Gminy walczą o pieniądze z wiatraków

opublikowano: 23-09-2018, 22:00

Elektrownie wiatrowe czekają na orzeczenie NSA, a gminy walczą w TK — stawką są miliony złotych z podatków.

W poniedziałek rozstrzygnie się konflikt spółek wiatrowych z samorządami. Chodzi o pieniądze z wiatru — gminy i elektrownie OZE nie zgadzają się co do interpretacji przepisów, dotyczących naliczania lokalnych podatków od nieruchomości w 2017 r. Uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) ma zakończyć spór.

— Jeśli NSA podejmie korzystną dla właścicieli wiatrakówuchwałę, gminy będą musiały oddać im nawet po kilka milionów złotych za ten rok podatkowy. Jeśli uchwała będzie negatywna, nie wróży to dobrze branży — mówi Maja Fabrowska, radca prawny z Gekko Taxens Doradztwo Podatkowe.

Kilkaset milionów złotych — nawet na tyle samorządowcy z gminy Świecie nad Osą szacują łączną kwotę, jaką w przypadku niekorzystnego dla nich wyroku będą musiały zwrócić urzędy gmin, na których terenie są elektrownie wiatrowe (wiele z nich skupionych jest wokół Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej). Spór dotyczy podstawy opodatkowania — od 1 stycznia 2017 r., na mocy znowelizowanych wówczas przepisów, danina naliczana jest od wartości całego wiatraka, łącznie z jego częściami technicznymi, czyli np. turbinami. Wojewódzkie sądy administracyjne, w których spółki zaskarżały lokalne interpretacje podatkowe, zwykle orzekały na korzyść gmin. Nierozstrzygnięte spory są wstrzymane do czasu rozstrzygnięcia NSA.

— Niektóre firmy zapłaciły w 2017 r. podatek w podwyższonej wysokości, a niektóre wdały się w spór z organami podatkowymi. Wszystko rozstrzygnie się w poniedziałek — mówi Maja Fabrowska.

Oliwy do ognia dodała czerwcowa nowelizacja ustawy o OZE, która działa na korzyść biznesu, tyle że z mocą wsteczną, na co nie zgadzają się gminy. Dotyczy podatku za obecny rok. Choć weszła w życie w jego połowie, to zmiany w opodatkowaniu elektrowni wiatrowych, które mają „wprowadzić jednolite i przejrzyste zasady opodatkowania podatkiem od nieruchomości”, obowiązują od 1 stycznia 2018 r. Przywracają one stan prawny sprzed 2017 r. — zgodnie z nim właściciele farm wiatrowych płacą podatek od nieruchomości w wysokości 2 proc. wartości tylko od części budowlanych elektrowni wiatrowych, tj. od fundamentu i masztu (poza zakresem opodatkowania zostają elementy techniczne — wirnik, gondola, generator). To oznacza, że gminy będą musiały zwrócić firmom część podatku, który wpłynął na ich konta już w tym roku.

— Nie zgadzamy się z tym — zmiana nastąpiła w trakcie roku podatkowego. Mieliśmy zaplanowane w budżecie na ten rok pieniądze na inwestycje oraz remonty. Dla naszej gminy oznacza to utratę 2,96 mln zł. Nasze dochody budżetowe stopnieją do 17,53 mln zł. Prawo nie powinno działać wstecz — mówi Krystyna Żukowska, skarbnik w urzędzie gminy Kamiennik.

Położona pod Nysą wiejska gmina, podobnie jak kilkadziesiąt innych gmin, w sierpniu poparła głośny apel o rekompensaty z tytułu utraconego w tym roku podatku gminy Świecie nad Osą. W sprawie czerwcowej nowelizacji złożyła ona skargę również do Trybunału Konstytucyjnego. Niewykluczone, że kolejne samorządy pójdą w jej ślady.

— Kilkadziesiąt gmin złożyło wspólnie wniosek do premiera Mateusza Morawieckiego i Teresy Czerwińskiej, minister finansów, o rekompensatę, która wyrówna utracone dochody z tytułu tego podatku — dodaje Krystyna Żukowska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Gminy walczą o pieniądze z wiatraków