — to kolejne miasta, które organizują hackathony, zapraszając coraz większe firmy. — Biznes chce łowić talenty, a samorząd pokazać, że otwiera się na nową technologię — mówi Tomasz Turczynowicz, doradca zarządu firmy Soflab Technology, współorganizator imprez w Płocku, Nysie i Wałbrzychu. Fot. Marek Wiśniewski

— Mamy nadzieję, że uda się nam ścignąć do Płocka prawdziwych tuzów IT, którzy na hackathonach łowią przyszłych pracowników — informuje Tomasz Turczynowicz, doradca zarządu Soflab Technology (ST), współorganizator płockiej imprezy (jako jeden z mentorów, jego spółka nie jest partnerem tej edycji hackathonu).

Wabik na biznes

— Niedawno zakończyliśmy wizyty w płockich szkołach. Wspólnie z władzami miasta odwiedziliśmy 12 uczelni wyższych, gimnazjów i techników z klasami informatycznymi, gdzie, jako partnerzy wydarzenia i mentorzy, tłumaczyliśmy, na czym polega idea hackathonu — informuje Tomasz Turczynowicz.

Ekspert, wcześniej pracujący dla Qumaka, do tej pory współorganizował hackathony m.in. w Wałbrzychu (wzięła w nim udział rekordowa liczba uczestników — ponad 140 osób) i Nysie. W tym roku — poza Płockiem — podobnych wydarzeń można spodziewać się m.in. w Kielcach i Elblągu (i tu, i tu po raz pierwszy). W mniejszych gminach samorządy liczą głównie na to, że konkursy dla młodych programistów, najczęściej amatorów, przyciągną globalne koncerny IT a tym samym rozwiną lokalny rynek pracy.

— Nasza firma chce się dalej rozwijać, ale stawia na inne miasta niż Warszawa i Wrocław, gdzie do tej pory działała. Dla każdego samorządu hackathon to szansa na otwarcie oddziału dużej firmy na terenie gminy — uważa Tomasz Turczynowicz.

W ubiegłym roku, po hackathonie, Soflab zdecydował się na otwarcie filii w Nysie. Spółka nawiązała współpracę z tamtejszą uczelnią, z którą współpracę zapowiadał też inny partner hackathonu — Bit Bay.

Zamiast emigracji

Organizacją podobnych imprez interesuje się coraz więcej gmin.

— Miasta często planują kolejne edycje. Kielce chcą organizować hackathony cyklicznie w ramach programu aktywizacji młodych ludzi, który jest elementem strategii rozwoju do 2030 r. Miasto obrało sobie za cel wdrożenie inteligentnych rozwiązań. To jeden z tych samorządów, które starają się konsekwentnie wdrażać przyjęte strategie, a nie tylko wkładać je do szuflady. Do hackathonu przymierza się też Elbląg — o jego organizację zabiega dziekan i prorektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w tym mieście — informuje Tomasz Turczynowicz.

Jego zdaniem, dla samorządu taka impreza to szansa wypracowania efektywnych rozwiązań dla gminy, która chce być smart — ale nie tylko.

— Hackathon ma konkretne cele. Chodzi o to, żeby pokazać młodym mieszkańcom, że urząd miasta ich słucha, że mogą decydować o przyszłości — swojej i miejsca, w którym żyją. Ważny celem takiej imprezy jest też pokazanie dużym i małym firmom, że małe miasta mają potencjał. Dzięki nim biznes może zauważyć małą gminę na mapie i pomyśleć o niej, jak o potencjalnym miejscu na kolejny oddział. Szanse, że firma zatrzyma się w małym mieście, rosną, gdy udaje się wypracować współpracę na linii samorząd — biznes — lokalne szkoły uczelnie. Jeżeli mamy miasto, w którym fajnie się żyje, i są w nim pracodawcy, nie trzeba przeprowadzać się do dużej aglomeracji — podsumowuje Tomasz Turczynowicz.

Pod względem formuły, hackathony miejskie nie odbiegają od tego typu imprez organizowanych przez komercyjne firmy i organizacje non-profit, np. Imagine Cup, który w styczniu zorganizował Imagine Hack — cykl hackathonów w Gdańsku, Łodzi, Poznaniu i Warszawie (partnerem wydarzenia był m.in. Microsoft, a patronem — Ministerstwo Cyfryzacji). Zadaniem uczestników konkursu jest stworzenie aplikacji i rozwiązań technologicznych podczas „wielkiego kodowania”, które trwa zwykle dłużej niż dobę.

W hackathonach organizowanych przez miasta uczestnicy mają do dyspozycji miejskie bazy danych, a proponowane przez nich rozwiązania muszą być ukierunkowane na zwiększenie atrakcyjności i poprawę jakości życia w gminie. Zwycięska aplikacja zwykle jest później wdrażana przez miasto wspólnie z uczestnikami.

W Wałbrzychu zwycięzcą pierwszej edycji był zespół DevEffect, który stworzył koncepcję bota, informującego o wszystkim, co dotyczy miasta i może zainteresować mieszkańca, np. gdzie wyrobić dowód osobisty. W Płocku w ubiegłym roku zwycięski zespół stworzył aplikację dla amatorów sportu i rekreacji, umożliwiającą zorganizowanie wspólnego treningu grupie osób uprawiających tą samą dyscyplinę, np. zespołu do gry w koszykówkę (dzięki aplikacji można dobierać drużynę według poziomu umiejętności oraz wybierać obiekty do ćwiczeń na terenie miasta). Hackhaton Zaloguj się w Nysie wygrał zespół DreamsSoft, który zaprezentował rozwiązanie Nysa Otwartych Danych — bazę udostępniającą mieszkańcom informacje o działaniach podejmowanych przez samorząd, np. jak są wydawane pieniądze z podatków. Z wdrożeniami bywa jednak różnie.

— Zwykle miasta starają się spełnić obietnicę doprowadzając do stworzenia aplikacji we współpracy ze zwycięzcami a na końcu wspólnie promując ją wśród lokalnej społeczności.. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie podczas takich wydarzeń powstały rozwiązania z których korzystać będą ludzie na całym świecie. Dostęp do technologii mamy taki sam w Płocku, Wałbrzychu czy Kielcach jak rówieśnicy w Nowym Jorku, Londynie czy Szanghaju a poziomem kształcenia często przewyższamy mieszkańców tych miejsc. Do takiego myślenia staramy się właśnie przekonać młodszych i starszych uczestników. Czasami jednak młodzi ludzie zaczynają mieć jednak duże wymagania, np. żądają ogromnych kwot za wdrożenie projektu. Zdarzyło się, że kilku studentów zażądało od miasta pół miliona złotych za kontynuację projektu — mówi Tomasz Turczynowicz.

OKIEM EKSPERTA

Hackathon — droga do smart city

SZYMON CIUPA, autor bloga SmartCity Expert

Duże miasta nie mają raczej problemu z migracją i drenażem talentów przez inne ośrodki, małe i średnie — tak. Hackathony wpływają na to, jak młodzi ludzie postrzegają swoją gminę. Dostają szansę, żeby kreować i wpływać na otoczenie, dzięki czemu nabierają przekonania, że swoje pomysły mogą realizować wszędzie. Małe i średnie gminy mają pod tym względem przewagę, bo oferują bezpośredni dostęp do urzędu i większe możliwości bliskiej współpracy. W dużym mieście natomiast trudno o bezpośredni kontakt z lokalnymi decydentami. Warto również zauważyć, że każdy hackathon miejski ma trochę inny charakter niż podobne maratony organizowane przez duże korporacje (np. Microsoft). Jest przede wszystkim formą partycypacji społecznej i upełnomocniania mieszkańców. Ważne jest ukierunkowanie na konkretne problemy miasta, np. jakość przestrzeni miejskiej czy poprawę komunikacji. Hackathon pozwala też spojrzeć na problemy miasta z zupełnie innej perspektywy — 19-latek zaproponuje inne rozwiązanie niż urzędnik w sile wieku. Więcej samorządów powinno podejmować takie inicjatywy, ale nie incydentalnie, lecz w ramach długofalowych działań związanych ze zmianą miasta w smart city. Inteligentne miasta to nie te, które od czasu do czasu wdrażają nowe technologie i rozwiązania w pewnych dziedzinach, ale te, które potrafią je integrować i konsekwentnie wprowadzają zmiany.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Gminy otwierają się na high-tech